środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 10 :)

Dodam dziś dłuższy. Nie wiem kiedy dodam następny. bo w domu mi net padł, a teraz nie jestem na swoim kompie.

************************************************

Dobre 2 godziny spędziłam na necie w komórce. Ktoś zapukał do drzwi.
- Dzień dobryyyy.. - wszedł.
To Harry !
- Co ty tu robisz ? Przecież teraz masz lekcje ! - odpowiedziałam, lekko podnosząc ton.
- Spytałem się wczoraj lekarza, kiedy będziesz mogła wyjść, odpowiedział, że już dziś ! Więc postanowiłem, że nie pójdę do szkoły, tylko jak najszybciej odbiorę cię z tego okropnego miejsca - od razu spojrzał na Nick'a.
- Ale ja nie mam ciuchów na przebranie... - odpowiedziałam.
- Tak wiem.... Dopiero w drodze do hotelu, spostrzegłem się, że nie masz ciuchów, żeby dziś wyjść.. Więc postanowiłem wziąść swoje i ci pożyczyć.
Jakie to miłe... - pomyślałam.
Dał mi jakąś wielką koszule i duże spodnie.
- wziąłem najmniejsze jakie miałem - zaśmiał się. Ja razem z nim.
- No to idź się przebrać - oznajmił.
Bez odpowiedzi, ruszyłam w stronę wyjścia z pokoju. Harry razem ze mną.
- A ty gdzie ?
- Idę cię wypisać.
- Ahaaa.. dobra. :D
Ja ruszyłam w stronę toalety, a Harry w drugą stronę. Szybko się przebrałam w te wielkie ale pięknie pachnące nim ciuchy. Wychodząc zauważyłam, że Harold rozmawia jeszcze z lekarzem. Weszłam do pokoju i zaczęłam pakować rzeczy.
- odwiedzisz mnie jeszcze ? - spytał cicho.
- No pewnie. - usiadłam na jego łóżku.
- Obiecujesz ? - przybliżył się do mnie.
- Taak... - odsunęłam się.
Znów się przybliżył. Zaczął łuskać palcami mój policzek. Zrobiłam dziwną minę. Przybliżył się jeszcze bardziej.
Odsunęłam się.
- Nick, nie wiem co ty sobie pomyślałeś po wczoraj... ale ja nic do ciebie nie czuje. - powiedziałam.
Odsunął się. Wstałam z jego łóżka.
Do pokoju wszedł Harry.
- gotowa ? - spytał.
- tak, a co tak długo trwała ta twoja rozmowa z lekarzem ? - spytałam.
- aa... tak się zagadaliśmy nic wielkiego....
Dziwnie na niego spojrzałam.
- To idziemy już ? - spytał ponownie.
- Tak, już. - wstałam, i pokierowałam się w stronę wyjścia. - To narazie Nick.. - obróciłam się i mu pomachałam.
- To narazie.. - odpowiedział smutno.
Wyszliśmy ze szpitala. Harry wziął mnie za rękę i szybko pobiegł do przodu.
- Gdzie tak biegniemy ?!
- Przed siebie ! - krzyknął uradowany.
- Co ci jest, że jesteś taki szczęśliwy ? - spytałam.
- Po prostu cieszę się... że już wyszłaś !
Zaśmiałam się.
Doszliśmy do hotelu.
- Zaraz przyniosę ci twoje ciuchy.
- Okej.
Weszliśmy do swoich pokoi. Poszłam się wykąpać i przebrać.
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do Harry'ego.
- Proszę wejść ! - zawołał.
Weszłam i zamknęłam drzwi.
- Boże Harry, ubierz się ! - krzyknęłam, zasłaniając oczy.
Zastałam go w samych bokserkach.
- Zaraz ...... - odpowiedział idąc do łazienki.
- Przyszłam oddać ci ciuchy.
- Rozgość się ! - krzyknął z łazienki.
- Usiadłam na jego łóżku. Zaczęłam się rozglądać. Na łóżku leżały jakieś cuchy. Wzięłam koszule Polo, przytuliłam się do niej i moocno powąchałam. Jak ona pięknie pachniała.....
- Ide ! - krzyknął z łazienki.
Szybko rzuciłam ją z powrotem w to samo miejsce gdzie była.
- Sorry za ten bałagan - zaczął zbierać rzeczy z całego pokoju, w tym te z łóżka i wrzucił do walizki.
- spoko. Czemu się pakujesz ? Wyjeżdżasz ? - spytałam zdenerwowana.
- Właśnie chciałem ci powiedzieć ! Kiedy się wyprowadzałem od mamy i ojczyma, chciałem iść do swojego domu.
- Zaraz zaraz, domu ?! Nic nie mówiłeś , że masz dom !! - krzyknęłam przerywając mu.
- Nie chciałem się przechwalać ! Sama kazałaś mi się nie wywyższać ! Więc chciałem iść do swojego domu, ale oni go dopiero kończyli remontować.. więc przyszedłem do hotelu... Ale dziś dostałem telefon, że wszystko jest skończone, i mogę się wreszcie wprowadzić !
- To super... - odpowiedziałam.
- A wiesz co jest w tym wszystkim naaaajlepsze ? - Spytał podekscytowany.
- co ?
- Ty wprowadzasz się ze mną !!!!!
- Jak to ?!?! Nigdzie się do ciebie nie wprowadzę ! Nie mogę !
- A właśnie że możesz, musisz !
- Niby dlaczego muszę ?!
- No bo ja się muszę tobą opiekować ! Tym razem nie zawalę !
- Ale przecież już wszystko jest prawie okej !
- No właśnie prawie... Nie wybaczyłbym sobie, gdyby cokolwiek by ci się jeszcze stało... - odpowiedział.
- Ale Harry ja nie powinnam... Znamy się zaledwie pare dni..
- Ale czuję, jakbym znał cię od zawsze... Już tyle razem przeżyliśmy... - Usiadł się blisko koło mnie.
- Ale ja serio nie mogę.... nie przekonasz mnie...
Zaczął się do mnie przybliżać. W końcu mnie delikatnie pocałował.
- Teraz cię przekonałem ? - spytał słodko.
- Mhm...... nie wiem , nie wiem.... - odpowiedziałam.
Znów mnie pocałował.
- A teraz ? - spytał ponownie.
- Teraz chyba tak.... - odpowiedziałam, pacząc mu w te wielkie zielone oczy.
Uśmiechnął się wstając.
- To idź się pakować , za 20 min. jedziemy. - oznajmił.
- Ale Harry no....
Wstałam.
I znowu mnie pocałował idąc do przodu, a ja szłam do tyłu. Ciągle nie odrywając ust. Lekko uderzyłam plecami o ścianę. Harry Ciągle nie odrywał ust. W końcu to zrobił.
- idź już się pakować - powiedział uśmiechając się.
Ja też się do niego nieśmiało uśmiechnęłam i wyszłam.
Nagle zza drzwi usłyszałam krzyki.
- Jest ! Jest ! Jest !
Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do pokoju. Zaczęłam się pakować. Po 25 min. wszedł Harry.
- Gotowa ? - spytał.
- Tak... ale ja nadal nie wiem czy to najlepszy pomysł. - odpowiedziałam pod nosem.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
Wziął moje walizki. Na korytarzu stały jego. Zniósł moje do samochodu a potem swoje. Nawet nie zdziwiłam się, że stało tu pewnie jego auto.
- Daj, odniosę nasze klucze - powiedział.
Dałam mu swój klucz. Czekałam na niego przy samochodzie. Po 5 min. przyszedł.
- Panie przodem - otworzył mi drzwi.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
W samochodzie podał mi swój telefon.
- Masz, zapisz mi swój numer. - powiedział.
Bez odpowiedzi, wzięłam i zapisałam.
- Dzięki - powiedział.
- Masz zapisz sobie mój. - Podał mi ponownie swój telefon, na którym był wyświetlony jego numer.
Zapisałam go jako `Harold :*` .
Dojechaliśmy do niewielkiej willi. Wysiadłam. Oczywiście Harry mi otworzył drzwi.
Zabrał moje walizki.
Weszłam do środka. Było pięknie i bardzo przytulnie.
- Chodź na górę - zawołał.
Poszłam za nim.
- Tu jest pokój gościnny, ale teraz jest twój - powiedział.
Weszłam.
- Pięknie, dziękuję. - powiedziałam.
Włożył walizki na podłogę, koło teraz mojego łóżka.
Rozpakuj się, i zejdź na dół.
Zrobiłam tak jak kazał. Po jakichś 35 min. zeszłam na dół.
Łał.... - powiedziałam.
Nas stole była rozłożona kolacja dla dwojga.
- Usiądź prosze. - powiedział romantycznie.
- Ale Harry, zobacz co ja mam na sobie.. - powiedziałam chwytając bluzkę.
- Ubiór nie ma znaczenia .
- A z jakiej to okazji ?
- Nie bądź taka ciekawska.... Zaraz się wszystkiego dowiesz - odpowiedział, odsuwając mi krzesło abym usiadła.

**************************
Proszę o komentarze :33

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 9 :)

Przepraszam, ale nie wiem czy w najbliższym czasie dodam kolejny rozdział. Postaram się jak najszybciej.

*****************************************************

Harry wyszedł po wodę.
- A mówiłaś, że to nie jest twój chłopak ! Co za kolega, mówiłby 'kochanie' do koleżanki ?! - krzyknął Nick.
- Ale ja nie wiem dlaczego tak powiedział ! Nigdy tak do mnie nie mówił ! Chyba myśli, że coś między nami jest dlatego się tak zachowuje ! Z resztą, dlaczego zrobiłeś się taki nerwowy ?!
- Nie zrobiłem !
- To czemu krzyczysz ! - wrzasnęłam.
Nagle wszedł Harry.
- Co tutaj są za krzyki ? Na korytarzu was słychać. - powiedział Harry.
- A nic, taka mała sprzeczka. Nic wielkiego. - odpowiedziałam.
Podał mi wodę, od razu się napiłam.
- wow, chyba mocno chciało ci się pić. - powiedział robiąc zdziwioną minę.
Wypiłam pół 1,5L butelki.
- A no trochę. Od kiedy tu przyjechałam, nic nie piłam.
- Dlaczego nie mówiłaś wczoraj ?! Przecież bym ci poszedł kupić ! - lekko krzyknął Harry.
- Aaaa, nie chciałam robić kłopotu.
- Ty mi nigdy nie sprawisz kłopotu . - uśmiechnął się. Ja do niego również.
Chwycił mnie za rękę.
- Niedługo wyzdrowiejesz, zobaczysz. - oznajmił.
- Skąd wiesz ?
- Bo wiem i już. - odpowiedział.
Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół.
Nick ciągle nam się przyglądywał.
Nagle coś spadło na ziemię. To gazeta Nicka.
- Och ! Przepraszam, że wam przeszkodziłem ! - powiedział sarkastycznie.
- taa... - odpowiedział Hazza. - Będę już leciał [t.i] , dziś mamy próbę z chłopakami. 
- Szkoda....
- Oooo, przecież jutro wrócę. - uśmiechnął się, wstał i pokierował się w stronę wyjścia.
- Poczekaj ! - krzyknęłam.
- Co jest ? - spytał.
- podejdź na chwilę.
Podszedł. Wahając się trochę, dałam mu wieeeelki uścisk i pocałowałam go w policzek. Chciałam, żeby Nick sie wkurzył.
- oooooo, z jakiej to okazji ? - spytał szczerząc ząbki.
- A tak na pożegnanie. - puściłam mu oczko.
- To narazie ślicznotko. - odpowiedział otwierając drzwi.
- Papa - uśmiechnęłam się.
Boże..... jakim cudem uzbierałam odwagę, żeby to zrobić..... Ale było warto, bo Nick już się w sobie zagotował. :D
Uśmiechnęłam się do siebie.
- Z czego sie cieszysz ? - spytał Nick.
- A z niczego.
- phyh....
Zaśmiałam się.
- Możesz przestać ?! - krzyknął.
- To powiedz mi o co tobie chodzi ?! O co ty sie wkurzyłeś ?!
- O nic !
- Przecież widziałam, jak się zagotowałeś jak byłam z Harrym !
- No bo... A nie ważne !
- No powiedz !
- Nie ! - krzyknął.
- Powiedz !
- Nie powiem !
- Jak chcesz !
- Tak chcę !
Wzięłam gazetę, i zaczęłam czytać, od miejsca gdzie skończyłam.
Po chwili przyszedł lekarz do Nick'a.
- Wszystko u pana w porządku ? Jakieś bóle w nodze ?
- Nie nie...
A u pani ? - spytał mnie.
- Nie, a kiedy będę mogła wyjść ?
- Już jutro, myślę, że będzie pani mogła wyjść. - powiedział do mnie.
- To super.

- A ja ? - spytał Nick lekarza.
- Pan jeszcze długo tu poleży. Jeszcze nie jest pan w dość stabilnym stanie, by opuścić szpital. Musimy panu poza tym, przeprowadzić niedługo tą operację kolana.  
- mhm... - posmutniał.
Zrobiło mi się go żal....
Lekarz wyszedł.
- Nie martw się. Szybko zleci.... Będziesz miał nowego współlokatora...
- Ale to już nie o to chodzi.... Boję się o moje zdrowie... że nie będę mógł już nigdy uprawiać sportu...
Wstałam i usiadłam na jego łóżko.
- Trenujesz coś ? - spytałam.
- Biegi na 1000 metrów... Mogłem sie szybciej zgłosić do lekarza... Może by coś poradził na ten ból.... Gdybym go nie zignorował, to bym teraz tu nie leżał ! Ale jest jeden plus.
- Jaki ?
- Poznałem ciebie. Mimo tej kłótni, i tak się cieszę, że cie poznałem...
- Dzięki... Ale nie martw się, jesteś silny ! Dasz radę ! Przejdziesz przez to !
- Dziękuję ci za to wsparcie.
Przytuliłam go. On mocno się we mnie wtulił.
Po dobrej chwili oderwałam sie od niego i wróciłam na swoje łóżko.... Myślałam, że już nigdy się od niego nie oderwę, tak mnie trzymał.
Zaczęłam czytać ponownie. Przeczytałam pare gazet, które dał mi Nick. Zasnęłam.

*Następny dzień*

Wcześnie rano obudziły mnie pielęgniarki, przynoszące śniadanie.
- Dzień dobry - powiedział mi Nick, uśmiechając się zalotnie.
Nie wiedziałam o co mu chodzi... Chyba nie wyobraził sobie za dużo po wczoraj....
- Cześć - odpowiedziałam.
Jedząc przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów ! W czym ja dzisiaj wyjdę ?! A nie miałam numeru do Harry'ego...


















niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 8 :)

Obudziłam się w szpitalu. Usiadłam trzymając się za głowę i trochę jęcząc z bólu.
- aaaaaał.... - powiedziałam, robiąc kwaśną minę.
- [t.i] ! - podleciał do mnie Harry.
Usłyszałam otwierające się drzwi. To lekarz wchodził.
- O widzę, że się pani obudziła.
- Taak.. Ile spałam ?
- 2 dni.
- ILE ?! - krzyknęłam z niedowierzaniem.
- 2 dni. - powtórzył spokojnie lekarz. - Miała pani małą operacje.
- Jaką operacje ?! - chwyciłam tył głowy. - ałaaaaaaa..... - powiedziałam cicho.
-  Miała pani małą operacje.. Nie wiadomo, co mogłoby się stać gdybyśmy jej nie przeprowadzili. Miała pani guza. Po tym jak uderzyła pani po raz kolejny w to samo miejsce, pojawił się na nim kolejny guz. - panie Styles, mógłby pan na chwilkę wyjść ? - spytał z nie nacka.
- yyy... tak, oczywiście.. - odpowiedział.
Gdy wyszedł lekarz powiedział mi:
- Siedział tutaj przez przez cały czas od kiedy tu panią przywieźliśmy
- Przywieźliśmy ? -spytałam.
- tak, przyjechała tu pani karetką.
- łoł...... - odpowiedziałam...
- No więc, siedział tutaj od kiedy panią przywieźliśmy. Cały dzień i noc. Ciągle trzymał panią z rękę i czasem przy tym płakał i coś do siebie mówił. Nie chciał ani kroku od pani odstępować. Od czasu do czasu usiadł się na krzesło i się zdrzemnął.

Nic nie odpowiedziałam. W pewniej chwili w głowie miałam tysiące myśli... A jeśli on też coś do mnie czuje ? Ale znamy się tylko pare dni ! A jeśli jednak ?  A może robi to wszystko tylko z litości ?
- w każdym razie, będzie musiała pani tu zostać jeszcze przez pare dni. - powiedział wstając z krzesła obok.
- jeśli to konieczne...
Wychodząc widziałam, że lekarz mówił coś Harry'emu. On po chwili od razu do mnie podbiegł.
- i co ? - spytał chwytając mnie mocno za rękę.
- I nic... będę musiała zostać tu jeszcze pare dni..- powiedziałam.
- Będę do ciebie przychodził codziennie po lekcjach !
Zarumieniłam się.
- Teraz jeszcze się prześpij. Musisz odpoczywać.
- Ale ja nie chcę spać ! - krzyknęłam.
- Musisz odpocząć . - powiedział spokojnie.
- Ale będziesz przy mnie jak będę zasypiać ? - spytałam cicho.
- Oczywiście. - pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam oczy. Ścisnęłam jego rękę, która ciągle mnie trzymała.

Obudziłam się Harry leżał na moim brzuchu, ciągle trzymając moją dłoń.
Spojrzałam w telefon. Była godzina 22.00 i 3 nieodebrane od mamy 1 od Nicole. Pomyślałam, że oddzwonię jutro.
- Harry... Harry, obudź się ! - szeptałam, szturchając go.
- Co, co, co sie dzieje .. - wstał ocierając oczy.
- Musisz już iść jest 22.00 a jutro masz szkołę .
- nie nie zostawię cię...
- ja sobie poradzę, przecież jutro mnie odwiedzisz.
- no dobrze...
Wstał i zabrał rzeczy.
- Dobranoc księżniczko - szepnął mi do ucha i pocałował w czoło.
- Dobranoc - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Po chwili znów zasnęłam.

*Następny Dzień*

Rano obudził mnie lekarz. Przyszedł założyć mi kroplówki.
- Będzie miała pani współlokatora.
- Tak ? Kiedy ?
- przyjdzie niedługo.
Wyszedł. Zaczęłam czytać jakąś gazete, którą zostawił Hazza. Po jakiejś godzinie czytania ktoś wszedł.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- Jestem Nick, kazali mi tu przyjść.
- A tak, słyszałam. Tu masz swoje łóżko.
- Haha, dzięki.
Zaczął się rozpakowywać. Położył się na swoim łóżku, i zaczął robić coś na telefonie. nagle spytał:
- Skąd jesteś ? Bo nie wyglądasz na tutejszą.
- Jestem z Polski. Mam na imię [t.i]
- A co ci się stało, że teraz tutaj leżysz ?
- miałam na głowie guza i na nim kolejnego.. a długa historia.
- Mamy czas, możesz mi opowiedzieć.
Skoro chciał, to zaczęłam opowiadać. Trochę to trwało.
- No to niezły jest ten twój chłopak. - zaśmiał się.
- Ale to nie mój chłopak ! - walnęłam go poduszką.
Zaczęliśmy się śmiać. Potem on opowiedział mi swoją historię trafienia tu.
Był bardzo sympatyczny i z humorem. Umiał rozbawić ;D
Ktoś otworzył drzwi. To Harry !
- Cześć [t.i] - wszedł patrząc na Nick'a.
Podszedł do mnie.
- Przepraszam cię , że tak późno ale fanki mnie zatrzymały.
- Ano... nic się nie stało...
- A ty, to kto ?! - spojrzał na chłopaka, robiąc zazdrosną minę.
- To jest Nick. Przyszedł tu niedawno. - wtrąciłam się.
- Aha. - spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Pójść ci po wodę kochanie ? - spytał.
Kochanie ? Przecież nigdy dotąd tak do mnie nie mówił ! Chyba chciał wywrzeć zazdrość na Nick'u... Ale chyba nie widział , że między mną a nim nic nie ma..... !
- Jeśli możesz - odpowiedziałam..

*****************************************
PROSZĘ O KOM !










Rozdział 7 :)

Gdy nauczycielka kazała nam wejść do klasy, od razu to zrobiliśmy. Ja weszłam przed Harry'm. Zajęłam miejsce w 3 ławce w środkowym rzędzie. Harry tuż obok mnie. Nagle mnie zawołał.
- Ej [t.i] ....
- O nie nie ! Panie Styles, pana zapraszam tam ! - krzyknęła nauczycielka, wskazując mu ostatnią ławkę pod ścianą.
Ja uśmiechnęłam się do niego z rumieńcami na policzkach. Obróciłam się z powrotem do tablicy.
- Proszę pani, ja wzięłam ze sobą książkę od biologii, mogę się pouczyć ? -spytałam niepewnie.
- Mhm... Ale podejdź do tablicy. Zobaczymy co umiesz. - oznajmiła nauczycielka, opierając się o krzesło.
- Nie nie chcę.. Chyba jednak zostanę na miejscu... - odpowiedziałam, ze spuszczoną głową w dół.
- Ale natychmiast podejdź ! Nie wiesz, że jak nauczyciel coś każe, to trzeba to zrobić ?! - zdenerwowała się.
- tak już wstaję...
I po chwili wyszłam z ławki. Podeszłam do tablicy. Obróciłam się do niej tyłem.
- Co mam robić ? - spojrzałam na nauczycielkę.
- Powiedz.....
Zaczęłam wpatrywać się w piszącego coś na karce Hazzę. Był bardzo skupiony na tym co robił. Wyglądał tak słodko i uroczo, że aż nie chciałam odrywać od niego wzroku.
- A więc ? Odpowiesz mi ? - spytała, a nawet lekko krzyknęła nauczycielka.
- aa.. a... Powtórzy pani ? - spytałam, budząc się z transu.
- Nie słuchałaś ?!
- Przepraszam....
Nagle Harry się na mnie spojrzał. Ja szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam słuchać nauczycielki powtarzającej pytanie. Odpowiedziałam na nie. Ona zaczęła zadawać mi kolejne. Odpowiedziałam na wszystkie. Potem kazała mi narysować coś na tablicy. Narysowałam, to o co prosiła.
- No prosze, widzę, że .....
Ja znów spojrzałam na Harry'ego, który chyba rysował coś na kartce.
- Dlaczego pani się ciągle wpatruje w pana Styles'a ?! - wrzasnęła nauczycielka.
Harry od razu na mnie spojrzał. Ja otworzyłam szeroko gały, i szybko opuściłam głowę w dół.
- Nie wpatruję.... - szepnęłam, zagotowana.
- Przecież widziałam ! - odpowiedziała.
- .....
- Zajmij miejsce. - odpowiedziała wzdychającym głosem.
Ja ruszyłam w stronę ławki, ciągle ze spuszczoną głową. Usiadłam. Przez ostanie 15 min. kozy, ani razu się nie obróciłam.
Zadzwonił dzwonek. Ja jak najszybciej wyszłam z klasy. Prawie biegłam w stronę wyjścia, nie zauważając, że wzięłam ze sobą książkę. Wybiegłam ze szkoły. Słyszałam krzyki.
- [t.i] poczekaj ! poczekaj no ! - krzyczał biegnący za mną Harry.
Ja przyśpieszyłam.
Nagle coś mnie szarpnęło i obróciło. Twarz moja i Hazzy były bardzo blisko. Widziałam jak spoglądał raz na mnie, raz na moje usta. Byliśmy siebie coraz bliżej, coraz bliżej....
Nagle dryndnął przejeżdżając rower. Odeszliśmy trochę od siebie.
- Przepraszam cię... - powiedział.
- Nie, nie masz za co - niepewnie uśmiechnęłam się do niego.
- Wcale nie, bo mam. Prze zemnie po raz kolejny uderzyłaś głową, tym razem o róg szafki. Prze zemnie płakałaś. Prze zemnie masz teraz głowę w bandażu. Prze zemnie siedziałaś dodatkową godzinę w kozie, gdzie pytała cię nauczycielka. MAM ZA CO PRZEPRASZAĆ !
- okej, okej. Masz za co. - odpowiedziałam.
- Tak strasznie mi przykro, że tyle prze ze mnie wycierpiałaś. - odpowiedział, ze łzami w oczach.
Mnie również zaczęły spływać łzy.
Ale zaczęły mi spływać, nie przez Hary'ego. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa. Tam z tyłu, gdzie mam tego guza....
- To co wybaczysz mi ? Obiecuję, że teraz będę się tobą opiekować. Nie zostawię cię już więcej razy ! - powiedział.
Nagle przykucnęłam płacząc i trzymając głowę.
- [t.i] co ci jest ? [t.i] !
- Moja głowa... - wyjąkałam.
- Wstań szybko !
Wstałam, ale od razu potem upadłam. Straciłam przytomność. Słyszałam tylko krzyki Harry'ego, wołające o pomoc.

*******************************************************
Jeśli ci się podoba, to PROSZĘ skomentuj, bo nie wiem czy pisać dalej.....

sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 6 :)

CZEŚĆ WAM :) MACIE TU 6 ROZDZIAŁ :) SORKA, JEŚLI MUSIELIŚCIE DŁUGO CZEKAĆ. MIŁEGO CZYTANIA ;*

Ps. Jutro dodam następny ;***

***************************************************

Rozmawiało mi się z nim wręcz rewelacyjnie...
Gdy tak gadaliśmy nawet nie zauważyłam, że odtrąciliśmy od rozmowy Alex.
- A ty co o tym myślisz Alex ? - spytałam.
- Hmm ? Ale o czym ? - spytała zdezorientowana.
- No bo niedługo mam 18 urodziny. Nie chciałam nic wyprawiać, bo nie miałam gdzie i wgl.. Ale Ty powiedział, że mogę wyprawić je u niego.
- aa to super.... - odpowiedziała...
- Pomożesz nam przy organizacji ? - spytał Ty.
- A  kiedy są ?
- w przyszłym tygodniu. - odpowiedziałam.
- No jasne, pomogę.
Nagle zadzwonił dzwonek. Szybko się ruszyłam, pożegnałam z Ty (jest o rok starszy) i poszłam z Alex pod moją szafkę.
- podoba ci się Ty ? - spytała.
- Nie ! To tylko dobry kumpel. - odpowiedziałam od razu.
- Dobra.
- To co, idziemy teraz pod twoją szafkę ? Gdzie masz ? - spytałam.
- Tu, za rogiem.
- Ok , to chodź. Co teraz mamy za lekcję ?
- Fizykę.
- O, jeszcze nie byłam na tej lekcji.
Gdy szłyśmy w stronę klasy, zauważyłam Harry'ego. Rozmawiał z Megan. On był obrócony do mnie tyłem.Ta lala zobaczyła że idę. Wrednie się do mnie uśmiechnęła. Pocałowała Hazzę w policzek i poszła w moją stronę, ciągle z tym szyderczym uśmieszkiem. Szturchnęła mnie ramieniem, ale tak mocno, że uderzyłam tyłem głowy o róg szafki. Bardzo mnie zabolało, na szczęście nie straciłam przytomności, ale uklęknęłam trzymając tył głowy.
- Nic ci nie jest [t.i] !? - spytała podenerwowana Alex.
- Nie wiem... strasznie mnie boli..... - wyjąkałam, ze łzami w oczach.
- Ona jeszcze tego pożałuje ! - krzyknęła do mnie.
- Na pewno nic jej nie jest ! - słyszałam podchodzące obce głosy.
- Ona miała wypadek i wstrząs mózgu idioto ! - usłyszałam podbiegającego Harry'ego.
- nie podchodź do mnie ! - krzyknęłam w jego stronę.
- [t.i] przepraszam ! Powinienem się tobą opiekować !
Nagle usłyszałam głos nauczycielki chyba od fizyki, przebijającą się przez tłum uczniów stojących wokół mnie.
- Co tu się dzieje ? - spytała zdezorientowana.
- Uderzyła głową o szafkę. - odpowiedziała podenerwowana Alex.
- Dziewczyno, wszystko w porządku ? - spytała nauczycielka podnosząc moją głowę.
- Chyba nie, strasznie boli ! ....
- Chodź ze mną. - podniosła mnie. - A wy wszyscy tu poczekajcie ! Zaraz przyjdę.
Odchodząc widziałam jak wszyscy się na mnie gapią. Odwróciłam się, a tam Harry ciągle stał w tym samym miejscu jak wryty w ziemię, ze łzami w oczach i na mnie patrzył... jak odchodzę...
Odwróciłam się z powrotem. Skręciłyśmy w kolejny korytarz i powędrowałyśmy po schodach. Weszłyśmy do jakiegoś gabinetu.
- Proszę się nią zająć, ja muszę wracać do uczniów. - powiedziała nauczycielka trzaskając drzwiami.

- A więc ? Co ci się stało panienko ?
- Uderzyłam się głową o szafkę. 2 dni temu uderzyłam głową o ścianę i miałam wstrząs mózgu.
- Oj to nie dobrze.. Pokaż mi to.
Wzięła moje ręce od głowy, i spojrzała.
- Ma pani bardzo dużego guza. Trochę leci krew. - powiedziała, przykładając gazę do mojej głowy. - Ale wszystko wydaje się jednak okej, i będziesz mogła wrócić na lekcje - uśmiechnęła się.
Ja zrobiłam kwaśną minę, bo nie chciałam oglądać Harry'ego. A tym bardziej, że po tej lekcji miała być koza...
Pielęgniarka owinęła moją głowę w bandaż.
- Okej wydaje mi się, że możesz już wracać. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję, do widzenia - powiedziałam oschle, zamykając za sobą drzwi.
Wracając do klasy szłam bardzo wolno... jak najwolniej... Ale w końcu doszłam. Wahałam się czy otworzyć drzwi. Ale w końcu się odważyłam.
- Już jestem.. - powiedziałam spoglądając na Harry'ego.
Widziałam jak się do mnie uśmiechnął. Zauważyłam, że jest po lewej stronie wolne miejsce, mniej więcej koło Harry'ego.
- Proszę zajmij miejsce. - powiedziała nauczycielka.
- Tak, już. - odpowiedziałam cicho.
Zaczęłam rozglądać się po klasie, czy nie ma innego wolnego miejsca. Niestety nie było. Zostałam zmuszona usiąść prawie koło niego.
Po chwili dostałam liścik na ławkę. Wiedziałam, że to od niego. Jak zwykle pisał, że przeprasza. Ja już miałam powoli dosyć tych jego ciągłych przeprosin. Przy ostatnim liściku napisał: `słońce wybacz mi wreszcie ! twój Harry .xx` Ciągle spoglądałam na końcówkę TWÓJ HARRY, TWÓJ HARRY. Powtarzałam sobie to cały czas. Ale nadal nic nie odpisywałam.
Lekcja dobiegła końca. Znów szłam szybko do szafki. Wzięłam książkę od biologii, żeby na długiej przerwie się trochę pouczyć. No w kozie też, jeśli nauczycielka pozwoli. Poszłam pod klasę, i usiadłam sie na parapecie przy oknie. Usłyszałam kroki, ale nie odrywałam wzroku od książki, bo byłam pewna, że to nauczycielka, która zaraz zawoła że mam wejść do klasy. Ale stało się coś innego. Coś co strasznie mnie zszokowało. 'Ktoś' wziął mnie za podbrudek i złożył delikatnego, ale bardzo namiętnego całusa w usta. Było mi tak cudownie....Po chwili wiedziałam, że to Harry, ale nie oderwałam ust. W końcu od to zrobił.
 Nagle słyszeliśmy 'proszę wchodzić !' to nauczycielka która podchodziła do drzwi, żeby je otworzyć.

Rozdział 5 :)


Wyszłam wkurzona z klasy. Harry pobiegł za mną. Wołał. Ja przyśpieszyłam kroku. Biegłam. Zaczęły mi spływać łzy z oczu. Skręciłam w kolejny korytarz, i weszłam do damskiej toalety, szybko zamknęłam się w kabinie. Zaczęłam płakać, chyba za bardzo mnie to wszystko zabolało. Nie wiedziałam co robić, bo nie chciałam już widzieć Harry'ego. A jeszcze będę z min w kozie. Nagle ktoś zapukał do kabiny.
- [t.i] ? to ty ?
Nie oddzywałam się.
- [t.i] , wiem że to ty, otwórz proszę !
Nagle zdałam sobie sprawę, że to Alex ! Szybko otworzyłam kabinę i bardzo mocno się do niej przytuliłam.
- [t.i] , uspokój się, wszystko będzie dobrze - starała się mnie uspokoić.
- nie, już nigdy nie będzie dobrze ! To wszystko to jakiś koszmar ! - krzyczałam podenerwowana.
- będzie okej, zobaczysz. Nie przejmuj się nim...
- ale... ale znamy się od paru dni, a mi się wydaję, że coś do niego czuje.. A ja nie mogłam patrzeć na to w jaki on sposób przyglądał się tej dziewczynie...
- Chodzi ci o Megan ? - spytała.
- No chyba tak..
- Nie przejmuj się nią, ona owija sobie każdego chłopaka w okół palca. Pewnie widziała, że coś jest pomiędzy tobą a Hazzą, więc nie chciała do tego dopuścić. Tym bardziej, że jesteś nowa w szkole.Chodź, idziemy. Zaraz mamy następną lekcje.
- Ok..
Gdy wyszłyśmy z toalety, Harry ciągle na mnie czekał.
- [t.i] poczekaj, porozmawiajmy ! - błagał.
- Nie, zostaw mnie ! - pobiegłam do przodu.
- Daj jej trochę czasu, niech sie uspokoi. - szepnęła Alex do Harry'ego.
Poszłyśmy na następną lekcję. W trakcie jej, Harry ciągle rzucał mi na ławkę liściki. Typu: `przepraszam, wybacz` , `to więcej sie nie powtórzy, odpisz prosze!` Nie odpisywałam na nic. Chciałam mu pokazać, że nie będę taka jak inne, które choćby nie wiem co, i tak rzucałyby mu się na szyję. Ja taka naiwna i przede wszystkim głupia jak inne nie będę !
Lekcja się skończyła. Ja szybko przed Harry'm z niej wyszłam. Szłam szybkim krokiem w stronę szafki. Robiłam wszystko, żeby go tylko nie spotkać. Chociaż wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała chcąc nie chcąc z nim porozmawiać. ALE WOLAŁAM PÓŹNIEJ ! Doszłam do swojej szafki. Odłożyłam do niej książki. Była to długa 40 minutowa przerwa na lunch. Powędrowałam do stołówki. Po drodze spotkałam Alex. Poszłyśmy razem.
- Już wszystko okej ? - spytała.
- No prawie... I tak będę musiała z nim w końcu porozmawiać..
- no znając Harry'ego, to pewnie nie odpuści. - zaśmiała się. A ja razem z nią.
Gdy już jadłyśmy, poszedł do nas jakiś chłopak, nie znałam go.
- cześć dziewczyny, można się przysiąść ?
- O cześć TY (czytaj: TAJ) - uśmiechnęła się do niego Alex.
- Cześć Alex, a ty jesteś ? - spytał, przyglądając się mnie.
- Jestem [t.i] - odpowiedziałam.
- A ja Ty. Jestem przyjacielem Alex. Znamy się od najmłodszych lat.
- to super.. - odpowiedziałam oshle. Bo nie bardzo mnie to obchodziło.
- To co można usiąść ? - spytaj ponownie.
- no pewnie. - odpowiedziała Alex.
Zaczęliśmy razem rozmawiać. Na początku myślałam, że to jakiś palant, ale okazał się bardzo sympatyczny i pociągający. Rozmawiało mi się z nim wręcz rewelacyjnie...

Rozdział 4 :)

Lekcja bardzo szybko nam przeminęła. No mnie, na wpatrywaniu się mimowolnie w Harry'ego...
- Wychodząc, szybko poszłam szukać swojej szafki. 
- Nie poczekasz ? - odezwał się bardzoo znajomy głos.
- a wiesz, nawet nie pomyślałam.... Idę szukać szafki.
- to pójdę z tobą ! - ucieszył sie Harold.
- Okej... - odpowiedziałam.
- tu jest twoja szafka ? - spytał się smutno.
- Tak, a co ? - spytałam lekko zdezorientowana, bo nie wiedziałam o co mu chodzi...
- No bo... no bo moja szafka jest na 2 końcu szkoły, od twojej szafki...
-Oj.... - powiedziałam, chwytając go za ramie. No mówi się trudno ! - zaśmiałam się.
- Osz ty ! - Znów wziął mnie od tyłu w talii i uniósł do góry. 
Ja nadal się śmiałam.
- Jak ty pięknie się uśmiechasz... - spojrzał mi głębooko w oczy. Ja mu też, i znów utonęłam. 
Widząc to całe zdarzenie od początku, pewna laska w końcu podeszła, żeby nie doszło do pocałunku. 
- Hej Harry ! - wcisnęła sie między nas, odpychając mnie do tyłu. 
- Uważaj ! - krzyknęłam.
Ona się obróciła, głupio na mnie spojrzała żując gumę i palcem kręcąc sobie we włosach. Zaśmiała się, i z powrotem obróciła się do Harry'ego.
- No więc, Harry.. Wpadniesz do mnie na tą imprezę w sobotę nie ? 
- No wiesz, sam nie wiem. Jeszcze zobaczę. - odpowiedział, chwytając się za kark.
- Okej. Odezwij się potem. - powiedziała, puszczając mu oczko.

Gdy poszła, on ciągle na nią patrzył.
- Ej Harry ! Harry ! - Krzyczałam. - Ziemia do Harry'ego !!! - krzyczałam głośniej.
Nagle wszyscy na korytarzu się na mnie spojrzeli. On ciągle na nią patrzył...
Trzasnęłam szafką, i wkurzona poszłam szybkim krokiem pod klasę, w której miałam mieć następną lekcję. Wszyscy patrzyli jak odchodzę, ale po chwili wrócili do swoich rozmów.

- Ej [t.i] .. - powiedział obracając się. - [t.i] ? Gdzie jesteś ?
- Poszła. - powiedziała Alex, podchodząc do Harry'ego.
- Jak to poszła ? Gdzie ? - dopytywał się.
- Normalnie, trzasnęła szafką i poszła. 
- Wkurzona była ?
- No z lekka !
- no to już po mnie. - odpowiedział Harry, trzymając się za głowę. - muszę iść ! narazie !
- Paa. - pomachała mu, kiedy już biegł w stronę, gdzie pobiegła [t.i]
Nagle zadzwonił dzwonek.
Harry podbiegł szybko pod klasę, do której wszyscy zdążyli już wejść.
- Przepraszam ! - wparował do klasy.
- Oo, pan Styles ! Kolejne spóźnienie ? 
- Bardzo przepraszam, to juz więcej się nie powtórzy ! - wpatrywał sie [t.i] Która nawet nie niego nie spojrzała.
- No dobrze... zajmij miejsce.
Harry zajął miejsce i zaczął pisać liścik.

Po chwili dostałam coś na ławke. Otworzyłam.
- to od Harry'ego. - pomyślałam. 
Pisze:
`strasznie cię przepraszam za tę całą sytuacje, prosze wybacz mi Harry .xx`

`nie przejmuj się ... ` odpisałam. Choć tak na prawde, bardzo mnie to wszystko zabolało. 
Nagle liścik, który widziała nauczycielka, że przekazuję Harry'emu krzyknęła:
- proszę mi to oddać ! Zostajecie oboje w kozie !!
- ale proszę pani, jak to wyjaśnie ! - próbowałam coś zrobić, żeby nie zostać po lekcjach.
- Nie ma żadnego ale ! Oboje zostajecie w kozie ! Widzimy się po lekcjach !
Nagle zadzwonił dzwonek.