CZEŚĆ WAM :) MACIE TU 6 ROZDZIAŁ :) SORKA, JEŚLI MUSIELIŚCIE DŁUGO CZEKAĆ. MIŁEGO CZYTANIA ;*
Ps. Jutro dodam następny ;***
***************************************************
Rozmawiało mi się z nim wręcz rewelacyjnie...
Gdy tak gadaliśmy nawet nie zauważyłam, że odtrąciliśmy od rozmowy Alex.
- A ty co o tym myślisz Alex ? - spytałam.
- Hmm ? Ale o czym ? - spytała zdezorientowana.
- No bo niedługo mam 18 urodziny. Nie chciałam nic wyprawiać, bo nie miałam gdzie i wgl.. Ale Ty powiedział, że mogę wyprawić je u niego.
- aa to super.... - odpowiedziała...
- Pomożesz nam przy organizacji ? - spytał Ty.
- A kiedy są ?
- w przyszłym tygodniu. - odpowiedziałam.
- No jasne, pomogę.
Nagle zadzwonił dzwonek. Szybko się ruszyłam, pożegnałam z Ty (jest o rok starszy) i poszłam z Alex pod moją szafkę.
- podoba ci się Ty ? - spytała.
- Nie ! To tylko dobry kumpel. - odpowiedziałam od razu.
- Dobra.
- To co, idziemy teraz pod twoją szafkę ? Gdzie masz ? - spytałam.
- Tu, za rogiem.
- Ok , to chodź. Co teraz mamy za lekcję ?
- Fizykę.
- O, jeszcze nie byłam na tej lekcji.
Gdy szłyśmy w stronę klasy, zauważyłam Harry'ego. Rozmawiał z Megan. On był obrócony do mnie tyłem.Ta lala zobaczyła że idę. Wrednie się do mnie uśmiechnęła. Pocałowała Hazzę w policzek i poszła w moją stronę, ciągle z tym szyderczym uśmieszkiem. Szturchnęła mnie ramieniem, ale tak mocno, że uderzyłam tyłem głowy o róg szafki. Bardzo mnie zabolało, na szczęście nie straciłam przytomności, ale uklęknęłam trzymając tył głowy.
- Nic ci nie jest [t.i] !? - spytała podenerwowana Alex.
- Nie wiem... strasznie mnie boli..... - wyjąkałam, ze łzami w oczach.
- Ona jeszcze tego pożałuje ! - krzyknęła do mnie.
- Na pewno nic jej nie jest ! - słyszałam podchodzące obce głosy.
- Ona miała wypadek i wstrząs mózgu idioto ! - usłyszałam podbiegającego Harry'ego.
- nie podchodź do mnie ! - krzyknęłam w jego stronę.
- [t.i] przepraszam ! Powinienem się tobą opiekować !
Nagle usłyszałam głos nauczycielki chyba od fizyki, przebijającą się przez tłum uczniów stojących wokół mnie.
- Co tu się dzieje ? - spytała zdezorientowana.
- Uderzyła głową o szafkę. - odpowiedziała podenerwowana Alex.
- Dziewczyno, wszystko w porządku ? - spytała nauczycielka podnosząc moją głowę.
- Chyba nie, strasznie boli ! ....
- Chodź ze mną. - podniosła mnie. - A wy wszyscy tu poczekajcie ! Zaraz przyjdę.
Odchodząc widziałam jak wszyscy się na mnie gapią. Odwróciłam się, a tam Harry ciągle stał w tym samym miejscu jak wryty w ziemię, ze łzami w oczach i na mnie patrzył... jak odchodzę...
Odwróciłam się z powrotem. Skręciłyśmy w kolejny korytarz i powędrowałyśmy po schodach. Weszłyśmy do jakiegoś gabinetu.
- Proszę się nią zająć, ja muszę wracać do uczniów. - powiedziała nauczycielka trzaskając drzwiami.
- A więc ? Co ci się stało panienko ?
- Uderzyłam się głową o szafkę. 2 dni temu uderzyłam głową o ścianę i miałam wstrząs mózgu.
- Oj to nie dobrze.. Pokaż mi to.
Wzięła moje ręce od głowy, i spojrzała.
- Ma pani bardzo dużego guza. Trochę leci krew. - powiedziała, przykładając gazę do mojej głowy. - Ale wszystko wydaje się jednak okej, i będziesz mogła wrócić na lekcje - uśmiechnęła się.
Ja zrobiłam kwaśną minę, bo nie chciałam oglądać Harry'ego. A tym bardziej, że po tej lekcji miała być koza...
Pielęgniarka owinęła moją głowę w bandaż.
- Okej wydaje mi się, że możesz już wracać. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję, do widzenia - powiedziałam oschle, zamykając za sobą drzwi.
Wracając do klasy szłam bardzo wolno... jak najwolniej... Ale w końcu doszłam. Wahałam się czy otworzyć drzwi. Ale w końcu się odważyłam.
- Już jestem.. - powiedziałam spoglądając na Harry'ego.
Widziałam jak się do mnie uśmiechnął. Zauważyłam, że jest po lewej stronie wolne miejsce, mniej więcej koło Harry'ego.
- Proszę zajmij miejsce. - powiedziała nauczycielka.
- Tak, już. - odpowiedziałam cicho.
Zaczęłam rozglądać się po klasie, czy nie ma innego wolnego miejsca. Niestety nie było. Zostałam zmuszona usiąść prawie koło niego.
Po chwili dostałam liścik na ławkę. Wiedziałam, że to od niego. Jak zwykle pisał, że przeprasza. Ja już miałam powoli dosyć tych jego ciągłych przeprosin. Przy ostatnim liściku napisał: `słońce wybacz mi wreszcie ! twój Harry .xx` Ciągle spoglądałam na końcówkę TWÓJ HARRY, TWÓJ HARRY. Powtarzałam sobie to cały czas. Ale nadal nic nie odpisywałam.
Lekcja dobiegła końca. Znów szłam szybko do szafki. Wzięłam książkę od biologii, żeby na długiej przerwie się trochę pouczyć. No w kozie też, jeśli nauczycielka pozwoli. Poszłam pod klasę, i usiadłam sie na parapecie przy oknie. Usłyszałam kroki, ale nie odrywałam wzroku od książki, bo byłam pewna, że to nauczycielka, która zaraz zawoła że mam wejść do klasy. Ale stało się coś innego. Coś co strasznie mnie zszokowało. 'Ktoś' wziął mnie za podbrudek i złożył delikatnego, ale bardzo namiętnego całusa w usta. Było mi tak cudownie....Po chwili wiedziałam, że to Harry, ale nie oderwałam ust. W końcu od to zrobił.
Nagle słyszeliśmy 'proszę wchodzić !' to nauczycielka która podchodziła do drzwi, żeby je otworzyć.
świetne : )
OdpowiedzUsuńBOSKIEEE . ♥
OdpowiedzUsuńcuuudowne :D
OdpowiedzUsuńbłagam jak najszybciej dalej :D
super <3 nie mogę doczekać się jutra :3
OdpowiedzUsuń