wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 9 :)

Przepraszam, ale nie wiem czy w najbliższym czasie dodam kolejny rozdział. Postaram się jak najszybciej.

*****************************************************

Harry wyszedł po wodę.
- A mówiłaś, że to nie jest twój chłopak ! Co za kolega, mówiłby 'kochanie' do koleżanki ?! - krzyknął Nick.
- Ale ja nie wiem dlaczego tak powiedział ! Nigdy tak do mnie nie mówił ! Chyba myśli, że coś między nami jest dlatego się tak zachowuje ! Z resztą, dlaczego zrobiłeś się taki nerwowy ?!
- Nie zrobiłem !
- To czemu krzyczysz ! - wrzasnęłam.
Nagle wszedł Harry.
- Co tutaj są za krzyki ? Na korytarzu was słychać. - powiedział Harry.
- A nic, taka mała sprzeczka. Nic wielkiego. - odpowiedziałam.
Podał mi wodę, od razu się napiłam.
- wow, chyba mocno chciało ci się pić. - powiedział robiąc zdziwioną minę.
Wypiłam pół 1,5L butelki.
- A no trochę. Od kiedy tu przyjechałam, nic nie piłam.
- Dlaczego nie mówiłaś wczoraj ?! Przecież bym ci poszedł kupić ! - lekko krzyknął Harry.
- Aaaa, nie chciałam robić kłopotu.
- Ty mi nigdy nie sprawisz kłopotu . - uśmiechnął się. Ja do niego również.
Chwycił mnie za rękę.
- Niedługo wyzdrowiejesz, zobaczysz. - oznajmił.
- Skąd wiesz ?
- Bo wiem i już. - odpowiedział.
Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół.
Nick ciągle nam się przyglądywał.
Nagle coś spadło na ziemię. To gazeta Nicka.
- Och ! Przepraszam, że wam przeszkodziłem ! - powiedział sarkastycznie.
- taa... - odpowiedział Hazza. - Będę już leciał [t.i] , dziś mamy próbę z chłopakami. 
- Szkoda....
- Oooo, przecież jutro wrócę. - uśmiechnął się, wstał i pokierował się w stronę wyjścia.
- Poczekaj ! - krzyknęłam.
- Co jest ? - spytał.
- podejdź na chwilę.
Podszedł. Wahając się trochę, dałam mu wieeeelki uścisk i pocałowałam go w policzek. Chciałam, żeby Nick sie wkurzył.
- oooooo, z jakiej to okazji ? - spytał szczerząc ząbki.
- A tak na pożegnanie. - puściłam mu oczko.
- To narazie ślicznotko. - odpowiedział otwierając drzwi.
- Papa - uśmiechnęłam się.
Boże..... jakim cudem uzbierałam odwagę, żeby to zrobić..... Ale było warto, bo Nick już się w sobie zagotował. :D
Uśmiechnęłam się do siebie.
- Z czego sie cieszysz ? - spytał Nick.
- A z niczego.
- phyh....
Zaśmiałam się.
- Możesz przestać ?! - krzyknął.
- To powiedz mi o co tobie chodzi ?! O co ty sie wkurzyłeś ?!
- O nic !
- Przecież widziałam, jak się zagotowałeś jak byłam z Harrym !
- No bo... A nie ważne !
- No powiedz !
- Nie ! - krzyknął.
- Powiedz !
- Nie powiem !
- Jak chcesz !
- Tak chcę !
Wzięłam gazetę, i zaczęłam czytać, od miejsca gdzie skończyłam.
Po chwili przyszedł lekarz do Nick'a.
- Wszystko u pana w porządku ? Jakieś bóle w nodze ?
- Nie nie...
A u pani ? - spytał mnie.
- Nie, a kiedy będę mogła wyjść ?
- Już jutro, myślę, że będzie pani mogła wyjść. - powiedział do mnie.
- To super.

- A ja ? - spytał Nick lekarza.
- Pan jeszcze długo tu poleży. Jeszcze nie jest pan w dość stabilnym stanie, by opuścić szpital. Musimy panu poza tym, przeprowadzić niedługo tą operację kolana.  
- mhm... - posmutniał.
Zrobiło mi się go żal....
Lekarz wyszedł.
- Nie martw się. Szybko zleci.... Będziesz miał nowego współlokatora...
- Ale to już nie o to chodzi.... Boję się o moje zdrowie... że nie będę mógł już nigdy uprawiać sportu...
Wstałam i usiadłam na jego łóżko.
- Trenujesz coś ? - spytałam.
- Biegi na 1000 metrów... Mogłem sie szybciej zgłosić do lekarza... Może by coś poradził na ten ból.... Gdybym go nie zignorował, to bym teraz tu nie leżał ! Ale jest jeden plus.
- Jaki ?
- Poznałem ciebie. Mimo tej kłótni, i tak się cieszę, że cie poznałem...
- Dzięki... Ale nie martw się, jesteś silny ! Dasz radę ! Przejdziesz przez to !
- Dziękuję ci za to wsparcie.
Przytuliłam go. On mocno się we mnie wtulił.
Po dobrej chwili oderwałam sie od niego i wróciłam na swoje łóżko.... Myślałam, że już nigdy się od niego nie oderwę, tak mnie trzymał.
Zaczęłam czytać ponownie. Przeczytałam pare gazet, które dał mi Nick. Zasnęłam.

*Następny dzień*

Wcześnie rano obudziły mnie pielęgniarki, przynoszące śniadanie.
- Dzień dobry - powiedział mi Nick, uśmiechając się zalotnie.
Nie wiedziałam o co mu chodzi... Chyba nie wyobraził sobie za dużo po wczoraj....
- Cześć - odpowiedziałam.
Jedząc przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów ! W czym ja dzisiaj wyjdę ?! A nie miałam numeru do Harry'ego...


















4 komentarze: