piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 15 :)

Rano obudził mnie budzik. Zaspana, ledwie wylazłam z łóżka. Poszłam obudzić Hazze.
- Kochanie, wstawaj.. - szturchałam go, szepcząc mu na ucho.
- Już za chwile... daj mi rękę. - powiedział.
Podałam mu ją. A on gwałtownie wciągnął mnie do swojego łóżka pod kołdrę.
- Już stąd nie wyjdziesz...
Objął mnie i nie mogłam się ruszyć.
- Harry musimy wstawać, do szkoły. - powiedziałam niechętnie, bo było mi z nim tak dobrze..
- Jeszcze chwile..
- Teraz, puść mnie, proszę.
- Jeśli dasz mi namiętnego całusa. - powiedział chytrze.
- Ojej...
Przybliżył się, i się pocałowaliśmy.
- Dobra, no to już wstawaj! - powiedziałam, odrywając się.
- Jeszcze nieeee....
- Dalej! Bo cię zwale!
- Tylko spróbuj.
Kopnęłam go lekko nogami a on zleciał z łóżka. Zaczęłam się śmiać. Harry szybko wstał, i wskoczył na łóżko. Usiadł się na mnie. Leżałam na brzuchu. a on siedział tak jakby na moich plecach, no, na dupie :D
Wziął moje ręce do tyłu i zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się coraz bardziej.
- Dobra Harry przestań już! - krzyczałam, ciągle się śmiejąc.
- A masz za swoje! - śmiał się.
W końcu udało mi się go zwalić z siebie.
Zobaczyłam na swoim telefonie godzinę. Była 7.30!
- Harry, zaraz się spóźnimy!! - krzyknęłam zdenerwowana.
Wyleciałam z jego pokoju i zaczęłam się szybko ubierać. Po 10 min. zeszłam na dół. Harry już czekał.
Szkoła była kawałek od domu, więc pojechaliśmy autem Hazzy.
Spóźniliśmy się. Wparowałam do klasy z numerem 203.
Cała klasa wraz z nauczycielem spojrzała się na nas.
- No prosze, kogo my tu mamy.. - powiedziała nauczycielka.
- Już siadamy na miejsce. - powiedziałam.
Całą lekcje siedzieliśmy cicho, nie pisząc do siebie, ani nic.Gdy zadzwonił dzwonek, wyszłam pierwsza.
- Ejejejej! Nie poczekasz? - spytał Harry.
- A tak, chodźmy. - odpowiedziałam.
Cała szkoła na nas patrzyła. Ja, nowa, przeciętna dziewczyna, z sławnym Harry'm Styles'em.
To dziwne... ale jednak wspaniałe połączenie.  - pomyślałam.
Cały tydzień jakoś zleciał, zwyczajnie.

*Dzień wyjazdu na biwak*
- Spakowana? - zapytał loczek.
- Tak, chodzmy. - oznajmiłam.
Bardzo cieszyłam się na ten biwak! :)
Razem z El, Dan, Perrie, Liam'em, Louis'em, Niall'em i Zayn'em mielismy się spotkać pod domem Harry'ego, ponieważ oni nie wiedzieli jak dojechać. Jechaliśmy 2 samochodami. Ja z Hazzzą, Eleanor  Louis'em i Niall'em, A Liam z Danielle, Zayn'em i Perrie. Dojechaliśmy po jakichś 40 minutach. Było około godziny 16.00. Wszyscy się rozpakowaliśmy. Niall zaczął wyciągać kiełbaski i rozpalać grilla.
- Nie za wcześnie? - spytał Zayn.
- Na jedzenie jest zawsze pora! - odpowiedział. - Poza tym, zgłodniałem.
Wszyscy się zaśmialiśmy.
Po jakichś 30 min. rozmów z dziewczynami, Niall zawołał:
- Gotowe! Chodzcie jeść!
- Mmmm, pięknie pachnie. - powiedziała El.
Niall się uśmiechnął.
Gdy wszyscy zaczynaliśmy jeść.
- Gdzie Zayn? - spytała Perrie.
Po chwili przyszedł.
- No to impreza! - powiedział , z skrzynkami alkoholu w rękach.
- Miałeś tego nie brać... - powiedziała zawstydzona Perrie.
- Oooo! - Ucieszyli się na tel widok alku chłopcy.
Wszystkie widziałyśmy , że to dobrze nie wróży. Ale po jakimś czasie, same sobie nalałyśmy.

*Koło 22:00*
- Ej, dziewczyny! Może zagramy w butelke? - spytał zalany Niall.
My też byłyśmy trochę wstawione, oprócz Danielle. Ona bardzo mało wypiła.
- Jasne! - zgodziła się za nas Eleanor.
Wszyscy rozsiedliśmy się w kółku. Pierwszy kręcił blondyn. Wypadło na mnie.
- No więc [t.i] , pocałuj... mnie! - powiedział.
Bez wahania to zrobiłam. Po prostu dałam mu małego niewinnego całuska w usta.
Ja zaczęłam kręcić. Wypadło na Zayn'a.
- Mhm... Zayn.... Zrób malinkę na szyi Perrie!
On wstał, o mało się po drodze nie wywalając, podszedł do Perrie, i zrób i jej malinkę. Baaaardzo dużą. Ona uśmiechnięta popijała kieliszek z wódką.
Robiło się coraz goręcej...
Zaczął kręcić Zayn. Wypadło znów na mnie.
- Pocałuj Nialla! - krzyknął.
-Eh....
- Ale czekaj, z językiem. - dopowiedział.
Wstałam, podeszłam do Irlandczyka. Spojrzałam na Harry'ego. On ledwie co widział na oczy. Ja też byłam wstawiona, więc bez namysłu zrobiłam to. Nie myśląc o niczym, i żadnych konsekwencjach.
Wszyscy zaczęli krzyczeć :
- uuuuuuuuu!
Dalej, nie pamiętam co było, chyba urwał mi sie film.

***********************************************************************
Chyba troche nie wyszedł ;///
komentować ;c

czwartek, 6 grudnia 2012

; ) x

Mam dodać rozdział 15, w weekend?
Jeśli tak, to tylko skomentuj, dla cb to tylko chwila, dla mnie wiele znaczy. Od komentarzy zależy czy będzie kolejny rozdział. 

poniedziałek, 5 listopada 2012

Rozdział 14 :)

Obym się tylko wyrobiła..........
Od razu poszłam się ubrać i ruszyłam do sklepu. Kupiłam potrzebne rzeczy i szybkim krokiem ruszyłam do domu.
Weszłam jak słoń przez drzwi.
- Co ci ? - spytał podchodząc.
- Muszę się wyrobić! - krzyknęłam podenerwowana krzątając się bezradnie w kuchni.
Harry do mnie podszedł i chwycił moje trzęsące sie z nerwów ręce.
- Co ci jest? Czym sie tak denerwujesz? Przecież to tylko obiad... - rzekł całując moje ręce.
- No bo... boje sie tego spotkania... Widziałam ich tylko raz.... i nawet z nimi prawie nie gadałam... a do tego będzie jeszcze Danielle, Eleanor i Perrie! Boje sie że mnie nie polubią... - oznajmiłam smutno.
- Nie masz się czym martwić. Oni na pewno cie polubią! Takie świetnej dziewczyny nie da sie nie lubić... ! - odpowiedział.
- oo, słoooodki jesteś! I za to cię kocham - odpowiedziałam całując go.
Całowaliśmy się przez dłuższą chwilę. Harry zaczął pchać mnie do tyłu.
- Harry przestań. Musze zacząć przygotowywać wszystko... - bełkotałam, przez jego usta.
- Jeszcze chwile.... - odpowiedział.
- Nie Harry! - odpowiedziałam, odpychając go i biorąc się za rozpakowywanie zakupów.
On rozczarowany odszedł.... :D
W dwie godziny cudem udało mi się wszytko przygotować. Harry pomógł mi nakryć do stołu. O godzinie 13:45 zaczęłam wszystko zanosić na stół. o 14:00 z minutami chłopcy zaczęli się schodzić... w raz z swoimi dziewczynami.
- Cześć - powiedzieli wszyscy po kolei, rozbierając się.
Zaczęło bić mi szybciej serce. Zdenerwowałam się.
- przestań się denerwować kochanie. - powiedział mi szeptem na ucho Hazza. - wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Uśmiechnęłam się ironicznie do niego.
Wszyscy zaczęli się ze mną witać. pierwsza podeszła do mnie Perrie.
- Cześć, jestem Perrie. - powiedziała bardzo miło.
Tak samo zrobiła reszta. Zrobiło mi się już lepiej.
- No to siadajmy - zaproponował Harold.
Wszyscy posłusznie rozsiedli się. Ja siedziałam pomiędzy Hazzą a Eleanor. Na przeciwko mnie była Perrie, koło niej Danielle itd.
Bardzo miło nam się rozmawiało. Dziewczyny okazały się bardzo fajne, a chłopcy bardzo zabawni.
Po jakiejś półtorej godziny rozmowach i jedzeniu, zaczęłam wszystko zbierać ze stołu. Dziewczyny momentalnie wstały i mi pomogły. Bardzo szybko uwinęłyśmy się ze zmywanie i sprzątaniem. Gdy skończyłyśmy Harry zaproponował:
- Może pójdziemy na spacer?
Wszyscy sie zgodzili. Poszliśmy się ubrać. Wyszliśmy. Razem z Hazzą poszliśmy na przód.
- No i co? Wcale nie są tacy straszni ;).
Uśmiechnęłam się tylko do niego.
- Piękne to niebo. Całe w gwiazdach. Ahh, od zawsze marzyłam pojechać kiedyś na jakiś biwak i zasnąć przy gwieździstym niebie.... - powiedziałam, rozglądając się.
Harreh patrzył na moje rozświetlone w lampach oczy.
- Załatwione. W następny piątek. Do niedzieli. nawet się nie sprzeczaj - uprzedził.
- Nie, nie, nie! Harry! - pokręciłam głową zatykając mu usta, wiedząc co zamierza zrobić.
On niestety wziął je ze swoich warg, mocno ścisnął jedną ręką a drugą zatkał mi usta.
- Ej! w następny piątek jedziemy na biwak! Mam kawałek drogi stąd domek w lesie. - powiedział z uśmiechem na twarzy do wszystkich.
- Hmm... Jasne ! - powiedział Louis.
Cała reszta tez się zgodziła.
- Jak mogłeś! - powiedziałam do niego szeptem gdy już mnie puścił...
- Jeszcze mi podziękujesz.
Gdy wróciliśmy do domu, wszyscy zaczęli się zbierać.
- Dziękujemy za obiad i za wszytko było super. - powiedziała Dan.
- Nie ma sprawy, wpadajcie kiedy chcecie! - powiedziałam.
- To do biwaku! - powiedział blondas.
- Narazie. ;) - odpowiedział Harreh.
Gdy juz wszyscy wyszli , westchnęłam.
- uhh!
- haha, mówiłem , że będzie fajnie. - powiedział Harry.
- Ale z tym biwakiem to przesadziłeś. To było tylko takie marzonko.
- Ale kocham cie uszczęśliwiać. - odpowiedział przytulając się.
Wtuliłam się w niego.
- No nic, będę się zbierać kąpać. Jutro juz do szkoły... :D Ah, stęskniłam się za wszystkimi.. po tej przerwie, którą zalecił mi lekarz, żeby przez jakiś czas nie chodziła do szkoły i nie wysilała się. ale juz jest duzo lepiej!
- Tak wiem , wiem.
- Dziękuję ci, że tyle ze mną przesiedziałeś, opiekowałeś się mną, i sam nie chodziłeś do szkoły... kocham cie....
- Jak ciebie, też kochanie, ja ciebie tez. <3
Poszłam na góre umyć się, ubrać w piżamę i poszłam zmęczona dniem spać.

*********************************************************
Ta dam. :D Macie 14 rozdział :) Komentujcie PLS <3 !
Tutaj akurat Liam jest z Danielle, nie jak w realu... (Tak osobiście.. to bardzo mi ich brakuje.... :c)

piątek, 2 listopada 2012

INFOO!!!!!!!

Mam taka sprawę. Według mnie, nie ma to sensu pisać dla 3-4 osób... W kom, napisz co myślisz....

piątek, 21 września 2012

Informacja .

Hej wam :)
Nie wiem, czy uda mi się dodać w ten weekend kolejny rozdział, bo mam zawody :(
Postaram się, ale niczego nie obiecuję (:

sobota, 15 września 2012

Rozdział 13 :)

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału. Nie miałam czasu. 
A, i jeśli chcecie, abym dodała kolejny proszę skomentować. Bo jeśli nie będzie komentarzy to nie dodam nexta.
Miłego czytania <3
****************************************************************
Miałam łzy w oczach, ale nie było ich widać przez ciągle nie ustający deszcz.
- Proszę cię.... Powiedz mi co się z tobą dzieje... - spytał trzymając mnie za barki.
- Nic . - odpowiedział tylko. Miejąc tyle do powiedzenia, powiedziałam głupie NIC.
Wyrwałam się z jego objęć i ruszyłam szybko przed siebie.
- Stój ! - zatrzymał mnie.
- Czego chcesz ? - wyjąkałam.
- Nigdzie nie pójdziesz. - powiedział.
Zrobiłam dziwną minę.
Pocałował mnie. Bardzoooooooo namiętnie. A ja właśnie tego chciałam uniknąć !
Powoli oderwał swoje usta.
- Wiem, że znamy się tak krótko.. Ale ja nie potrafię żyć z tobą w przyjaźni... Już dłużej tego nie zniosę.- powiedział.
Zamurowało mnie.
- [t.i] Proszę cię, daj mi tą jedną, jedyną szansę ! - powiedział podnosząc ton.
Otworzyłam usta nabierając oddechu. Chciałam coś powiedzieć, ale po chwili je zamknęłam.
- [t.i] proszę cię, wiem że miałaś to wszystko przemyśleć, bo nie jesteś gotowa czy coś.... ale ja nie dam rady już ciągle trwać tylko w przyjaźni... Chcę czegoś więcej. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie... [t.i]....
Przerwałam mu.
- Dobrze. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Cz-cz-czyli... zgadzasz się ? Chcesz być ze mną ? - spytał niepewny, ale szczęśliwy.
Znów się do niego uśmiechnęłam. Chwyciłam go za rękę ciągnąc w stronę domu.
- zaczekaj.. - przyciągnął mnie do siebie.
Powoli przestawało już padać, a zza chmur zaczęło wychodzić słońce.
- Powiedz mi tylko, czy się zgadzasz... - spytał niepewnie.
Lekko go pocałowałam.
- Taka odpowiedź ci wystarczy ? - spytałam z uśmieszkiem.
- t-t-taak... ! - odpowiedział uradowany.
Po chwili mnie wziął na barana.
- Tooooo idzeeeemy!! - krzyczał.
- hahahahaha, uspokój się ! - zaczęłam się śmiać i mocno objęłam jego szyję.
Byłam taka szczęśliwa ! I on na to wygląda, że też.
Doszliśmy i weszliśmy do domu. Ściągnęłam buty i kurtkę.
- Pójdę się przebrać na górę, w jakieś suche ciuchy. - powiedziałam.
- Ja też zaraz pójdę się przebrać. A, i jak już się przebierzesz, to zejdź na dół, oglądniemy jakiś film. Przygotuję popcorn i takie tam.
- heh, okej. - uśmiechnęłam się.
Puścił mi oczko.
Poszłam na górę. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Zeszłam na dół. Harry już czekał.
- Kiedy ty zdążyłeś kupić to wszystko ? - spytałam z niedowierzaniem.
Na stole były 3 duże miski popcornu, 2 duże butelki picia, jakieś żelki, czekolady...
- Nie było cię z godzinę. Wiec w tym czasie zdążyłem jeszcze pójść do sklepu - odpowiedział patrząc na filmy.
- To co oglądamy ? - spytałam podchodząc do niego.
- A co byś chciała ?
Wstał i położył swoje ręce w mojej talii. Ja zawiesiłam swoje na jego szyli.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Mi to obojętne.
Uśmiechnął się pocałował mnie dalej z uśmiechem na twarzy.
- To super, oglądamy bambi. - powiedział.
- Co ?! Przecież to jakaś bajka ! - oburzyłam się.
- Nie przesadzaj, to jest super.
Wzięliśmy koc, popcorn i żelki. Rozsiedliśmy się na kanapie.
Ja już po paru minutach miałam łzy w oczach.... Prawie przez cały film przytulałam się do Hazzy... Heh, ale chyba o to mu w końcu chodziło... ;)
Obejrzeliśmy jeszcze parę filmów, trochę horrorów, trochę komedii.... I zasnęłam na jego kolanach.

*Następny dzień*
Obudziłam się w swoim łóżku. Ogarnęłam trochę włosy, i zeszłam w piżamie na dół.
Harry jeszcze spał. Włączyłam telewizję, ale nie za głośno, alby śpiącego królewicza nie obudzić. Zaczęłam przygotowywać sobie tosty i kawę. Pomyślałam, że Harry też niedługo się obudzi, więc też zrobię mu śniadanie. I nie myliłam się. Po jakimś czasie, wszedł do kuchni Hazza. Ja wkładałam tosty na talerz.
- Bu... - powiedział chwytając mnie za talie od tyłu.
Uśmiechnęłam się. Obróciłam tylko głowę, i złożyłam małego całusa na ustach.
Po chwili dałam mu talerz.
- proszę, oto twoje śniadanie. - uśmiechnęłam się dumnie.
- ooooo, dziękuję. - odpowiedział siadając do stołu. - Dziś poznasz chłopaków, przyjdą do nas na obiad. - oznajmił z jedzeniem w ustach.
- Cooo ?! Czemu nie mówiłeś wczoraj ! - krzyknęłam. - Na którą ma być ?!
- na 14. - powiedział spokojnie.
- A jest 11 !
Szybko ruszyłam w stronę swojego pokoju.
Musiałam się szybko ubrać, iść do sklepu po zakupy. Wszystko przygotować ! Obym się tylko wyrobiła...........

            ----->Przeczytaj to co jest na górze<-----

wtorek, 4 września 2012

Info

sora napisałam11 zamiast 12 rozdział ;D

Rozdział 11 :)

Niestety teraz rozdziały będę pisać w weekendy i może jak się uda to w środku tygodnia... Sami wiecie, szkoła przyszła (:

**************************************************


[t.i].... - powiedział.
Niestety nie zdążył dokończyć bo nagle podbiegły do niego 2 piszczące dziewczyny. Od razu wiedziałam, że to jego fanki....
- Harry ! Harry ! Możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie ?! Prosimy ! - przekrzykiwały się.
Ja ruszyłam przed siebie, rozglądając się przez Londyński Park. W okół było pełno drzew i ptaków. To było piękne. Ja kochałam naturę. To zawsze mnie rozluźniało.
Po chwili dobiegł już do mnie Hazza.
- Przepraszam cię za nie - powiedział.
- Nie masz za co przepraszać. Nigdy nie odmawiaj im autografu czy zdjęcia. To są twoje oddane fanki przecież.
- A na co ty tak patrzysz ? - spytał zmieniając temat.
Zaczął rozglądać się dookoła.
- Na drzewa, ptaki. To mnie zawsze uspokaja....
- Ja tam nie widzę nic w tym fascynującego. - powiedział, robiąc skrzywioną minę.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę trochę się śmiejąc.
Rozpadało się na dobre.
- Może wracajmy, już jestem cała przemoczona. - powiedziałam odwracając się i idąc w stronę domu.
Widziałam, że Harry nie poszedł bezpośrednio za mną, więc przyśpieszyłam kroku. wiedziałam, że przyszło mu coś pewnie głupiego do głowy.
Nagle coś obróciło mnie za rękę. To Harry... Chwycił moją dłoń. Serce zaczęło mi mocniej bić. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Przyłożył moją rękę, do swojej piersi. Jego serce tak mocno waliło.... Aż mi motyle w brzuchu zaczęły latać. Ciągle lało i lało coraz mocniej.... Wiedziałam, do czego Harry zmierza. Ja nie chciałam mu ulec... Nie dlatego, że go nie "lubię" ale dla tego, że by pokazać mu jaka jestem. Że nie będę jak inne co mu ulegają !
- Nie ! - krzyknęłam.
- Co ?! Co się stało ? - spytał.
- Ja nie chcę....
I pobiegłam w stronę domu. Harry biegł za mną. Kur... nie miałam kluczy. Podbiegł.
- Otwórz te drzwi ! - krzyknęłam.
- Nie ! Do puki mi nie powiesz co się z tobą stało ! - odpowiedział tym samym tonem.
- Otwórz je !
- Jeśli mi nie powiesz, to będziemy tak tu stać !
- Spadam stąd ! - powiedziałam wkurzona idąc przed siebie.
Szłam bardzo szybkim krokiem.
- O co ci chodzi ?! Co się z tobą dzieje ?! - szarpnął mnie obracając w swoją stronę Harry.
Miałam łzy w oczach.......

PRZEPRASZAM STRASZNIE, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE NIE MAM CZASU ! JAK MI SIE UDA TO JAK NAJSZYBCIEJ DODAM KOLEJNY, DŁUŻSZY.
PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ !


sobota, 1 września 2012

Rozdział 11 :)

Nie wiem czy pisać dalej..... skomentujcie ten rozdział jeśli w ogóle czytacie tego bloga.... komentarzy jest zaledwie 5... nie wiem czy jest sens to dalej ciągnąć...

Ps. przepraszam, że taki krótki.
***************************************

Usiedliśmy przy stole. W pokoju było ciemno, tylko 2 świece i jedzenie.
- Harry, nie wiem  co powiedzieć. To jest piękne. -wydukałam.
Zaczęliśmy jeść. Po 5 min. ciszy Harry zaczął:
- nie wiem od czego zacząć. - powiedział.
- To zacznij od najważniejszego.
- KOCHAM CIĘ. - walnął prosto z mostu.
Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
- Wiedziałem, wiedziałem, że nie powinienem był ci tego mówić, bo nie odwzajemnisz mojego uczucia ! - wykrzykiwał odchodząc od stołu.
Poszłam za nim.
- Harry to nie tak !
Obróciłam go i zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Ja muszę to wszytko przemyśleć... Nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.. Daj mi trochę czasu...
Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. To nie tak, że nie chciałam być z Harry'm. Po prostu nie mogłam uwierzyć w fakt, że zakochał się we mnie Harry Styles ! Prawdziwy Harry Styles z 1D ! Że z pośród tylu dziewczyn na świecie, on wybrał akurat mnie... że to akurat mnie się tak poszczęściło...Ale dla mnie z drugiej strony nie miało to znaczenia. Mnie nie obchodził `Harry Styles z One Direction`  Dla mnie ważny był ten loczek, o zielonych oczach.
Było już troszkę późno. Więc w przemyśleniach zasnęłam.
Wstałam rano. Na dół zeszłam w ciuchach w których zasnęłam wczoraj. Był już tam Harry. Smażył chyba jajecznicę na patelni.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Zrobiłam tak jak kazał.
- Nie jesteś zły za wczoraj ? - spytałam niepewnie.
- Myślałem całą noc i rozumiem, że potrzebujesz czasu.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Podał mi jajecznicę na talerzu.
- Chcesz soku ? - spytał.
- Tak, poproszę.
Usiadł się koło mnie ze swoim talerzem pełnym jajecznicy.
Spróbowałam trochę.
- Jaka pyszna ! - krzyknęłam.
Zaśmiał się.
- Przepraszam...
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - nikogo z nami nie ma. Więc możesz krzyczeć ile chcesz.
Nastała krępująca cisza. Po chwili zjadłam już swoją porcję, Harry też.
- Daj, pozmywam. - powiedziałam, chwytając jego talerz.
- Nie. - odpowiedział cicho, chwytając za moją rękę.
Poczułam masę motyli w brzuchu.
- Zostaw, jesteś gościem, nie będziesz sprzątać - dokończył, po czym wstał i włożył nasze talerze i kubki do zlewu i sam zaczął sprzątać.
Bez słowa, poszłam ubrać się na górę. Wzięłam prysznic. Na dworze padał deszcz, więc ubrałam szare rurki i krótką bluzkę w czarno-białe wzorki. Włosy spięłam w niedbałego koka. W między czasie zadzwoniłam do mamy. Pogadałam z nią przez dłuższy czas. Trochę na mnie nakrzyczała, że nie dzwoniłam tak długo, ale wszystko było okej.
Zeszłam na dół.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ni stąd ni zowąd powiedziałam, że idę się przejść.
- Przecież pada. - powiedział Harry.
- Tak... ale ja lubię takie przechadzki w deszczu ;) - odpowiedziałam, zakładając moje convers'y za kostkę.
- Mogę iść z tobą ? - spytał.
- taa.. pewnie. - powiedziałam oschle, bo wolałam iść sama, ale już się zgodziłam.
założył swoje buty i wziął kurtkę. Ja też wzięłam moją skórzaną kurtkę.
Szliśmy po parku w ciszy. Obydwoje mieliśmy ręce w kieszeniach.
Po raz kolejny nastała krępująca cisza... mi tam pasowało, ale Harry'emu chyba nie.
Nagle zaczął.
- [t.] ............................

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 10 :)

Dodam dziś dłuższy. Nie wiem kiedy dodam następny. bo w domu mi net padł, a teraz nie jestem na swoim kompie.

************************************************

Dobre 2 godziny spędziłam na necie w komórce. Ktoś zapukał do drzwi.
- Dzień dobryyyy.. - wszedł.
To Harry !
- Co ty tu robisz ? Przecież teraz masz lekcje ! - odpowiedziałam, lekko podnosząc ton.
- Spytałem się wczoraj lekarza, kiedy będziesz mogła wyjść, odpowiedział, że już dziś ! Więc postanowiłem, że nie pójdę do szkoły, tylko jak najszybciej odbiorę cię z tego okropnego miejsca - od razu spojrzał na Nick'a.
- Ale ja nie mam ciuchów na przebranie... - odpowiedziałam.
- Tak wiem.... Dopiero w drodze do hotelu, spostrzegłem się, że nie masz ciuchów, żeby dziś wyjść.. Więc postanowiłem wziąść swoje i ci pożyczyć.
Jakie to miłe... - pomyślałam.
Dał mi jakąś wielką koszule i duże spodnie.
- wziąłem najmniejsze jakie miałem - zaśmiał się. Ja razem z nim.
- No to idź się przebrać - oznajmił.
Bez odpowiedzi, ruszyłam w stronę wyjścia z pokoju. Harry razem ze mną.
- A ty gdzie ?
- Idę cię wypisać.
- Ahaaa.. dobra. :D
Ja ruszyłam w stronę toalety, a Harry w drugą stronę. Szybko się przebrałam w te wielkie ale pięknie pachnące nim ciuchy. Wychodząc zauważyłam, że Harold rozmawia jeszcze z lekarzem. Weszłam do pokoju i zaczęłam pakować rzeczy.
- odwiedzisz mnie jeszcze ? - spytał cicho.
- No pewnie. - usiadłam na jego łóżku.
- Obiecujesz ? - przybliżył się do mnie.
- Taak... - odsunęłam się.
Znów się przybliżył. Zaczął łuskać palcami mój policzek. Zrobiłam dziwną minę. Przybliżył się jeszcze bardziej.
Odsunęłam się.
- Nick, nie wiem co ty sobie pomyślałeś po wczoraj... ale ja nic do ciebie nie czuje. - powiedziałam.
Odsunął się. Wstałam z jego łóżka.
Do pokoju wszedł Harry.
- gotowa ? - spytał.
- tak, a co tak długo trwała ta twoja rozmowa z lekarzem ? - spytałam.
- aa... tak się zagadaliśmy nic wielkiego....
Dziwnie na niego spojrzałam.
- To idziemy już ? - spytał ponownie.
- Tak, już. - wstałam, i pokierowałam się w stronę wyjścia. - To narazie Nick.. - obróciłam się i mu pomachałam.
- To narazie.. - odpowiedział smutno.
Wyszliśmy ze szpitala. Harry wziął mnie za rękę i szybko pobiegł do przodu.
- Gdzie tak biegniemy ?!
- Przed siebie ! - krzyknął uradowany.
- Co ci jest, że jesteś taki szczęśliwy ? - spytałam.
- Po prostu cieszę się... że już wyszłaś !
Zaśmiałam się.
Doszliśmy do hotelu.
- Zaraz przyniosę ci twoje ciuchy.
- Okej.
Weszliśmy do swoich pokoi. Poszłam się wykąpać i przebrać.
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do Harry'ego.
- Proszę wejść ! - zawołał.
Weszłam i zamknęłam drzwi.
- Boże Harry, ubierz się ! - krzyknęłam, zasłaniając oczy.
Zastałam go w samych bokserkach.
- Zaraz ...... - odpowiedział idąc do łazienki.
- Przyszłam oddać ci ciuchy.
- Rozgość się ! - krzyknął z łazienki.
- Usiadłam na jego łóżku. Zaczęłam się rozglądać. Na łóżku leżały jakieś cuchy. Wzięłam koszule Polo, przytuliłam się do niej i moocno powąchałam. Jak ona pięknie pachniała.....
- Ide ! - krzyknął z łazienki.
Szybko rzuciłam ją z powrotem w to samo miejsce gdzie była.
- Sorry za ten bałagan - zaczął zbierać rzeczy z całego pokoju, w tym te z łóżka i wrzucił do walizki.
- spoko. Czemu się pakujesz ? Wyjeżdżasz ? - spytałam zdenerwowana.
- Właśnie chciałem ci powiedzieć ! Kiedy się wyprowadzałem od mamy i ojczyma, chciałem iść do swojego domu.
- Zaraz zaraz, domu ?! Nic nie mówiłeś , że masz dom !! - krzyknęłam przerywając mu.
- Nie chciałem się przechwalać ! Sama kazałaś mi się nie wywyższać ! Więc chciałem iść do swojego domu, ale oni go dopiero kończyli remontować.. więc przyszedłem do hotelu... Ale dziś dostałem telefon, że wszystko jest skończone, i mogę się wreszcie wprowadzić !
- To super... - odpowiedziałam.
- A wiesz co jest w tym wszystkim naaaajlepsze ? - Spytał podekscytowany.
- co ?
- Ty wprowadzasz się ze mną !!!!!
- Jak to ?!?! Nigdzie się do ciebie nie wprowadzę ! Nie mogę !
- A właśnie że możesz, musisz !
- Niby dlaczego muszę ?!
- No bo ja się muszę tobą opiekować ! Tym razem nie zawalę !
- Ale przecież już wszystko jest prawie okej !
- No właśnie prawie... Nie wybaczyłbym sobie, gdyby cokolwiek by ci się jeszcze stało... - odpowiedział.
- Ale Harry ja nie powinnam... Znamy się zaledwie pare dni..
- Ale czuję, jakbym znał cię od zawsze... Już tyle razem przeżyliśmy... - Usiadł się blisko koło mnie.
- Ale ja serio nie mogę.... nie przekonasz mnie...
Zaczął się do mnie przybliżać. W końcu mnie delikatnie pocałował.
- Teraz cię przekonałem ? - spytał słodko.
- Mhm...... nie wiem , nie wiem.... - odpowiedziałam.
Znów mnie pocałował.
- A teraz ? - spytał ponownie.
- Teraz chyba tak.... - odpowiedziałam, pacząc mu w te wielkie zielone oczy.
Uśmiechnął się wstając.
- To idź się pakować , za 20 min. jedziemy. - oznajmił.
- Ale Harry no....
Wstałam.
I znowu mnie pocałował idąc do przodu, a ja szłam do tyłu. Ciągle nie odrywając ust. Lekko uderzyłam plecami o ścianę. Harry Ciągle nie odrywał ust. W końcu to zrobił.
- idź już się pakować - powiedział uśmiechając się.
Ja też się do niego nieśmiało uśmiechnęłam i wyszłam.
Nagle zza drzwi usłyszałam krzyki.
- Jest ! Jest ! Jest !
Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do pokoju. Zaczęłam się pakować. Po 25 min. wszedł Harry.
- Gotowa ? - spytał.
- Tak... ale ja nadal nie wiem czy to najlepszy pomysł. - odpowiedziałam pod nosem.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
Wziął moje walizki. Na korytarzu stały jego. Zniósł moje do samochodu a potem swoje. Nawet nie zdziwiłam się, że stało tu pewnie jego auto.
- Daj, odniosę nasze klucze - powiedział.
Dałam mu swój klucz. Czekałam na niego przy samochodzie. Po 5 min. przyszedł.
- Panie przodem - otworzył mi drzwi.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
W samochodzie podał mi swój telefon.
- Masz, zapisz mi swój numer. - powiedział.
Bez odpowiedzi, wzięłam i zapisałam.
- Dzięki - powiedział.
- Masz zapisz sobie mój. - Podał mi ponownie swój telefon, na którym był wyświetlony jego numer.
Zapisałam go jako `Harold :*` .
Dojechaliśmy do niewielkiej willi. Wysiadłam. Oczywiście Harry mi otworzył drzwi.
Zabrał moje walizki.
Weszłam do środka. Było pięknie i bardzo przytulnie.
- Chodź na górę - zawołał.
Poszłam za nim.
- Tu jest pokój gościnny, ale teraz jest twój - powiedział.
Weszłam.
- Pięknie, dziękuję. - powiedziałam.
Włożył walizki na podłogę, koło teraz mojego łóżka.
Rozpakuj się, i zejdź na dół.
Zrobiłam tak jak kazał. Po jakichś 35 min. zeszłam na dół.
Łał.... - powiedziałam.
Nas stole była rozłożona kolacja dla dwojga.
- Usiądź prosze. - powiedział romantycznie.
- Ale Harry, zobacz co ja mam na sobie.. - powiedziałam chwytając bluzkę.
- Ubiór nie ma znaczenia .
- A z jakiej to okazji ?
- Nie bądź taka ciekawska.... Zaraz się wszystkiego dowiesz - odpowiedział, odsuwając mi krzesło abym usiadła.

**************************
Proszę o komentarze :33

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 9 :)

Przepraszam, ale nie wiem czy w najbliższym czasie dodam kolejny rozdział. Postaram się jak najszybciej.

*****************************************************

Harry wyszedł po wodę.
- A mówiłaś, że to nie jest twój chłopak ! Co za kolega, mówiłby 'kochanie' do koleżanki ?! - krzyknął Nick.
- Ale ja nie wiem dlaczego tak powiedział ! Nigdy tak do mnie nie mówił ! Chyba myśli, że coś między nami jest dlatego się tak zachowuje ! Z resztą, dlaczego zrobiłeś się taki nerwowy ?!
- Nie zrobiłem !
- To czemu krzyczysz ! - wrzasnęłam.
Nagle wszedł Harry.
- Co tutaj są za krzyki ? Na korytarzu was słychać. - powiedział Harry.
- A nic, taka mała sprzeczka. Nic wielkiego. - odpowiedziałam.
Podał mi wodę, od razu się napiłam.
- wow, chyba mocno chciało ci się pić. - powiedział robiąc zdziwioną minę.
Wypiłam pół 1,5L butelki.
- A no trochę. Od kiedy tu przyjechałam, nic nie piłam.
- Dlaczego nie mówiłaś wczoraj ?! Przecież bym ci poszedł kupić ! - lekko krzyknął Harry.
- Aaaa, nie chciałam robić kłopotu.
- Ty mi nigdy nie sprawisz kłopotu . - uśmiechnął się. Ja do niego również.
Chwycił mnie za rękę.
- Niedługo wyzdrowiejesz, zobaczysz. - oznajmił.
- Skąd wiesz ?
- Bo wiem i już. - odpowiedział.
Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół.
Nick ciągle nam się przyglądywał.
Nagle coś spadło na ziemię. To gazeta Nicka.
- Och ! Przepraszam, że wam przeszkodziłem ! - powiedział sarkastycznie.
- taa... - odpowiedział Hazza. - Będę już leciał [t.i] , dziś mamy próbę z chłopakami. 
- Szkoda....
- Oooo, przecież jutro wrócę. - uśmiechnął się, wstał i pokierował się w stronę wyjścia.
- Poczekaj ! - krzyknęłam.
- Co jest ? - spytał.
- podejdź na chwilę.
Podszedł. Wahając się trochę, dałam mu wieeeelki uścisk i pocałowałam go w policzek. Chciałam, żeby Nick sie wkurzył.
- oooooo, z jakiej to okazji ? - spytał szczerząc ząbki.
- A tak na pożegnanie. - puściłam mu oczko.
- To narazie ślicznotko. - odpowiedział otwierając drzwi.
- Papa - uśmiechnęłam się.
Boże..... jakim cudem uzbierałam odwagę, żeby to zrobić..... Ale było warto, bo Nick już się w sobie zagotował. :D
Uśmiechnęłam się do siebie.
- Z czego sie cieszysz ? - spytał Nick.
- A z niczego.
- phyh....
Zaśmiałam się.
- Możesz przestać ?! - krzyknął.
- To powiedz mi o co tobie chodzi ?! O co ty sie wkurzyłeś ?!
- O nic !
- Przecież widziałam, jak się zagotowałeś jak byłam z Harrym !
- No bo... A nie ważne !
- No powiedz !
- Nie ! - krzyknął.
- Powiedz !
- Nie powiem !
- Jak chcesz !
- Tak chcę !
Wzięłam gazetę, i zaczęłam czytać, od miejsca gdzie skończyłam.
Po chwili przyszedł lekarz do Nick'a.
- Wszystko u pana w porządku ? Jakieś bóle w nodze ?
- Nie nie...
A u pani ? - spytał mnie.
- Nie, a kiedy będę mogła wyjść ?
- Już jutro, myślę, że będzie pani mogła wyjść. - powiedział do mnie.
- To super.

- A ja ? - spytał Nick lekarza.
- Pan jeszcze długo tu poleży. Jeszcze nie jest pan w dość stabilnym stanie, by opuścić szpital. Musimy panu poza tym, przeprowadzić niedługo tą operację kolana.  
- mhm... - posmutniał.
Zrobiło mi się go żal....
Lekarz wyszedł.
- Nie martw się. Szybko zleci.... Będziesz miał nowego współlokatora...
- Ale to już nie o to chodzi.... Boję się o moje zdrowie... że nie będę mógł już nigdy uprawiać sportu...
Wstałam i usiadłam na jego łóżko.
- Trenujesz coś ? - spytałam.
- Biegi na 1000 metrów... Mogłem sie szybciej zgłosić do lekarza... Może by coś poradził na ten ból.... Gdybym go nie zignorował, to bym teraz tu nie leżał ! Ale jest jeden plus.
- Jaki ?
- Poznałem ciebie. Mimo tej kłótni, i tak się cieszę, że cie poznałem...
- Dzięki... Ale nie martw się, jesteś silny ! Dasz radę ! Przejdziesz przez to !
- Dziękuję ci za to wsparcie.
Przytuliłam go. On mocno się we mnie wtulił.
Po dobrej chwili oderwałam sie od niego i wróciłam na swoje łóżko.... Myślałam, że już nigdy się od niego nie oderwę, tak mnie trzymał.
Zaczęłam czytać ponownie. Przeczytałam pare gazet, które dał mi Nick. Zasnęłam.

*Następny dzień*

Wcześnie rano obudziły mnie pielęgniarki, przynoszące śniadanie.
- Dzień dobry - powiedział mi Nick, uśmiechając się zalotnie.
Nie wiedziałam o co mu chodzi... Chyba nie wyobraził sobie za dużo po wczoraj....
- Cześć - odpowiedziałam.
Jedząc przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów ! W czym ja dzisiaj wyjdę ?! A nie miałam numeru do Harry'ego...


















niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 8 :)

Obudziłam się w szpitalu. Usiadłam trzymając się za głowę i trochę jęcząc z bólu.
- aaaaaał.... - powiedziałam, robiąc kwaśną minę.
- [t.i] ! - podleciał do mnie Harry.
Usłyszałam otwierające się drzwi. To lekarz wchodził.
- O widzę, że się pani obudziła.
- Taak.. Ile spałam ?
- 2 dni.
- ILE ?! - krzyknęłam z niedowierzaniem.
- 2 dni. - powtórzył spokojnie lekarz. - Miała pani małą operacje.
- Jaką operacje ?! - chwyciłam tył głowy. - ałaaaaaaa..... - powiedziałam cicho.
-  Miała pani małą operacje.. Nie wiadomo, co mogłoby się stać gdybyśmy jej nie przeprowadzili. Miała pani guza. Po tym jak uderzyła pani po raz kolejny w to samo miejsce, pojawił się na nim kolejny guz. - panie Styles, mógłby pan na chwilkę wyjść ? - spytał z nie nacka.
- yyy... tak, oczywiście.. - odpowiedział.
Gdy wyszedł lekarz powiedział mi:
- Siedział tutaj przez przez cały czas od kiedy tu panią przywieźliśmy
- Przywieźliśmy ? -spytałam.
- tak, przyjechała tu pani karetką.
- łoł...... - odpowiedziałam...
- No więc, siedział tutaj od kiedy panią przywieźliśmy. Cały dzień i noc. Ciągle trzymał panią z rękę i czasem przy tym płakał i coś do siebie mówił. Nie chciał ani kroku od pani odstępować. Od czasu do czasu usiadł się na krzesło i się zdrzemnął.

Nic nie odpowiedziałam. W pewniej chwili w głowie miałam tysiące myśli... A jeśli on też coś do mnie czuje ? Ale znamy się tylko pare dni ! A jeśli jednak ?  A może robi to wszystko tylko z litości ?
- w każdym razie, będzie musiała pani tu zostać jeszcze przez pare dni. - powiedział wstając z krzesła obok.
- jeśli to konieczne...
Wychodząc widziałam, że lekarz mówił coś Harry'emu. On po chwili od razu do mnie podbiegł.
- i co ? - spytał chwytając mnie mocno za rękę.
- I nic... będę musiała zostać tu jeszcze pare dni..- powiedziałam.
- Będę do ciebie przychodził codziennie po lekcjach !
Zarumieniłam się.
- Teraz jeszcze się prześpij. Musisz odpoczywać.
- Ale ja nie chcę spać ! - krzyknęłam.
- Musisz odpocząć . - powiedział spokojnie.
- Ale będziesz przy mnie jak będę zasypiać ? - spytałam cicho.
- Oczywiście. - pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam oczy. Ścisnęłam jego rękę, która ciągle mnie trzymała.

Obudziłam się Harry leżał na moim brzuchu, ciągle trzymając moją dłoń.
Spojrzałam w telefon. Była godzina 22.00 i 3 nieodebrane od mamy 1 od Nicole. Pomyślałam, że oddzwonię jutro.
- Harry... Harry, obudź się ! - szeptałam, szturchając go.
- Co, co, co sie dzieje .. - wstał ocierając oczy.
- Musisz już iść jest 22.00 a jutro masz szkołę .
- nie nie zostawię cię...
- ja sobie poradzę, przecież jutro mnie odwiedzisz.
- no dobrze...
Wstał i zabrał rzeczy.
- Dobranoc księżniczko - szepnął mi do ucha i pocałował w czoło.
- Dobranoc - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Po chwili znów zasnęłam.

*Następny Dzień*

Rano obudził mnie lekarz. Przyszedł założyć mi kroplówki.
- Będzie miała pani współlokatora.
- Tak ? Kiedy ?
- przyjdzie niedługo.
Wyszedł. Zaczęłam czytać jakąś gazete, którą zostawił Hazza. Po jakiejś godzinie czytania ktoś wszedł.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- Jestem Nick, kazali mi tu przyjść.
- A tak, słyszałam. Tu masz swoje łóżko.
- Haha, dzięki.
Zaczął się rozpakowywać. Położył się na swoim łóżku, i zaczął robić coś na telefonie. nagle spytał:
- Skąd jesteś ? Bo nie wyglądasz na tutejszą.
- Jestem z Polski. Mam na imię [t.i]
- A co ci się stało, że teraz tutaj leżysz ?
- miałam na głowie guza i na nim kolejnego.. a długa historia.
- Mamy czas, możesz mi opowiedzieć.
Skoro chciał, to zaczęłam opowiadać. Trochę to trwało.
- No to niezły jest ten twój chłopak. - zaśmiał się.
- Ale to nie mój chłopak ! - walnęłam go poduszką.
Zaczęliśmy się śmiać. Potem on opowiedział mi swoją historię trafienia tu.
Był bardzo sympatyczny i z humorem. Umiał rozbawić ;D
Ktoś otworzył drzwi. To Harry !
- Cześć [t.i] - wszedł patrząc na Nick'a.
Podszedł do mnie.
- Przepraszam cię , że tak późno ale fanki mnie zatrzymały.
- Ano... nic się nie stało...
- A ty, to kto ?! - spojrzał na chłopaka, robiąc zazdrosną minę.
- To jest Nick. Przyszedł tu niedawno. - wtrąciłam się.
- Aha. - spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Pójść ci po wodę kochanie ? - spytał.
Kochanie ? Przecież nigdy dotąd tak do mnie nie mówił ! Chyba chciał wywrzeć zazdrość na Nick'u... Ale chyba nie widział , że między mną a nim nic nie ma..... !
- Jeśli możesz - odpowiedziałam..

*****************************************
PROSZĘ O KOM !










Rozdział 7 :)

Gdy nauczycielka kazała nam wejść do klasy, od razu to zrobiliśmy. Ja weszłam przed Harry'm. Zajęłam miejsce w 3 ławce w środkowym rzędzie. Harry tuż obok mnie. Nagle mnie zawołał.
- Ej [t.i] ....
- O nie nie ! Panie Styles, pana zapraszam tam ! - krzyknęła nauczycielka, wskazując mu ostatnią ławkę pod ścianą.
Ja uśmiechnęłam się do niego z rumieńcami na policzkach. Obróciłam się z powrotem do tablicy.
- Proszę pani, ja wzięłam ze sobą książkę od biologii, mogę się pouczyć ? -spytałam niepewnie.
- Mhm... Ale podejdź do tablicy. Zobaczymy co umiesz. - oznajmiła nauczycielka, opierając się o krzesło.
- Nie nie chcę.. Chyba jednak zostanę na miejscu... - odpowiedziałam, ze spuszczoną głową w dół.
- Ale natychmiast podejdź ! Nie wiesz, że jak nauczyciel coś każe, to trzeba to zrobić ?! - zdenerwowała się.
- tak już wstaję...
I po chwili wyszłam z ławki. Podeszłam do tablicy. Obróciłam się do niej tyłem.
- Co mam robić ? - spojrzałam na nauczycielkę.
- Powiedz.....
Zaczęłam wpatrywać się w piszącego coś na karce Hazzę. Był bardzo skupiony na tym co robił. Wyglądał tak słodko i uroczo, że aż nie chciałam odrywać od niego wzroku.
- A więc ? Odpowiesz mi ? - spytała, a nawet lekko krzyknęła nauczycielka.
- aa.. a... Powtórzy pani ? - spytałam, budząc się z transu.
- Nie słuchałaś ?!
- Przepraszam....
Nagle Harry się na mnie spojrzał. Ja szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam słuchać nauczycielki powtarzającej pytanie. Odpowiedziałam na nie. Ona zaczęła zadawać mi kolejne. Odpowiedziałam na wszystkie. Potem kazała mi narysować coś na tablicy. Narysowałam, to o co prosiła.
- No prosze, widzę, że .....
Ja znów spojrzałam na Harry'ego, który chyba rysował coś na kartce.
- Dlaczego pani się ciągle wpatruje w pana Styles'a ?! - wrzasnęła nauczycielka.
Harry od razu na mnie spojrzał. Ja otworzyłam szeroko gały, i szybko opuściłam głowę w dół.
- Nie wpatruję.... - szepnęłam, zagotowana.
- Przecież widziałam ! - odpowiedziała.
- .....
- Zajmij miejsce. - odpowiedziała wzdychającym głosem.
Ja ruszyłam w stronę ławki, ciągle ze spuszczoną głową. Usiadłam. Przez ostanie 15 min. kozy, ani razu się nie obróciłam.
Zadzwonił dzwonek. Ja jak najszybciej wyszłam z klasy. Prawie biegłam w stronę wyjścia, nie zauważając, że wzięłam ze sobą książkę. Wybiegłam ze szkoły. Słyszałam krzyki.
- [t.i] poczekaj ! poczekaj no ! - krzyczał biegnący za mną Harry.
Ja przyśpieszyłam.
Nagle coś mnie szarpnęło i obróciło. Twarz moja i Hazzy były bardzo blisko. Widziałam jak spoglądał raz na mnie, raz na moje usta. Byliśmy siebie coraz bliżej, coraz bliżej....
Nagle dryndnął przejeżdżając rower. Odeszliśmy trochę od siebie.
- Przepraszam cię... - powiedział.
- Nie, nie masz za co - niepewnie uśmiechnęłam się do niego.
- Wcale nie, bo mam. Prze zemnie po raz kolejny uderzyłaś głową, tym razem o róg szafki. Prze zemnie płakałaś. Prze zemnie masz teraz głowę w bandażu. Prze zemnie siedziałaś dodatkową godzinę w kozie, gdzie pytała cię nauczycielka. MAM ZA CO PRZEPRASZAĆ !
- okej, okej. Masz za co. - odpowiedziałam.
- Tak strasznie mi przykro, że tyle prze ze mnie wycierpiałaś. - odpowiedział, ze łzami w oczach.
Mnie również zaczęły spływać łzy.
Ale zaczęły mi spływać, nie przez Hary'ego. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa. Tam z tyłu, gdzie mam tego guza....
- To co wybaczysz mi ? Obiecuję, że teraz będę się tobą opiekować. Nie zostawię cię już więcej razy ! - powiedział.
Nagle przykucnęłam płacząc i trzymając głowę.
- [t.i] co ci jest ? [t.i] !
- Moja głowa... - wyjąkałam.
- Wstań szybko !
Wstałam, ale od razu potem upadłam. Straciłam przytomność. Słyszałam tylko krzyki Harry'ego, wołające o pomoc.

*******************************************************
Jeśli ci się podoba, to PROSZĘ skomentuj, bo nie wiem czy pisać dalej.....

sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 6 :)

CZEŚĆ WAM :) MACIE TU 6 ROZDZIAŁ :) SORKA, JEŚLI MUSIELIŚCIE DŁUGO CZEKAĆ. MIŁEGO CZYTANIA ;*

Ps. Jutro dodam następny ;***

***************************************************

Rozmawiało mi się z nim wręcz rewelacyjnie...
Gdy tak gadaliśmy nawet nie zauważyłam, że odtrąciliśmy od rozmowy Alex.
- A ty co o tym myślisz Alex ? - spytałam.
- Hmm ? Ale o czym ? - spytała zdezorientowana.
- No bo niedługo mam 18 urodziny. Nie chciałam nic wyprawiać, bo nie miałam gdzie i wgl.. Ale Ty powiedział, że mogę wyprawić je u niego.
- aa to super.... - odpowiedziała...
- Pomożesz nam przy organizacji ? - spytał Ty.
- A  kiedy są ?
- w przyszłym tygodniu. - odpowiedziałam.
- No jasne, pomogę.
Nagle zadzwonił dzwonek. Szybko się ruszyłam, pożegnałam z Ty (jest o rok starszy) i poszłam z Alex pod moją szafkę.
- podoba ci się Ty ? - spytała.
- Nie ! To tylko dobry kumpel. - odpowiedziałam od razu.
- Dobra.
- To co, idziemy teraz pod twoją szafkę ? Gdzie masz ? - spytałam.
- Tu, za rogiem.
- Ok , to chodź. Co teraz mamy za lekcję ?
- Fizykę.
- O, jeszcze nie byłam na tej lekcji.
Gdy szłyśmy w stronę klasy, zauważyłam Harry'ego. Rozmawiał z Megan. On był obrócony do mnie tyłem.Ta lala zobaczyła że idę. Wrednie się do mnie uśmiechnęła. Pocałowała Hazzę w policzek i poszła w moją stronę, ciągle z tym szyderczym uśmieszkiem. Szturchnęła mnie ramieniem, ale tak mocno, że uderzyłam tyłem głowy o róg szafki. Bardzo mnie zabolało, na szczęście nie straciłam przytomności, ale uklęknęłam trzymając tył głowy.
- Nic ci nie jest [t.i] !? - spytała podenerwowana Alex.
- Nie wiem... strasznie mnie boli..... - wyjąkałam, ze łzami w oczach.
- Ona jeszcze tego pożałuje ! - krzyknęła do mnie.
- Na pewno nic jej nie jest ! - słyszałam podchodzące obce głosy.
- Ona miała wypadek i wstrząs mózgu idioto ! - usłyszałam podbiegającego Harry'ego.
- nie podchodź do mnie ! - krzyknęłam w jego stronę.
- [t.i] przepraszam ! Powinienem się tobą opiekować !
Nagle usłyszałam głos nauczycielki chyba od fizyki, przebijającą się przez tłum uczniów stojących wokół mnie.
- Co tu się dzieje ? - spytała zdezorientowana.
- Uderzyła głową o szafkę. - odpowiedziała podenerwowana Alex.
- Dziewczyno, wszystko w porządku ? - spytała nauczycielka podnosząc moją głowę.
- Chyba nie, strasznie boli ! ....
- Chodź ze mną. - podniosła mnie. - A wy wszyscy tu poczekajcie ! Zaraz przyjdę.
Odchodząc widziałam jak wszyscy się na mnie gapią. Odwróciłam się, a tam Harry ciągle stał w tym samym miejscu jak wryty w ziemię, ze łzami w oczach i na mnie patrzył... jak odchodzę...
Odwróciłam się z powrotem. Skręciłyśmy w kolejny korytarz i powędrowałyśmy po schodach. Weszłyśmy do jakiegoś gabinetu.
- Proszę się nią zająć, ja muszę wracać do uczniów. - powiedziała nauczycielka trzaskając drzwiami.

- A więc ? Co ci się stało panienko ?
- Uderzyłam się głową o szafkę. 2 dni temu uderzyłam głową o ścianę i miałam wstrząs mózgu.
- Oj to nie dobrze.. Pokaż mi to.
Wzięła moje ręce od głowy, i spojrzała.
- Ma pani bardzo dużego guza. Trochę leci krew. - powiedziała, przykładając gazę do mojej głowy. - Ale wszystko wydaje się jednak okej, i będziesz mogła wrócić na lekcje - uśmiechnęła się.
Ja zrobiłam kwaśną minę, bo nie chciałam oglądać Harry'ego. A tym bardziej, że po tej lekcji miała być koza...
Pielęgniarka owinęła moją głowę w bandaż.
- Okej wydaje mi się, że możesz już wracać. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję, do widzenia - powiedziałam oschle, zamykając za sobą drzwi.
Wracając do klasy szłam bardzo wolno... jak najwolniej... Ale w końcu doszłam. Wahałam się czy otworzyć drzwi. Ale w końcu się odważyłam.
- Już jestem.. - powiedziałam spoglądając na Harry'ego.
Widziałam jak się do mnie uśmiechnął. Zauważyłam, że jest po lewej stronie wolne miejsce, mniej więcej koło Harry'ego.
- Proszę zajmij miejsce. - powiedziała nauczycielka.
- Tak, już. - odpowiedziałam cicho.
Zaczęłam rozglądać się po klasie, czy nie ma innego wolnego miejsca. Niestety nie było. Zostałam zmuszona usiąść prawie koło niego.
Po chwili dostałam liścik na ławkę. Wiedziałam, że to od niego. Jak zwykle pisał, że przeprasza. Ja już miałam powoli dosyć tych jego ciągłych przeprosin. Przy ostatnim liściku napisał: `słońce wybacz mi wreszcie ! twój Harry .xx` Ciągle spoglądałam na końcówkę TWÓJ HARRY, TWÓJ HARRY. Powtarzałam sobie to cały czas. Ale nadal nic nie odpisywałam.
Lekcja dobiegła końca. Znów szłam szybko do szafki. Wzięłam książkę od biologii, żeby na długiej przerwie się trochę pouczyć. No w kozie też, jeśli nauczycielka pozwoli. Poszłam pod klasę, i usiadłam sie na parapecie przy oknie. Usłyszałam kroki, ale nie odrywałam wzroku od książki, bo byłam pewna, że to nauczycielka, która zaraz zawoła że mam wejść do klasy. Ale stało się coś innego. Coś co strasznie mnie zszokowało. 'Ktoś' wziął mnie za podbrudek i złożył delikatnego, ale bardzo namiętnego całusa w usta. Było mi tak cudownie....Po chwili wiedziałam, że to Harry, ale nie oderwałam ust. W końcu od to zrobił.
 Nagle słyszeliśmy 'proszę wchodzić !' to nauczycielka która podchodziła do drzwi, żeby je otworzyć.

Rozdział 5 :)


Wyszłam wkurzona z klasy. Harry pobiegł za mną. Wołał. Ja przyśpieszyłam kroku. Biegłam. Zaczęły mi spływać łzy z oczu. Skręciłam w kolejny korytarz, i weszłam do damskiej toalety, szybko zamknęłam się w kabinie. Zaczęłam płakać, chyba za bardzo mnie to wszystko zabolało. Nie wiedziałam co robić, bo nie chciałam już widzieć Harry'ego. A jeszcze będę z min w kozie. Nagle ktoś zapukał do kabiny.
- [t.i] ? to ty ?
Nie oddzywałam się.
- [t.i] , wiem że to ty, otwórz proszę !
Nagle zdałam sobie sprawę, że to Alex ! Szybko otworzyłam kabinę i bardzo mocno się do niej przytuliłam.
- [t.i] , uspokój się, wszystko będzie dobrze - starała się mnie uspokoić.
- nie, już nigdy nie będzie dobrze ! To wszystko to jakiś koszmar ! - krzyczałam podenerwowana.
- będzie okej, zobaczysz. Nie przejmuj się nim...
- ale... ale znamy się od paru dni, a mi się wydaję, że coś do niego czuje.. A ja nie mogłam patrzeć na to w jaki on sposób przyglądał się tej dziewczynie...
- Chodzi ci o Megan ? - spytała.
- No chyba tak..
- Nie przejmuj się nią, ona owija sobie każdego chłopaka w okół palca. Pewnie widziała, że coś jest pomiędzy tobą a Hazzą, więc nie chciała do tego dopuścić. Tym bardziej, że jesteś nowa w szkole.Chodź, idziemy. Zaraz mamy następną lekcje.
- Ok..
Gdy wyszłyśmy z toalety, Harry ciągle na mnie czekał.
- [t.i] poczekaj, porozmawiajmy ! - błagał.
- Nie, zostaw mnie ! - pobiegłam do przodu.
- Daj jej trochę czasu, niech sie uspokoi. - szepnęła Alex do Harry'ego.
Poszłyśmy na następną lekcję. W trakcie jej, Harry ciągle rzucał mi na ławkę liściki. Typu: `przepraszam, wybacz` , `to więcej sie nie powtórzy, odpisz prosze!` Nie odpisywałam na nic. Chciałam mu pokazać, że nie będę taka jak inne, które choćby nie wiem co, i tak rzucałyby mu się na szyję. Ja taka naiwna i przede wszystkim głupia jak inne nie będę !
Lekcja się skończyła. Ja szybko przed Harry'm z niej wyszłam. Szłam szybkim krokiem w stronę szafki. Robiłam wszystko, żeby go tylko nie spotkać. Chociaż wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała chcąc nie chcąc z nim porozmawiać. ALE WOLAŁAM PÓŹNIEJ ! Doszłam do swojej szafki. Odłożyłam do niej książki. Była to długa 40 minutowa przerwa na lunch. Powędrowałam do stołówki. Po drodze spotkałam Alex. Poszłyśmy razem.
- Już wszystko okej ? - spytała.
- No prawie... I tak będę musiała z nim w końcu porozmawiać..
- no znając Harry'ego, to pewnie nie odpuści. - zaśmiała się. A ja razem z nią.
Gdy już jadłyśmy, poszedł do nas jakiś chłopak, nie znałam go.
- cześć dziewczyny, można się przysiąść ?
- O cześć TY (czytaj: TAJ) - uśmiechnęła się do niego Alex.
- Cześć Alex, a ty jesteś ? - spytał, przyglądając się mnie.
- Jestem [t.i] - odpowiedziałam.
- A ja Ty. Jestem przyjacielem Alex. Znamy się od najmłodszych lat.
- to super.. - odpowiedziałam oshle. Bo nie bardzo mnie to obchodziło.
- To co można usiąść ? - spytaj ponownie.
- no pewnie. - odpowiedziała Alex.
Zaczęliśmy razem rozmawiać. Na początku myślałam, że to jakiś palant, ale okazał się bardzo sympatyczny i pociągający. Rozmawiało mi się z nim wręcz rewelacyjnie...

Rozdział 4 :)

Lekcja bardzo szybko nam przeminęła. No mnie, na wpatrywaniu się mimowolnie w Harry'ego...
- Wychodząc, szybko poszłam szukać swojej szafki. 
- Nie poczekasz ? - odezwał się bardzoo znajomy głos.
- a wiesz, nawet nie pomyślałam.... Idę szukać szafki.
- to pójdę z tobą ! - ucieszył sie Harold.
- Okej... - odpowiedziałam.
- tu jest twoja szafka ? - spytał się smutno.
- Tak, a co ? - spytałam lekko zdezorientowana, bo nie wiedziałam o co mu chodzi...
- No bo... no bo moja szafka jest na 2 końcu szkoły, od twojej szafki...
-Oj.... - powiedziałam, chwytając go za ramie. No mówi się trudno ! - zaśmiałam się.
- Osz ty ! - Znów wziął mnie od tyłu w talii i uniósł do góry. 
Ja nadal się śmiałam.
- Jak ty pięknie się uśmiechasz... - spojrzał mi głębooko w oczy. Ja mu też, i znów utonęłam. 
Widząc to całe zdarzenie od początku, pewna laska w końcu podeszła, żeby nie doszło do pocałunku. 
- Hej Harry ! - wcisnęła sie między nas, odpychając mnie do tyłu. 
- Uważaj ! - krzyknęłam.
Ona się obróciła, głupio na mnie spojrzała żując gumę i palcem kręcąc sobie we włosach. Zaśmiała się, i z powrotem obróciła się do Harry'ego.
- No więc, Harry.. Wpadniesz do mnie na tą imprezę w sobotę nie ? 
- No wiesz, sam nie wiem. Jeszcze zobaczę. - odpowiedział, chwytając się za kark.
- Okej. Odezwij się potem. - powiedziała, puszczając mu oczko.

Gdy poszła, on ciągle na nią patrzył.
- Ej Harry ! Harry ! - Krzyczałam. - Ziemia do Harry'ego !!! - krzyczałam głośniej.
Nagle wszyscy na korytarzu się na mnie spojrzeli. On ciągle na nią patrzył...
Trzasnęłam szafką, i wkurzona poszłam szybkim krokiem pod klasę, w której miałam mieć następną lekcję. Wszyscy patrzyli jak odchodzę, ale po chwili wrócili do swoich rozmów.

- Ej [t.i] .. - powiedział obracając się. - [t.i] ? Gdzie jesteś ?
- Poszła. - powiedziała Alex, podchodząc do Harry'ego.
- Jak to poszła ? Gdzie ? - dopytywał się.
- Normalnie, trzasnęła szafką i poszła. 
- Wkurzona była ?
- No z lekka !
- no to już po mnie. - odpowiedział Harry, trzymając się za głowę. - muszę iść ! narazie !
- Paa. - pomachała mu, kiedy już biegł w stronę, gdzie pobiegła [t.i]
Nagle zadzwonił dzwonek.
Harry podbiegł szybko pod klasę, do której wszyscy zdążyli już wejść.
- Przepraszam ! - wparował do klasy.
- Oo, pan Styles ! Kolejne spóźnienie ? 
- Bardzo przepraszam, to juz więcej się nie powtórzy ! - wpatrywał sie [t.i] Która nawet nie niego nie spojrzała.
- No dobrze... zajmij miejsce.
Harry zajął miejsce i zaczął pisać liścik.

Po chwili dostałam coś na ławke. Otworzyłam.
- to od Harry'ego. - pomyślałam. 
Pisze:
`strasznie cię przepraszam za tę całą sytuacje, prosze wybacz mi Harry .xx`

`nie przejmuj się ... ` odpisałam. Choć tak na prawde, bardzo mnie to wszystko zabolało. 
Nagle liścik, który widziała nauczycielka, że przekazuję Harry'emu krzyknęła:
- proszę mi to oddać ! Zostajecie oboje w kozie !!
- ale proszę pani, jak to wyjaśnie ! - próbowałam coś zrobić, żeby nie zostać po lekcjach.
- Nie ma żadnego ale ! Oboje zostajecie w kozie ! Widzimy się po lekcjach !
Nagle zadzwonił dzwonek.

Rozdział 3 :)

Nagle obudził mnie budzik. była 8.30 , a w szkole mamy być o 9.00
Szybko wstałam. Poszłam do łazienki umyć ząbki i troche się ogarnąć. Ubrałam moją ulubioną sukienkę, przez okno wydawało się, że będzie nawet ciepło. Włosy tylko rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Nagle przyszedł Hazza.
- może byś zapukał ? - spytałam lekko naburmuszona.
- oj, no przepraszam. - zrobił minę słodkiego pieska. 
- Już okej, okej. Nie umiem się na ciebie gniewać.
- To co, idziemy ? - spytał.
- Tak już. 

- Szkoła jest niedaleko. 
- To dobrze... Brr... - odpowiedziałaś, lekko się trzęsąc.
- Zimno ci ? Z resztą się nie dziwię jak się tak lekko ubrałaś.
- wydawało mi się, że nie będzie aż tak zimno !
- czekaj, zaraz będzie ci cieplej..
Po czym wziął moje 'zamarznięte' ręce i zaczął je ogrzewać swoimi. Po raz kolejny poczułam te motyle w brzuchu...
- Jesteśmy ! - rzekł.
Po czym jak dżentelmen, otworzył mi drzwi. Bardzo mi to zaimponowało.
Wszyscy zaczęli pochodzić do Harry'ego przybijać mu żółwiki, dawać piątki, wołać cześć, siema... Ciągle też po chwili powtarzali: kto to ta nowa ? kim ona jest ? Czemu przyszła z Harrym ? Za kogo ona się uważa ? ... Nagle podeszły do niego 2 laski, dały mu po buziaku w policzek, a on się do nich uśmiechnął... Na mnie się spojrzały, jakby człowieka nie widziały.
- Mógłbyś mi pokazać gdzie jest sekretariat ? - spytałam.
- Pewnie, chodź. - odpowiedział.
Gdy wchodziłam do sekretariatu, spytał się:
- poczekać na ciebie ? 
- Jak chcesz :) - odpowiedziałam.
Gdy weszłam, do bardzoo dużego pomieszczenia, dyrektor się mnie spytał:
- Pani jest ta nowa tak ? 
- tak, jestem [t.i]
- Bardzo na miło panią u nas gościć. Tu ma pani rozkład lekcji, klas. 
- dziękuję. Pójdę już.
Wychodząc rozglądam się dookoła. Mhm... Jednak nie poczekał... patrząc na rozkład lekcji zrobiłam ze 3 kroki i ktoś nagle złapał mnie w talii i uniósł do góry.
- aaaaa ! .. - lekko krzyknęłam.
Obróciłam się i ujrzałam Harry'ego, który nadal trzymał mnie w talii, ale obróconą już przodem. Uśmiechnęłam się do niego. On do mnie również. Nie wiedziałam co zrobić, więc zarumieniona opuściłam głowę na dół.. On chwycił mój podbródek, a ja utonęłam w jego zielonych oczach. 
- Jesteś taka piękna - szepnął Harry.
Ja nic nie mówiłam, byłam ciągle zapatrzona w jego oczy. Zaczął powoli przybliżać moją twarz do swojej...
Nagle usłyszeliśmy jak drzwi od sekretariatu sie otwierają. Odskoczyliśmy od siebie.
- a wy jeszcze nie w klasie ?! - krzyknęła zdenerwowana sekretarka.
- Już idziemy. - oznajmił spokojnie Harry, puszczając mi oczko.
Spojrzałam na plan.
- Teraz mam lekcję biologii, w sali nr. 18.
- Ja też ! Wychodzi na to, że jesteśmy razem w klasie :) - ucieszył się Harold.
- Tak.. chyba na to wychodzi...
- Coś nie tak ? - spytał.
- Nie nie ! Wszystko w jak najlepszym porządku...
Gdy doszliśmy do klasy Harry po raz kolejny otworzył mi drzwi.
- O ! Widzę że to nas spóźnialscy ! Lekcja trwa już 5 minut ! - powiedziała naburmuszona nauczycielka.
- Przepraszamy. - powiedzieliśmy oboje.
- To już więcej się nie powtórzy, obiecuję ! - krzyknęłam.
- a pani to kto ? - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem nauczycielka. Tak samo jak reszta klasy....
- Jestem [t.i]
- a tak, dyrektor mi o pani wspominał. Zajmij miejsce.
Poszłam na 1 możliwe miejsce , które znajdowało się prawie na samym końcu, przy oknie. Harry siedział w środkowym rzędzie. Więc mogłam ciągle na niego patrzeć, i tak zrobiłam.. Ciągle , ciągle patrzyłam... Nagle się ocknęłam, gdy szturchnęła mnie jakaś dziewczyna.
- Cześć ! Jestem Alex ;)
- Hej, a ja [t.i]
Nagle zwróciła mi uwagę nauczycielka.
- Coś nie tak panno [t.i] ?
- Nie wszystko w porządku...
Po chwili znów ciągle wpatrzałam się w Hazzę. A odrazu się ocknęłam. Tym razem sama. 
- Co ja wyprawiam ?! [t.i] ogarnij się ! - szeptałam sama do siebie.
Nagle Harry sie obrócił i do mnie uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech, ale jakoś niepewnie...

Rozdział 2 :)

Zarumieniłaś się....
- Ale, ale... - jąkałaś się.
- Nie ma żadnego ale ! Zajmę się tobą i koniec ! - krzyknął Harry.
Nagle poczułaś motylki w brzuchu. Takie dziwne, ale bardzo fajne uczucie. W końcu miał się tobą zająć Harry Styles !
- To co idziemy ? - spytał się Harry.
- aaa, jasne. Już wstaję.
W drodze do twojego hotelowego pokoju wzięło cię pytanie:
- A co wy w ogóle robicie w tym hotelu ? Przecież macie tutaj swoje domy. - spytałaś się.
- aa no... pokłóciłem się po raz kolejny z ojczymem, nie dogadujemy się teraz jakoś.. tylko że teraz to się ostro pokłóciliśmy, więc wziąłem rzeczy i szybko poszedłem do pobliskiego hotelu...
- a co robi tu Louis, i reszta chłopaków ?
- Przyszli tu, bo w domu mnie nie zastali. Więc mnie szukali. Lou spotkałem na korytarzu, kiedy reszta dopiero miała dojść. Zaczął na mnie krzyczeć, że co ja wyprawiam i takie tam... A nie będę cię zamęczał taki opowieściami.
- Nie no weź przestań, mnie zawsze będziesz mógł powiedzieć wszystko co leży ci na sercu.. ;)
- Dzięki, miła jesteś. - powiedział, przy czym wyszczerzył swoje białe ząbki.
Znów się zarumieniłaś.
- O jesteśmy. - powiedziałaś.
- Haha, fajnie. Mieszkamy na przeciwko siebie. - i znów wyszczerzył rząd białych ząbków.
- Okej, dzięki za wszystko, że się chcesz mną zaopiekować i w ogóle.
- Nie ma sprawy. - odpowiedział.
- No to do zobaczenia potem :)
- Wpadnę do ciebie za jakiś czas. - oznajmił.
- A po co ? - spytałaś.
- Żeby zobaczyć jak się czujesz. 
- aaa, no okej, jak chcesz.
Weszłaś do swojego pokoju i zaczęłaś rozpakowywać niektóre rzeczy. Zadzwoniła do cb twoja kumpela od teraz z dawnej szkoły.
- Cześć Nicole ! - powiedziałaś.
- Hej ! Jak tam w Londynie ? Trzymasz się ?
- No pewnie jest super ! Poznałam Harrego Stylesa ! I resztę bandu też !
- aaaaaaaaa ! - krzyknęła. Jak oni się tam znaleźli w tym hotelu co jesteś ?
- to trochę długa historia... muszę, kończyć sie rozpakowywać dalej.
- to opowiesz mi wszystko potem ! 
- haha, no pewnie. ale w końcu niedługo sama do mnie przyjedziesz.
- no przyjdę przyjadę. Ale to jeszcze trochę czasu ! Narazie !
Odłożyłaś telefon na łóżko. Na rozpakowywaniu czas zleciał bardzo szybko. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę ! 
- Cześć śliczna, jak tam ? - spytał, wchodząc do środka.
- okej, tylko trochę mnie jeszcze boli. :P
Nagle zadzwonił telefon. To twoja mama. Harry zaczekaj chwile, moja mama dzwoni.
- Hej mamuś ! - krzyknęłaś do telefonu.
- cześć skarbie, i jak tam ? - spytała.
- jest okej.... - powiedziałaś jąkając się trochę.. bo nie chciałaś martwić mamy już w 1 dzień przyjazdu. 
- coś jest nie tak ? - mama wyczuła już, po twoim głosie.
- nie, nie wszystko w porządku !
- Mhm... Dzwonie do ciebie między innymi, powiedzieć że załatwiłam ci już szkołę. Weź kartkę i zapisz adres. 
Wzięłaś jakąś kartkę i długopis i zapisałaś adres, jaki mama ci podała.
- okej, dziękuję ! Muszę już kończyć papa - powiedziałaś, bo widziałaś, że Harry zaczął rozglądać się po pokoju.
- No narazie słońce. Zadzwonię jutro. Pamiętaj, że już jutro musisz iść do szkoły.
- okej okej. pa. - rzuciłaś telefon na łóżko.
Nagle Harry się spytał:
- po jakiemu ty mówiłaś ? Nic nie rozumiałem.
- Po Polsku. Z tamtąd pochodzę. - powiedziałaś zadowolona.
- łał... jeszcze nigdy tam nie byłem...
- może kiedyś pojedziesz. 
- może... A nauczysz mnie kiedyś mówić po 'twojemu' ?
- haha, no pewnie. Z chęcią cię czegoś nauczę.
Powiedział zmieniając temat:
- Czyli wszystko w porządku tak ? - spytał.
- tak, tak. Jest okej.
- A skoro się tu przeprowadziłaś, to pewnie będziesz się tu gdzieś uczyć.
- tak tu. podałaś mu kartkę z adresem.
- Ej to tam gdzie ja ! - wykrzyknął.
- Serio ? To ty chodzisz do normalnej szkoły ?
- tak.. tam wszyscy znają mnie od zawsze. Więc nie mam żadnych ataków fanek. - zaśmiał się, a ty razem z nim.
- To może jutro pójdziemy razem do szkoły ? - spytał.
- mhm.. no z resztą, możemy iść razem. 
- a nie chcesz ? Przecież każda by chciała !
- No już weź przestań i się nie wywyższaj. - oznajmiłaś.
- okej........ To jutro rano po ciebie wpadnę.

Rozdział 1 :)



- Mamo no proszę cię ! - krzyknęłaś.

- Nie ! - odpowiedziała tym samym tonem.
- No ale proszę ! Tak strasznie zależy mi na tym żeby pojechać do tego Londynu! Tam przynajmniej będę lepiej się kształcić i wgl... - błagałaś.
- Kochanie sama nie wiem, boję się o ciebie. Skąd mam wiedzieć czy sobie tam poradzisz ? 
- Mamoooo... Dam sobie radę, mam już 17 lat ! - oburzyłaś się.
Mama spojrzała na ciebie zaszklonymi oczyma.
- Córciu... nie wiem czy to najlepszy pomysł...
- Zobaczysz, że sobie poradzę ! Mam odłożone pieniądze, wynajmę sobie mieszkanie. DAM RADĘ. Jakby co to przecież wrócę !
- Ale będziesz mnie odwiedzać ? - spytała.
- Tak często jak się da. Będę też dzwonić codziennie. 
Mama uśmiechnęła się do ciebie i powiedziała:
- No dobrze... Trzymam cię za słowo. idź już się pakować.
Następnego dnia miałaś już samolot, z samego rana.

*Następny dzień* Jesteś już na lotnisku.
- Paa mamo, kocham cię. - przytuliłaś ją na pożegnanie.
- Pa kochanie, będę strasznie tęsknić. Dzwoń od razu jak zalecisz. - oznajmiła mama.
- Ok. - jeszcze raz się przytuliłyście.
Wsiadłaś do samolotu. Rozsiadłaś się na 1 możliwym miejscu. Wyciągnęłaś gazetę i słuchawki. Po parogodzinnej drodze, byłaś już w Londynie. 
Wysiadając powiedziałaś sama do siebie:
- Jezu.. jak tu pięknie ! - krzyknęłaś.
Po chwili zachwycania się, poszłaś poszukać hotelu. Szybko go znalazłaś, i wynajęłaś pokój. Zadzwoniłaś do mamy. 
- Mamo jestem już na miejscu, tu jest pięknie !
- To wspaniale, że ci się podoba !
Nagle usłyszałaś wrzaski na korytarzu.
- Ok, muszę już kończyć, coś się dzieje na korytarzu muszę to sprawdzić., pa.
- okej, odezwij się potem.
Odłożyłaś telefon na łóżko, i szybko ruszyłaś w stronę drzwi. Otworzyłaś je i nagle na korytarzu zauważyłaś prawdziwego HARRY'EGO STYLES'A ! Kłócił się z prawdziwym LOUIS'EM TOMLINSON'EM ! W życiu nie spodziewałaś się, że ich tu spotkasz. Lubiłaś 1D, nie byłaś ich wielką fanką, ale ich lubiłaś.
- Co tu się dzieje ? - spytałaś zdezorientowana.
- Nie twoja sprawa ! - krzyknął Louis.
- Ej ! Nie krzycz na nią ! Ona nie jest niczemu winna ! Mała, idź do siebie. - Powiedział Harry.
- haha, nie jestem mała ! Co tu się dzieje ?
- Nic takiego idź do siebie ... - powiedział Harry.
Po chwili Louis rzucił się na Hazzę. I zaczeli się bić.
- Ej Ej ! Przestańcie ! Przestańcie !
Nagle któryś z nich mnie odepchnął , nawet nie wiedziałam który.. Uderzyłam głową o ściane i straciłam przytomność. Widziałaś tylko jak podbiegali jeszcze reszta chłopców z zespołu.
Obudziłam się w szpitalu. Nade mną stał Harry. Louis, Niall, Zayn i Liam siedzieli na krzesłach.
- Co się stało ? - wyjąkałaś, chwytając się za głowę.
- Przypadkowo cię popchnąłem, i uderzyłaś głową o ściane. Tak bardzo cię przepraszam ! Tak strasznie mi przykro ! - krzyczał ze łzami w oczach Harry.
- Nic się nie stało, to był przypadek. Jest Okej.
- Serio ? - spytał.
- Serio, serio ;)
Po chwili podeszli reszta chłopaków.
- Nic ci nie jest ? - spytal sie Lou.
- Nie, nie. 
- CZEŚĆ. Jestem Niall. To jest Zayn i Liam. 
- tak wiem.
- hyh.. no tak. :D
Nagle przyszedł lekarz. I spytał się czy jest okej ?
- tak tak, wszystko w porządku. 
Lekarz chwycił cię za głowę.
- AŁ ! - krzyknęłaś.
- No widocznie chyba nie wszystko jest w porządku. Masz lekki wstrząs mózgu. już dziś jak chcesz możesz wyjść, ale ktoś musi się tobą zaopiekować.
- Zajmę się tym ! - krzyknął harry.
- nie ! poradzę sobie jakoś...
- o nie, jak narobiłem szkód , to sie teraz tobą zajmę ! - oznajmił Harry.
Zarumieniłaś się....