Dodam dziś dłuższy. Nie wiem kiedy dodam następny. bo w domu mi net padł, a teraz nie jestem na swoim kompie.
************************************************
Dobre 2 godziny spędziłam na necie w komórce. Ktoś zapukał do drzwi.
- Dzień dobryyyy.. - wszedł.
To Harry !
- Co ty tu robisz ? Przecież teraz masz lekcje ! - odpowiedziałam, lekko podnosząc ton.
- Spytałem się wczoraj lekarza, kiedy będziesz mogła wyjść, odpowiedział, że już dziś ! Więc postanowiłem, że nie pójdę do szkoły, tylko jak najszybciej odbiorę cię z tego okropnego miejsca - od razu spojrzał na Nick'a.
- Ale ja nie mam ciuchów na przebranie... - odpowiedziałam.
- Tak wiem.... Dopiero w drodze do hotelu, spostrzegłem się, że nie masz ciuchów, żeby dziś wyjść.. Więc postanowiłem wziąść swoje i ci pożyczyć.
Jakie to miłe... - pomyślałam.
Dał mi jakąś wielką koszule i duże spodnie.
- wziąłem najmniejsze jakie miałem - zaśmiał się. Ja razem z nim.
- No to idź się przebrać - oznajmił.
Bez odpowiedzi, ruszyłam w stronę wyjścia z pokoju. Harry razem ze mną.
- A ty gdzie ?
- Idę cię wypisać.
- Ahaaa.. dobra. :D
Ja ruszyłam w stronę toalety, a Harry w drugą stronę. Szybko się przebrałam w te wielkie ale pięknie pachnące nim ciuchy. Wychodząc zauważyłam, że Harold rozmawia jeszcze z lekarzem. Weszłam do pokoju i zaczęłam pakować rzeczy.
- odwiedzisz mnie jeszcze ? - spytał cicho.
- No pewnie. - usiadłam na jego łóżku.
- Obiecujesz ? - przybliżył się do mnie.
- Taak... - odsunęłam się.
Znów się przybliżył. Zaczął łuskać palcami mój policzek. Zrobiłam dziwną minę. Przybliżył się jeszcze bardziej.
Odsunęłam się.
- Nick, nie wiem co ty sobie pomyślałeś po wczoraj... ale ja nic do ciebie nie czuje. - powiedziałam.
Odsunął się. Wstałam z jego łóżka.
Do pokoju wszedł Harry.
- gotowa ? - spytał.
- tak, a co tak długo trwała ta twoja rozmowa z lekarzem ? - spytałam.
- aa... tak się zagadaliśmy nic wielkiego....
Dziwnie na niego spojrzałam.
- To idziemy już ? - spytał ponownie.
- Tak, już. - wstałam, i pokierowałam się w stronę wyjścia. - To narazie Nick.. - obróciłam się i mu pomachałam.
- To narazie.. - odpowiedział smutno.
Wyszliśmy ze szpitala. Harry wziął mnie za rękę i szybko pobiegł do przodu.
- Gdzie tak biegniemy ?!
- Przed siebie ! - krzyknął uradowany.
- Co ci jest, że jesteś taki szczęśliwy ? - spytałam.
- Po prostu cieszę się... że już wyszłaś !
Zaśmiałam się.
Doszliśmy do hotelu.
- Zaraz przyniosę ci twoje ciuchy.
- Okej.
Weszliśmy do swoich pokoi. Poszłam się wykąpać i przebrać.
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do Harry'ego.
- Proszę wejść ! - zawołał.
Weszłam i zamknęłam drzwi.
- Boże Harry, ubierz się ! - krzyknęłam, zasłaniając oczy.
Zastałam go w samych bokserkach.
- Zaraz ...... - odpowiedział idąc do łazienki.
- Przyszłam oddać ci ciuchy.
- Rozgość się ! - krzyknął z łazienki.
- Usiadłam na jego łóżku. Zaczęłam się rozglądać. Na łóżku leżały jakieś cuchy. Wzięłam koszule Polo, przytuliłam się do niej i moocno powąchałam. Jak ona pięknie pachniała.....
- Ide ! - krzyknął z łazienki.
Szybko rzuciłam ją z powrotem w to samo miejsce gdzie była.
- Sorry za ten bałagan - zaczął zbierać rzeczy z całego pokoju, w tym te z łóżka i wrzucił do walizki.
- spoko. Czemu się pakujesz ? Wyjeżdżasz ? - spytałam zdenerwowana.
- Właśnie chciałem ci powiedzieć ! Kiedy się wyprowadzałem od mamy i ojczyma, chciałem iść do swojego domu.
- Zaraz zaraz, domu ?! Nic nie mówiłeś , że masz dom !! - krzyknęłam przerywając mu.
- Nie chciałem się przechwalać ! Sama kazałaś mi się nie wywyższać ! Więc chciałem iść do swojego domu, ale oni go dopiero kończyli remontować.. więc przyszedłem do hotelu... Ale dziś dostałem telefon, że wszystko jest skończone, i mogę się wreszcie wprowadzić !
- To super... - odpowiedziałam.
- A wiesz co jest w tym wszystkim naaaajlepsze ? - Spytał podekscytowany.
- co ?
- Ty wprowadzasz się ze mną !!!!!
- Jak to ?!?! Nigdzie się do ciebie nie wprowadzę ! Nie mogę !
- A właśnie że możesz, musisz !
- Niby dlaczego muszę ?!
- No bo ja się muszę tobą opiekować ! Tym razem nie zawalę !
- Ale przecież już wszystko jest prawie okej !
- No właśnie prawie... Nie wybaczyłbym sobie, gdyby cokolwiek by ci się jeszcze stało... - odpowiedział.
- Ale Harry ja nie powinnam... Znamy się zaledwie pare dni..
- Ale czuję, jakbym znał cię od zawsze... Już tyle razem przeżyliśmy... - Usiadł się blisko koło mnie.
- Ale ja serio nie mogę.... nie przekonasz mnie...
Zaczął się do mnie przybliżać. W końcu mnie delikatnie pocałował.
- Teraz cię przekonałem ? - spytał słodko.
- Mhm...... nie wiem , nie wiem.... - odpowiedziałam.
Znów mnie pocałował.
- A teraz ? - spytał ponownie.
- Teraz chyba tak.... - odpowiedziałam, pacząc mu w te wielkie zielone oczy.
Uśmiechnął się wstając.
- To idź się pakować , za 20 min. jedziemy. - oznajmił.
- Ale Harry no....
Wstałam.
I znowu mnie pocałował idąc do przodu, a ja szłam do tyłu. Ciągle nie odrywając ust. Lekko uderzyłam plecami o ścianę. Harry Ciągle nie odrywał ust. W końcu to zrobił.
- idź już się pakować - powiedział uśmiechając się.
Ja też się do niego nieśmiało uśmiechnęłam i wyszłam.
Nagle zza drzwi usłyszałam krzyki.
- Jest ! Jest ! Jest !
Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do pokoju. Zaczęłam się pakować. Po 25 min. wszedł Harry.
- Gotowa ? - spytał.
- Tak... ale ja nadal nie wiem czy to najlepszy pomysł. - odpowiedziałam pod nosem.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
Wziął moje walizki. Na korytarzu stały jego. Zniósł moje do samochodu a potem swoje. Nawet nie zdziwiłam się, że stało tu pewnie jego auto.
- Daj, odniosę nasze klucze - powiedział.
Dałam mu swój klucz. Czekałam na niego przy samochodzie. Po 5 min. przyszedł.
- Panie przodem - otworzył mi drzwi.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
W samochodzie podał mi swój telefon.
- Masz, zapisz mi swój numer. - powiedział.
Bez odpowiedzi, wzięłam i zapisałam.
- Dzięki - powiedział.
- Masz zapisz sobie mój. - Podał mi ponownie swój telefon, na którym był wyświetlony jego numer.
Zapisałam go jako `Harold :*` .
Dojechaliśmy do niewielkiej willi. Wysiadłam. Oczywiście Harry mi otworzył drzwi.
Zabrał moje walizki.
Weszłam do środka. Było pięknie i bardzo przytulnie.
- Chodź na górę - zawołał.
Poszłam za nim.
- Tu jest pokój gościnny, ale teraz jest twój - powiedział.
Weszłam.
- Pięknie, dziękuję. - powiedziałam.
Włożył walizki na podłogę, koło teraz mojego łóżka.
Rozpakuj się, i zejdź na dół.
Zrobiłam tak jak kazał. Po jakichś 35 min. zeszłam na dół.
Łał.... - powiedziałam.
Nas stole była rozłożona kolacja dla dwojga.
- Usiądź prosze. - powiedział romantycznie.
- Ale Harry, zobacz co ja mam na sobie.. - powiedziałam chwytając bluzkę.
- Ubiór nie ma znaczenia .
- A z jakiej to okazji ?
- Nie bądź taka ciekawska.... Zaraz się wszystkiego dowiesz - odpowiedział, odsuwając mi krzesło abym usiadła.
**************************
Proszę o komentarze :33
awww . cudne <3 ja ten cały blog mogę czytać w kółko <3!
OdpowiedzUsuńfajnee :D
OdpowiedzUsuńawwww <3 Kocham to opowiadanie ;3 nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. <3
OdpowiedzUsuńtrolololo :D
OdpowiedzUsuńAle słodko !
Kiedy kolejna ? :D
Daleej . ♥
OdpowiedzUsuń