- Mamo no proszę cię ! - krzyknęłaś.
- Nie ! - odpowiedziała tym samym tonem.
- No ale proszę ! Tak strasznie zależy mi na tym żeby pojechać do tego Londynu! Tam przynajmniej będę lepiej się kształcić i wgl... - błagałaś.
- Kochanie sama nie wiem, boję się o ciebie. Skąd mam wiedzieć czy sobie tam poradzisz ?
- Mamoooo... Dam sobie radę, mam już 17 lat ! - oburzyłaś się.
Mama spojrzała na ciebie zaszklonymi oczyma.
- Córciu... nie wiem czy to najlepszy pomysł...
- Zobaczysz, że sobie poradzę ! Mam odłożone pieniądze, wynajmę sobie mieszkanie. DAM RADĘ. Jakby co to przecież wrócę !
- Ale będziesz mnie odwiedzać ? - spytała.
- Tak często jak się da. Będę też dzwonić codziennie.
Mama uśmiechnęła się do ciebie i powiedziała:
- No dobrze... Trzymam cię za słowo. idź już się pakować.
Następnego dnia miałaś już samolot, z samego rana.
*Następny dzień* Jesteś już na lotnisku.
- Paa mamo, kocham cię. - przytuliłaś ją na pożegnanie.
- Pa kochanie, będę strasznie tęsknić. Dzwoń od razu jak zalecisz. - oznajmiła mama.
- Ok. - jeszcze raz się przytuliłyście.
Wsiadłaś do samolotu. Rozsiadłaś się na 1 możliwym miejscu. Wyciągnęłaś gazetę i słuchawki. Po parogodzinnej drodze, byłaś już w Londynie.
Wysiadając powiedziałaś sama do siebie:
- Jezu.. jak tu pięknie ! - krzyknęłaś.
Po chwili zachwycania się, poszłaś poszukać hotelu. Szybko go znalazłaś, i wynajęłaś pokój. Zadzwoniłaś do mamy.
- Mamo jestem już na miejscu, tu jest pięknie !
- To wspaniale, że ci się podoba !
Nagle usłyszałaś wrzaski na korytarzu.
- Ok, muszę już kończyć, coś się dzieje na korytarzu muszę to sprawdzić., pa.
- okej, odezwij się potem.
Odłożyłaś telefon na łóżko, i szybko ruszyłaś w stronę drzwi. Otworzyłaś je i nagle na korytarzu zauważyłaś prawdziwego HARRY'EGO STYLES'A ! Kłócił się z prawdziwym LOUIS'EM TOMLINSON'EM ! W życiu nie spodziewałaś się, że ich tu spotkasz. Lubiłaś 1D, nie byłaś ich wielką fanką, ale ich lubiłaś.
- Co tu się dzieje ? - spytałaś zdezorientowana.
- Nie twoja sprawa ! - krzyknął Louis.
- Ej ! Nie krzycz na nią ! Ona nie jest niczemu winna ! Mała, idź do siebie. - Powiedział Harry.
- haha, nie jestem mała ! Co tu się dzieje ?
- Nic takiego idź do siebie ... - powiedział Harry.
Po chwili Louis rzucił się na Hazzę. I zaczeli się bić.
- Ej Ej ! Przestańcie ! Przestańcie !
Nagle któryś z nich mnie odepchnął , nawet nie wiedziałam który.. Uderzyłam głową o ściane i straciłam przytomność. Widziałaś tylko jak podbiegali jeszcze reszta chłopców z zespołu.
Obudziłam się w szpitalu. Nade mną stał Harry. Louis, Niall, Zayn i Liam siedzieli na krzesłach.
- Co się stało ? - wyjąkałaś, chwytając się za głowę.
- Przypadkowo cię popchnąłem, i uderzyłaś głową o ściane. Tak bardzo cię przepraszam ! Tak strasznie mi przykro ! - krzyczał ze łzami w oczach Harry.
- Nic się nie stało, to był przypadek. Jest Okej.
- Serio ? - spytał.
- Serio, serio ;)
Po chwili podeszli reszta chłopaków.
- Nic ci nie jest ? - spytal sie Lou.
- Nie, nie.
- CZEŚĆ. Jestem Niall. To jest Zayn i Liam.
- tak wiem.
- hyh.. no tak. :D
Nagle przyszedł lekarz. I spytał się czy jest okej ?
- tak tak, wszystko w porządku.
Lekarz chwycił cię za głowę.
- AŁ ! - krzyknęłaś.
- No widocznie chyba nie wszystko jest w porządku. Masz lekki wstrząs mózgu. już dziś jak chcesz możesz wyjść, ale ktoś musi się tobą zaopiekować.
- Zajmę się tym ! - krzyknął harry.
- nie ! poradzę sobie jakoś...
- o nie, jak narobiłem szkód , to sie teraz tobą zajmę ! - oznajmił Harry.
Zarumieniłaś się....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz