Nagle obudził mnie budzik. była 8.30 , a w
szkole mamy być o 9.00
Szybko wstałam. Poszłam do łazienki umyć ząbki i
troche się ogarnąć. Ubrałam moją ulubioną sukienkę, przez okno wydawało się, że
będzie nawet ciepło. Włosy tylko rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Nagle
przyszedł Hazza.
- może byś zapukał ? - spytałam lekko
naburmuszona.
- oj, no przepraszam. - zrobił minę słodkiego
pieska.
- Już okej, okej. Nie umiem się na ciebie
gniewać.
- To co, idziemy ? - spytał.
- Tak już.
- Szkoła jest niedaleko.
- To dobrze... Brr... - odpowiedziałaś, lekko
się trzęsąc.
- Zimno ci ? Z resztą się nie dziwię jak się tak
lekko ubrałaś.
- wydawało mi się, że nie będzie aż tak zimno !
- czekaj, zaraz będzie ci cieplej..
Po czym wziął moje 'zamarznięte' ręce i zaczął
je ogrzewać swoimi. Po raz kolejny poczułam te motyle w brzuchu...
- Jesteśmy ! - rzekł.
Po czym jak dżentelmen, otworzył mi drzwi.
Bardzo mi to zaimponowało.
Wszyscy zaczęli pochodzić do Harry'ego przybijać
mu żółwiki, dawać piątki, wołać cześć, siema... Ciągle też po chwili
powtarzali: kto to ta nowa ? kim ona jest ? Czemu przyszła z Harrym ? Za kogo
ona się uważa ? ... Nagle podeszły do niego 2 laski, dały mu po buziaku w
policzek, a on się do nich uśmiechnął... Na mnie się spojrzały, jakby człowieka
nie widziały.
- Mógłbyś mi pokazać gdzie jest sekretariat ? -
spytałam.
- Pewnie, chodź. - odpowiedział.
Gdy wchodziłam do sekretariatu, spytał się:
- poczekać na ciebie ?
- Jak chcesz :) - odpowiedziałam.
Gdy weszłam, do bardzoo dużego pomieszczenia,
dyrektor się mnie spytał:
- Pani jest ta nowa tak ?
- tak, jestem [t.i]
- Bardzo na miło panią u nas gościć. Tu ma pani
rozkład lekcji, klas.
- dziękuję. Pójdę już.
Wychodząc rozglądam się dookoła. Mhm... Jednak
nie poczekał... patrząc na rozkład lekcji zrobiłam ze 3 kroki i ktoś nagle
złapał mnie w talii i uniósł do góry.
- aaaaa ! .. - lekko krzyknęłam.
Obróciłam się i ujrzałam Harry'ego, który nadal
trzymał mnie w talii, ale obróconą już przodem. Uśmiechnęłam się do niego. On
do mnie również. Nie wiedziałam co zrobić, więc zarumieniona opuściłam głowę na
dół.. On chwycił mój podbródek, a ja utonęłam w jego zielonych oczach.
- Jesteś taka piękna - szepnął Harry.
Ja nic nie mówiłam, byłam ciągle zapatrzona w
jego oczy. Zaczął powoli przybliżać moją twarz do swojej...
Nagle usłyszeliśmy jak drzwi od sekretariatu sie
otwierają. Odskoczyliśmy od siebie.
- a wy jeszcze nie w klasie ?! - krzyknęła
zdenerwowana sekretarka.
- Już idziemy. - oznajmił spokojnie Harry,
puszczając mi oczko.
Spojrzałam na plan.
- Teraz mam lekcję biologii, w sali nr. 18.
- Ja też ! Wychodzi na to, że jesteśmy razem w
klasie :) - ucieszył się Harold.
- Tak.. chyba na to wychodzi...
- Coś nie tak ? - spytał.
- Nie nie ! Wszystko w jak najlepszym
porządku...
Gdy doszliśmy do klasy Harry po raz kolejny
otworzył mi drzwi.
- O ! Widzę że to nas spóźnialscy ! Lekcja trwa
już 5 minut ! - powiedziała naburmuszona nauczycielka.
- Przepraszamy. - powiedzieliśmy oboje.
- To już więcej się nie powtórzy, obiecuję ! -
krzyknęłam.
- a pani to kto ? - spojrzała na mnie dziwnym
wzrokiem nauczycielka. Tak samo jak reszta klasy....
- Jestem [t.i]
- a tak, dyrektor mi o pani wspominał. Zajmij
miejsce.
Poszłam na 1 możliwe miejsce , które znajdowało
się prawie na samym końcu, przy oknie. Harry siedział w środkowym rzędzie. Więc
mogłam ciągle na niego patrzeć, i tak zrobiłam.. Ciągle , ciągle patrzyłam...
Nagle się ocknęłam, gdy szturchnęła mnie jakaś dziewczyna.
- Cześć ! Jestem Alex ;)
- Hej, a ja [t.i]
Nagle zwróciła mi uwagę nauczycielka.
- Coś nie tak panno [t.i] ?
- Nie wszystko w porządku...
Po chwili znów ciągle wpatrzałam się w Hazzę. A
odrazu się ocknęłam. Tym razem sama.
- Co ja wyprawiam ?! [t.i] ogarnij się ! -
szeptałam sama do siebie.
Nagle Harry sie obrócił i do mnie uśmiechnął. Odwzajemniłam
uśmiech, ale jakoś niepewnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz