Nie wiem czy pisać dalej..... skomentujcie ten rozdział jeśli w ogóle czytacie tego bloga.... komentarzy jest zaledwie 5... nie wiem czy jest sens to dalej ciągnąć...
Ps. przepraszam, że taki krótki.
***************************************
Usiedliśmy przy stole. W pokoju było ciemno, tylko 2 świece i jedzenie.
- Harry, nie wiem co powiedzieć. To jest piękne. -wydukałam.
Zaczęliśmy jeść. Po 5 min. ciszy Harry zaczął:
- nie wiem od czego zacząć. - powiedział.
- To zacznij od najważniejszego.
- KOCHAM CIĘ. - walnął prosto z mostu.
Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
- Wiedziałem, wiedziałem, że nie powinienem był ci tego mówić, bo nie odwzajemnisz mojego uczucia ! - wykrzykiwał odchodząc od stołu.
Poszłam za nim.
- Harry to nie tak !
Obróciłam go i zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Ja muszę to wszytko przemyśleć... Nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.. Daj mi trochę czasu...
Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. To nie tak, że nie chciałam być z Harry'm. Po prostu nie mogłam uwierzyć w fakt, że zakochał się we mnie Harry Styles ! Prawdziwy Harry Styles z 1D ! Że z pośród tylu dziewczyn na świecie, on wybrał akurat mnie... że to akurat mnie się tak poszczęściło...Ale dla mnie z drugiej strony nie miało to znaczenia. Mnie nie obchodził `Harry Styles z One Direction` Dla mnie ważny był ten loczek, o zielonych oczach.
Było już troszkę późno. Więc w przemyśleniach zasnęłam.
Wstałam rano. Na dół zeszłam w ciuchach w których zasnęłam wczoraj. Był już tam Harry. Smażył chyba jajecznicę na patelni.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Zrobiłam tak jak kazał.
- Nie jesteś zły za wczoraj ? - spytałam niepewnie.
- Myślałem całą noc i rozumiem, że potrzebujesz czasu.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Podał mi jajecznicę na talerzu.
- Chcesz soku ? - spytał.
- Tak, poproszę.
Usiadł się koło mnie ze swoim talerzem pełnym jajecznicy.
Spróbowałam trochę.
- Jaka pyszna ! - krzyknęłam.
Zaśmiał się.
- Przepraszam...
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - nikogo z nami nie ma. Więc możesz krzyczeć ile chcesz.
Nastała krępująca cisza. Po chwili zjadłam już swoją porcję, Harry też.
- Daj, pozmywam. - powiedziałam, chwytając jego talerz.
- Nie. - odpowiedział cicho, chwytając za moją rękę.
Poczułam masę motyli w brzuchu.
- Zostaw, jesteś gościem, nie będziesz sprzątać - dokończył, po czym wstał i włożył nasze talerze i kubki do zlewu i sam zaczął sprzątać.
Bez słowa, poszłam ubrać się na górę. Wzięłam prysznic. Na dworze padał deszcz, więc ubrałam szare rurki i krótką bluzkę w czarno-białe wzorki. Włosy spięłam w niedbałego koka. W między czasie zadzwoniłam do mamy. Pogadałam z nią przez dłuższy czas. Trochę na mnie nakrzyczała, że nie dzwoniłam tak długo, ale wszystko było okej.
Zeszłam na dół.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ni stąd ni zowąd powiedziałam, że idę się przejść.
- Przecież pada. - powiedział Harry.
- Tak... ale ja lubię takie przechadzki w deszczu ;) - odpowiedziałam, zakładając moje convers'y za kostkę.
- Mogę iść z tobą ? - spytał.
- taa.. pewnie. - powiedziałam oschle, bo wolałam iść sama, ale już się zgodziłam.
założył swoje buty i wziął kurtkę. Ja też wzięłam moją skórzaną kurtkę.
Szliśmy po parku w ciszy. Obydwoje mieliśmy ręce w kieszeniach.
Po raz kolejny nastała krępująca cisza... mi tam pasowało, ale Harry'emu chyba nie.
Nagle zaczął.
- [t.] ............................
- Harry, nie wiem co powiedzieć. To jest piękne. -wydukałam.
Zaczęliśmy jeść. Po 5 min. ciszy Harry zaczął:
- nie wiem od czego zacząć. - powiedział.
- To zacznij od najważniejszego.
- KOCHAM CIĘ. - walnął prosto z mostu.
Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
- Wiedziałem, wiedziałem, że nie powinienem był ci tego mówić, bo nie odwzajemnisz mojego uczucia ! - wykrzykiwał odchodząc od stołu.
Poszłam za nim.
- Harry to nie tak !
Obróciłam go i zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Ja muszę to wszytko przemyśleć... Nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.. Daj mi trochę czasu...
Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. To nie tak, że nie chciałam być z Harry'm. Po prostu nie mogłam uwierzyć w fakt, że zakochał się we mnie Harry Styles ! Prawdziwy Harry Styles z 1D ! Że z pośród tylu dziewczyn na świecie, on wybrał akurat mnie... że to akurat mnie się tak poszczęściło...Ale dla mnie z drugiej strony nie miało to znaczenia. Mnie nie obchodził `Harry Styles z One Direction` Dla mnie ważny był ten loczek, o zielonych oczach.
Było już troszkę późno. Więc w przemyśleniach zasnęłam.
Wstałam rano. Na dół zeszłam w ciuchach w których zasnęłam wczoraj. Był już tam Harry. Smażył chyba jajecznicę na patelni.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Zrobiłam tak jak kazał.
- Nie jesteś zły za wczoraj ? - spytałam niepewnie.
- Myślałem całą noc i rozumiem, że potrzebujesz czasu.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Podał mi jajecznicę na talerzu.
- Chcesz soku ? - spytał.
- Tak, poproszę.
Usiadł się koło mnie ze swoim talerzem pełnym jajecznicy.
Spróbowałam trochę.
- Jaka pyszna ! - krzyknęłam.
Zaśmiał się.
- Przepraszam...
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - nikogo z nami nie ma. Więc możesz krzyczeć ile chcesz.
Nastała krępująca cisza. Po chwili zjadłam już swoją porcję, Harry też.
- Daj, pozmywam. - powiedziałam, chwytając jego talerz.
- Nie. - odpowiedział cicho, chwytając za moją rękę.
Poczułam masę motyli w brzuchu.
- Zostaw, jesteś gościem, nie będziesz sprzątać - dokończył, po czym wstał i włożył nasze talerze i kubki do zlewu i sam zaczął sprzątać.
Bez słowa, poszłam ubrać się na górę. Wzięłam prysznic. Na dworze padał deszcz, więc ubrałam szare rurki i krótką bluzkę w czarno-białe wzorki. Włosy spięłam w niedbałego koka. W między czasie zadzwoniłam do mamy. Pogadałam z nią przez dłuższy czas. Trochę na mnie nakrzyczała, że nie dzwoniłam tak długo, ale wszystko było okej.
Zeszłam na dół.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ni stąd ni zowąd powiedziałam, że idę się przejść.
- Przecież pada. - powiedział Harry.
- Tak... ale ja lubię takie przechadzki w deszczu ;) - odpowiedziałam, zakładając moje convers'y za kostkę.
- Mogę iść z tobą ? - spytał.
- taa.. pewnie. - powiedziałam oschle, bo wolałam iść sama, ale już się zgodziłam.
założył swoje buty i wziął kurtkę. Ja też wzięłam moją skórzaną kurtkę.
Szliśmy po parku w ciszy. Obydwoje mieliśmy ręce w kieszeniach.
Po raz kolejny nastała krępująca cisza... mi tam pasowało, ale Harry'emu chyba nie.
Nagle zaczął.
- [t.] ............................
Jak możesz się jeszcze pytać czy pisać dalej ?!
OdpowiedzUsuńOczywiście , że taaak ! Kocham tego bloga !
Ale decyzja należy do Ciebie : ))
Pisz daleej !!! nie zamykaj go : C , CZEKAM NA KOLEJNE ROŹDZIAŁY
OdpowiedzUsuńprosze pisz dalej . licze na Cb <3
OdpowiedzUsuńboskii ! pisz dalej, chcę już następną część ♥
OdpowiedzUsuńpisz daleeeej ; ***
OdpowiedzUsuńWeronice się zepsuł komputer , jak jej naprawią to doda kolejny rozdział : )
OdpowiedzUsuńŚwietny <3 pisuj dalej <3
OdpowiedzUsuń