niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 7 :)

Gdy nauczycielka kazała nam wejść do klasy, od razu to zrobiliśmy. Ja weszłam przed Harry'm. Zajęłam miejsce w 3 ławce w środkowym rzędzie. Harry tuż obok mnie. Nagle mnie zawołał.
- Ej [t.i] ....
- O nie nie ! Panie Styles, pana zapraszam tam ! - krzyknęła nauczycielka, wskazując mu ostatnią ławkę pod ścianą.
Ja uśmiechnęłam się do niego z rumieńcami na policzkach. Obróciłam się z powrotem do tablicy.
- Proszę pani, ja wzięłam ze sobą książkę od biologii, mogę się pouczyć ? -spytałam niepewnie.
- Mhm... Ale podejdź do tablicy. Zobaczymy co umiesz. - oznajmiła nauczycielka, opierając się o krzesło.
- Nie nie chcę.. Chyba jednak zostanę na miejscu... - odpowiedziałam, ze spuszczoną głową w dół.
- Ale natychmiast podejdź ! Nie wiesz, że jak nauczyciel coś każe, to trzeba to zrobić ?! - zdenerwowała się.
- tak już wstaję...
I po chwili wyszłam z ławki. Podeszłam do tablicy. Obróciłam się do niej tyłem.
- Co mam robić ? - spojrzałam na nauczycielkę.
- Powiedz.....
Zaczęłam wpatrywać się w piszącego coś na karce Hazzę. Był bardzo skupiony na tym co robił. Wyglądał tak słodko i uroczo, że aż nie chciałam odrywać od niego wzroku.
- A więc ? Odpowiesz mi ? - spytała, a nawet lekko krzyknęła nauczycielka.
- aa.. a... Powtórzy pani ? - spytałam, budząc się z transu.
- Nie słuchałaś ?!
- Przepraszam....
Nagle Harry się na mnie spojrzał. Ja szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam słuchać nauczycielki powtarzającej pytanie. Odpowiedziałam na nie. Ona zaczęła zadawać mi kolejne. Odpowiedziałam na wszystkie. Potem kazała mi narysować coś na tablicy. Narysowałam, to o co prosiła.
- No prosze, widzę, że .....
Ja znów spojrzałam na Harry'ego, który chyba rysował coś na kartce.
- Dlaczego pani się ciągle wpatruje w pana Styles'a ?! - wrzasnęła nauczycielka.
Harry od razu na mnie spojrzał. Ja otworzyłam szeroko gały, i szybko opuściłam głowę w dół.
- Nie wpatruję.... - szepnęłam, zagotowana.
- Przecież widziałam ! - odpowiedziała.
- .....
- Zajmij miejsce. - odpowiedziała wzdychającym głosem.
Ja ruszyłam w stronę ławki, ciągle ze spuszczoną głową. Usiadłam. Przez ostanie 15 min. kozy, ani razu się nie obróciłam.
Zadzwonił dzwonek. Ja jak najszybciej wyszłam z klasy. Prawie biegłam w stronę wyjścia, nie zauważając, że wzięłam ze sobą książkę. Wybiegłam ze szkoły. Słyszałam krzyki.
- [t.i] poczekaj ! poczekaj no ! - krzyczał biegnący za mną Harry.
Ja przyśpieszyłam.
Nagle coś mnie szarpnęło i obróciło. Twarz moja i Hazzy były bardzo blisko. Widziałam jak spoglądał raz na mnie, raz na moje usta. Byliśmy siebie coraz bliżej, coraz bliżej....
Nagle dryndnął przejeżdżając rower. Odeszliśmy trochę od siebie.
- Przepraszam cię... - powiedział.
- Nie, nie masz za co - niepewnie uśmiechnęłam się do niego.
- Wcale nie, bo mam. Prze zemnie po raz kolejny uderzyłaś głową, tym razem o róg szafki. Prze zemnie płakałaś. Prze zemnie masz teraz głowę w bandażu. Prze zemnie siedziałaś dodatkową godzinę w kozie, gdzie pytała cię nauczycielka. MAM ZA CO PRZEPRASZAĆ !
- okej, okej. Masz za co. - odpowiedziałam.
- Tak strasznie mi przykro, że tyle prze ze mnie wycierpiałaś. - odpowiedział, ze łzami w oczach.
Mnie również zaczęły spływać łzy.
Ale zaczęły mi spływać, nie przez Hary'ego. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa. Tam z tyłu, gdzie mam tego guza....
- To co wybaczysz mi ? Obiecuję, że teraz będę się tobą opiekować. Nie zostawię cię już więcej razy ! - powiedział.
Nagle przykucnęłam płacząc i trzymając głowę.
- [t.i] co ci jest ? [t.i] !
- Moja głowa... - wyjąkałam.
- Wstań szybko !
Wstałam, ale od razu potem upadłam. Straciłam przytomność. Słyszałam tylko krzyki Harry'ego, wołające o pomoc.

*******************************************************
Jeśli ci się podoba, to PROSZĘ skomentuj, bo nie wiem czy pisać dalej.....

4 komentarze: