wtorek, 4 września 2012
Rozdział 11 :)
Niestety teraz rozdziały będę pisać w weekendy i może jak się uda to w środku tygodnia... Sami wiecie, szkoła przyszła (:
**************************************************
[t.i].... - powiedział.
Niestety nie zdążył dokończyć bo nagle podbiegły do niego 2 piszczące dziewczyny. Od razu wiedziałam, że to jego fanki....
- Harry ! Harry ! Możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie ?! Prosimy ! - przekrzykiwały się.
Ja ruszyłam przed siebie, rozglądając się przez Londyński Park. W okół było pełno drzew i ptaków. To było piękne. Ja kochałam naturę. To zawsze mnie rozluźniało.
Po chwili dobiegł już do mnie Hazza.
- Przepraszam cię za nie - powiedział.
- Nie masz za co przepraszać. Nigdy nie odmawiaj im autografu czy zdjęcia. To są twoje oddane fanki przecież.
- A na co ty tak patrzysz ? - spytał zmieniając temat.
Zaczął rozglądać się dookoła.
- Na drzewa, ptaki. To mnie zawsze uspokaja....
- Ja tam nie widzę nic w tym fascynującego. - powiedział, robiąc skrzywioną minę.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę trochę się śmiejąc.
Rozpadało się na dobre.
- Może wracajmy, już jestem cała przemoczona. - powiedziałam odwracając się i idąc w stronę domu.
Widziałam, że Harry nie poszedł bezpośrednio za mną, więc przyśpieszyłam kroku. wiedziałam, że przyszło mu coś pewnie głupiego do głowy.
Nagle coś obróciło mnie za rękę. To Harry... Chwycił moją dłoń. Serce zaczęło mi mocniej bić. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Przyłożył moją rękę, do swojej piersi. Jego serce tak mocno waliło.... Aż mi motyle w brzuchu zaczęły latać. Ciągle lało i lało coraz mocniej.... Wiedziałam, do czego Harry zmierza. Ja nie chciałam mu ulec... Nie dlatego, że go nie "lubię" ale dla tego, że by pokazać mu jaka jestem. Że nie będę jak inne co mu ulegają !
- Nie ! - krzyknęłam.
- Co ?! Co się stało ? - spytał.
- Ja nie chcę....
I pobiegłam w stronę domu. Harry biegł za mną. Kur... nie miałam kluczy. Podbiegł.
- Otwórz te drzwi ! - krzyknęłam.
- Nie ! Do puki mi nie powiesz co się z tobą stało ! - odpowiedział tym samym tonem.
- Otwórz je !
- Jeśli mi nie powiesz, to będziemy tak tu stać !
- Spadam stąd ! - powiedziałam wkurzona idąc przed siebie.
Szłam bardzo szybkim krokiem.
- O co ci chodzi ?! Co się z tobą dzieje ?! - szarpnął mnie obracając w swoją stronę Harry.
Miałam łzy w oczach.......
PRZEPRASZAM STRASZNIE, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE NIE MAM CZASU ! JAK MI SIE UDA TO JAK NAJSZYBCIEJ DODAM KOLEJNY, DŁUŻSZY.
PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ !
**************************************************
[t.i].... - powiedział.
Niestety nie zdążył dokończyć bo nagle podbiegły do niego 2 piszczące dziewczyny. Od razu wiedziałam, że to jego fanki....
- Harry ! Harry ! Możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie ?! Prosimy ! - przekrzykiwały się.
Ja ruszyłam przed siebie, rozglądając się przez Londyński Park. W okół było pełno drzew i ptaków. To było piękne. Ja kochałam naturę. To zawsze mnie rozluźniało.
Po chwili dobiegł już do mnie Hazza.
- Przepraszam cię za nie - powiedział.
- Nie masz za co przepraszać. Nigdy nie odmawiaj im autografu czy zdjęcia. To są twoje oddane fanki przecież.
- A na co ty tak patrzysz ? - spytał zmieniając temat.
Zaczął rozglądać się dookoła.
- Na drzewa, ptaki. To mnie zawsze uspokaja....
- Ja tam nie widzę nic w tym fascynującego. - powiedział, robiąc skrzywioną minę.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę trochę się śmiejąc.
Rozpadało się na dobre.
- Może wracajmy, już jestem cała przemoczona. - powiedziałam odwracając się i idąc w stronę domu.
Widziałam, że Harry nie poszedł bezpośrednio za mną, więc przyśpieszyłam kroku. wiedziałam, że przyszło mu coś pewnie głupiego do głowy.
Nagle coś obróciło mnie za rękę. To Harry... Chwycił moją dłoń. Serce zaczęło mi mocniej bić. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Przyłożył moją rękę, do swojej piersi. Jego serce tak mocno waliło.... Aż mi motyle w brzuchu zaczęły latać. Ciągle lało i lało coraz mocniej.... Wiedziałam, do czego Harry zmierza. Ja nie chciałam mu ulec... Nie dlatego, że go nie "lubię" ale dla tego, że by pokazać mu jaka jestem. Że nie będę jak inne co mu ulegają !
- Nie ! - krzyknęłam.
- Co ?! Co się stało ? - spytał.
- Ja nie chcę....
I pobiegłam w stronę domu. Harry biegł za mną. Kur... nie miałam kluczy. Podbiegł.
- Otwórz te drzwi ! - krzyknęłam.
- Nie ! Do puki mi nie powiesz co się z tobą stało ! - odpowiedział tym samym tonem.
- Otwórz je !
- Jeśli mi nie powiesz, to będziemy tak tu stać !
- Spadam stąd ! - powiedziałam wkurzona idąc przed siebie.
Szłam bardzo szybkim krokiem.
- O co ci chodzi ?! Co się z tobą dzieje ?! - szarpnął mnie obracając w swoją stronę Harry.
Miałam łzy w oczach.......
PRZEPRASZAM STRASZNIE, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE NIE MAM CZASU ! JAK MI SIE UDA TO JAK NAJSZYBCIEJ DODAM KOLEJNY, DŁUŻSZY.
PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ !
sobota, 1 września 2012
Rozdział 11 :)
Nie wiem czy pisać dalej..... skomentujcie ten rozdział jeśli w ogóle czytacie tego bloga.... komentarzy jest zaledwie 5... nie wiem czy jest sens to dalej ciągnąć...
Ps. przepraszam, że taki krótki.
***************************************
Usiedliśmy przy stole. W pokoju było ciemno, tylko 2 świece i jedzenie.
- Harry, nie wiem co powiedzieć. To jest piękne. -wydukałam.
Zaczęliśmy jeść. Po 5 min. ciszy Harry zaczął:
- nie wiem od czego zacząć. - powiedział.
- To zacznij od najważniejszego.
- KOCHAM CIĘ. - walnął prosto z mostu.
Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
- Wiedziałem, wiedziałem, że nie powinienem był ci tego mówić, bo nie odwzajemnisz mojego uczucia ! - wykrzykiwał odchodząc od stołu.
Poszłam za nim.
- Harry to nie tak !
Obróciłam go i zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Ja muszę to wszytko przemyśleć... Nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.. Daj mi trochę czasu...
Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. To nie tak, że nie chciałam być z Harry'm. Po prostu nie mogłam uwierzyć w fakt, że zakochał się we mnie Harry Styles ! Prawdziwy Harry Styles z 1D ! Że z pośród tylu dziewczyn na świecie, on wybrał akurat mnie... że to akurat mnie się tak poszczęściło...Ale dla mnie z drugiej strony nie miało to znaczenia. Mnie nie obchodził `Harry Styles z One Direction` Dla mnie ważny był ten loczek, o zielonych oczach.
Było już troszkę późno. Więc w przemyśleniach zasnęłam.
Wstałam rano. Na dół zeszłam w ciuchach w których zasnęłam wczoraj. Był już tam Harry. Smażył chyba jajecznicę na patelni.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Zrobiłam tak jak kazał.
- Nie jesteś zły za wczoraj ? - spytałam niepewnie.
- Myślałem całą noc i rozumiem, że potrzebujesz czasu.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Podał mi jajecznicę na talerzu.
- Chcesz soku ? - spytał.
- Tak, poproszę.
Usiadł się koło mnie ze swoim talerzem pełnym jajecznicy.
Spróbowałam trochę.
- Jaka pyszna ! - krzyknęłam.
Zaśmiał się.
- Przepraszam...
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - nikogo z nami nie ma. Więc możesz krzyczeć ile chcesz.
Nastała krępująca cisza. Po chwili zjadłam już swoją porcję, Harry też.
- Daj, pozmywam. - powiedziałam, chwytając jego talerz.
- Nie. - odpowiedział cicho, chwytając za moją rękę.
Poczułam masę motyli w brzuchu.
- Zostaw, jesteś gościem, nie będziesz sprzątać - dokończył, po czym wstał i włożył nasze talerze i kubki do zlewu i sam zaczął sprzątać.
Bez słowa, poszłam ubrać się na górę. Wzięłam prysznic. Na dworze padał deszcz, więc ubrałam szare rurki i krótką bluzkę w czarno-białe wzorki. Włosy spięłam w niedbałego koka. W między czasie zadzwoniłam do mamy. Pogadałam z nią przez dłuższy czas. Trochę na mnie nakrzyczała, że nie dzwoniłam tak długo, ale wszystko było okej.
Zeszłam na dół.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ni stąd ni zowąd powiedziałam, że idę się przejść.
- Przecież pada. - powiedział Harry.
- Tak... ale ja lubię takie przechadzki w deszczu ;) - odpowiedziałam, zakładając moje convers'y za kostkę.
- Mogę iść z tobą ? - spytał.
- taa.. pewnie. - powiedziałam oschle, bo wolałam iść sama, ale już się zgodziłam.
założył swoje buty i wziął kurtkę. Ja też wzięłam moją skórzaną kurtkę.
Szliśmy po parku w ciszy. Obydwoje mieliśmy ręce w kieszeniach.
Po raz kolejny nastała krępująca cisza... mi tam pasowało, ale Harry'emu chyba nie.
Nagle zaczął.
- [t.] ............................
- Harry, nie wiem co powiedzieć. To jest piękne. -wydukałam.
Zaczęliśmy jeść. Po 5 min. ciszy Harry zaczął:
- nie wiem od czego zacząć. - powiedział.
- To zacznij od najważniejszego.
- KOCHAM CIĘ. - walnął prosto z mostu.
Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
- Wiedziałem, wiedziałem, że nie powinienem był ci tego mówić, bo nie odwzajemnisz mojego uczucia ! - wykrzykiwał odchodząc od stołu.
Poszłam za nim.
- Harry to nie tak !
Obróciłam go i zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Ja muszę to wszytko przemyśleć... Nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.. Daj mi trochę czasu...
Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. To nie tak, że nie chciałam być z Harry'm. Po prostu nie mogłam uwierzyć w fakt, że zakochał się we mnie Harry Styles ! Prawdziwy Harry Styles z 1D ! Że z pośród tylu dziewczyn na świecie, on wybrał akurat mnie... że to akurat mnie się tak poszczęściło...Ale dla mnie z drugiej strony nie miało to znaczenia. Mnie nie obchodził `Harry Styles z One Direction` Dla mnie ważny był ten loczek, o zielonych oczach.
Było już troszkę późno. Więc w przemyśleniach zasnęłam.
Wstałam rano. Na dół zeszłam w ciuchach w których zasnęłam wczoraj. Był już tam Harry. Smażył chyba jajecznicę na patelni.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Zrobiłam tak jak kazał.
- Nie jesteś zły za wczoraj ? - spytałam niepewnie.
- Myślałem całą noc i rozumiem, że potrzebujesz czasu.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Podał mi jajecznicę na talerzu.
- Chcesz soku ? - spytał.
- Tak, poproszę.
Usiadł się koło mnie ze swoim talerzem pełnym jajecznicy.
Spróbowałam trochę.
- Jaka pyszna ! - krzyknęłam.
Zaśmiał się.
- Przepraszam...
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - nikogo z nami nie ma. Więc możesz krzyczeć ile chcesz.
Nastała krępująca cisza. Po chwili zjadłam już swoją porcję, Harry też.
- Daj, pozmywam. - powiedziałam, chwytając jego talerz.
- Nie. - odpowiedział cicho, chwytając za moją rękę.
Poczułam masę motyli w brzuchu.
- Zostaw, jesteś gościem, nie będziesz sprzątać - dokończył, po czym wstał i włożył nasze talerze i kubki do zlewu i sam zaczął sprzątać.
Bez słowa, poszłam ubrać się na górę. Wzięłam prysznic. Na dworze padał deszcz, więc ubrałam szare rurki i krótką bluzkę w czarno-białe wzorki. Włosy spięłam w niedbałego koka. W między czasie zadzwoniłam do mamy. Pogadałam z nią przez dłuższy czas. Trochę na mnie nakrzyczała, że nie dzwoniłam tak długo, ale wszystko było okej.
Zeszłam na dół.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ni stąd ni zowąd powiedziałam, że idę się przejść.
- Przecież pada. - powiedział Harry.
- Tak... ale ja lubię takie przechadzki w deszczu ;) - odpowiedziałam, zakładając moje convers'y za kostkę.
- Mogę iść z tobą ? - spytał.
- taa.. pewnie. - powiedziałam oschle, bo wolałam iść sama, ale już się zgodziłam.
założył swoje buty i wziął kurtkę. Ja też wzięłam moją skórzaną kurtkę.
Szliśmy po parku w ciszy. Obydwoje mieliśmy ręce w kieszeniach.
Po raz kolejny nastała krępująca cisza... mi tam pasowało, ale Harry'emu chyba nie.
Nagle zaczął.
- [t.] ............................
środa, 29 sierpnia 2012
Rozdział 10 :)
Dodam dziś dłuższy. Nie wiem kiedy dodam następny. bo w domu mi net padł, a teraz nie jestem na swoim kompie.
************************************************
Dobre 2 godziny spędziłam na necie w komórce. Ktoś zapukał do drzwi.
- Dzień dobryyyy.. - wszedł.
To Harry !
- Co ty tu robisz ? Przecież teraz masz lekcje ! - odpowiedziałam, lekko podnosząc ton.
- Spytałem się wczoraj lekarza, kiedy będziesz mogła wyjść, odpowiedział, że już dziś ! Więc postanowiłem, że nie pójdę do szkoły, tylko jak najszybciej odbiorę cię z tego okropnego miejsca - od razu spojrzał na Nick'a.
- Ale ja nie mam ciuchów na przebranie... - odpowiedziałam.
- Tak wiem.... Dopiero w drodze do hotelu, spostrzegłem się, że nie masz ciuchów, żeby dziś wyjść.. Więc postanowiłem wziąść swoje i ci pożyczyć.
Jakie to miłe... - pomyślałam.
Dał mi jakąś wielką koszule i duże spodnie.
- wziąłem najmniejsze jakie miałem - zaśmiał się. Ja razem z nim.
- No to idź się przebrać - oznajmił.
Bez odpowiedzi, ruszyłam w stronę wyjścia z pokoju. Harry razem ze mną.
- A ty gdzie ?
- Idę cię wypisać.
- Ahaaa.. dobra. :D
Ja ruszyłam w stronę toalety, a Harry w drugą stronę. Szybko się przebrałam w te wielkie ale pięknie pachnące nim ciuchy. Wychodząc zauważyłam, że Harold rozmawia jeszcze z lekarzem. Weszłam do pokoju i zaczęłam pakować rzeczy.
- odwiedzisz mnie jeszcze ? - spytał cicho.
- No pewnie. - usiadłam na jego łóżku.
- Obiecujesz ? - przybliżył się do mnie.
- Taak... - odsunęłam się.
Znów się przybliżył. Zaczął łuskać palcami mój policzek. Zrobiłam dziwną minę. Przybliżył się jeszcze bardziej.
Odsunęłam się.
- Nick, nie wiem co ty sobie pomyślałeś po wczoraj... ale ja nic do ciebie nie czuje. - powiedziałam.
Odsunął się. Wstałam z jego łóżka.
Do pokoju wszedł Harry.
- gotowa ? - spytał.
- tak, a co tak długo trwała ta twoja rozmowa z lekarzem ? - spytałam.
- aa... tak się zagadaliśmy nic wielkiego....
Dziwnie na niego spojrzałam.
- To idziemy już ? - spytał ponownie.
- Tak, już. - wstałam, i pokierowałam się w stronę wyjścia. - To narazie Nick.. - obróciłam się i mu pomachałam.
- To narazie.. - odpowiedział smutno.
Wyszliśmy ze szpitala. Harry wziął mnie za rękę i szybko pobiegł do przodu.
- Gdzie tak biegniemy ?!
- Przed siebie ! - krzyknął uradowany.
- Co ci jest, że jesteś taki szczęśliwy ? - spytałam.
- Po prostu cieszę się... że już wyszłaś !
Zaśmiałam się.
Doszliśmy do hotelu.
- Zaraz przyniosę ci twoje ciuchy.
- Okej.
Weszliśmy do swoich pokoi. Poszłam się wykąpać i przebrać.
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do Harry'ego.
- Proszę wejść ! - zawołał.
Weszłam i zamknęłam drzwi.
- Boże Harry, ubierz się ! - krzyknęłam, zasłaniając oczy.
Zastałam go w samych bokserkach.
- Zaraz ...... - odpowiedział idąc do łazienki.
- Przyszłam oddać ci ciuchy.
- Rozgość się ! - krzyknął z łazienki.
- Usiadłam na jego łóżku. Zaczęłam się rozglądać. Na łóżku leżały jakieś cuchy. Wzięłam koszule Polo, przytuliłam się do niej i moocno powąchałam. Jak ona pięknie pachniała.....
- Ide ! - krzyknął z łazienki.
Szybko rzuciłam ją z powrotem w to samo miejsce gdzie była.
- Sorry za ten bałagan - zaczął zbierać rzeczy z całego pokoju, w tym te z łóżka i wrzucił do walizki.
- spoko. Czemu się pakujesz ? Wyjeżdżasz ? - spytałam zdenerwowana.
- Właśnie chciałem ci powiedzieć ! Kiedy się wyprowadzałem od mamy i ojczyma, chciałem iść do swojego domu.
- Zaraz zaraz, domu ?! Nic nie mówiłeś , że masz dom !! - krzyknęłam przerywając mu.
- Nie chciałem się przechwalać ! Sama kazałaś mi się nie wywyższać ! Więc chciałem iść do swojego domu, ale oni go dopiero kończyli remontować.. więc przyszedłem do hotelu... Ale dziś dostałem telefon, że wszystko jest skończone, i mogę się wreszcie wprowadzić !
- To super... - odpowiedziałam.
- A wiesz co jest w tym wszystkim naaaajlepsze ? - Spytał podekscytowany.
- co ?
- Ty wprowadzasz się ze mną !!!!!
- Jak to ?!?! Nigdzie się do ciebie nie wprowadzę ! Nie mogę !
- A właśnie że możesz, musisz !
- Niby dlaczego muszę ?!
- No bo ja się muszę tobą opiekować ! Tym razem nie zawalę !
- Ale przecież już wszystko jest prawie okej !
- No właśnie prawie... Nie wybaczyłbym sobie, gdyby cokolwiek by ci się jeszcze stało... - odpowiedział.
- Ale Harry ja nie powinnam... Znamy się zaledwie pare dni..
- Ale czuję, jakbym znał cię od zawsze... Już tyle razem przeżyliśmy... - Usiadł się blisko koło mnie.
- Ale ja serio nie mogę.... nie przekonasz mnie...
Zaczął się do mnie przybliżać. W końcu mnie delikatnie pocałował.
- Teraz cię przekonałem ? - spytał słodko.
- Mhm...... nie wiem , nie wiem.... - odpowiedziałam.
Znów mnie pocałował.
- A teraz ? - spytał ponownie.
- Teraz chyba tak.... - odpowiedziałam, pacząc mu w te wielkie zielone oczy.
Uśmiechnął się wstając.
- To idź się pakować , za 20 min. jedziemy. - oznajmił.
- Ale Harry no....
Wstałam.
I znowu mnie pocałował idąc do przodu, a ja szłam do tyłu. Ciągle nie odrywając ust. Lekko uderzyłam plecami o ścianę. Harry Ciągle nie odrywał ust. W końcu to zrobił.
- idź już się pakować - powiedział uśmiechając się.
Ja też się do niego nieśmiało uśmiechnęłam i wyszłam.
Nagle zza drzwi usłyszałam krzyki.
- Jest ! Jest ! Jest !
Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do pokoju. Zaczęłam się pakować. Po 25 min. wszedł Harry.
- Gotowa ? - spytał.
- Tak... ale ja nadal nie wiem czy to najlepszy pomysł. - odpowiedziałam pod nosem.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
Wziął moje walizki. Na korytarzu stały jego. Zniósł moje do samochodu a potem swoje. Nawet nie zdziwiłam się, że stało tu pewnie jego auto.
- Daj, odniosę nasze klucze - powiedział.
Dałam mu swój klucz. Czekałam na niego przy samochodzie. Po 5 min. przyszedł.
- Panie przodem - otworzył mi drzwi.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
W samochodzie podał mi swój telefon.
- Masz, zapisz mi swój numer. - powiedział.
Bez odpowiedzi, wzięłam i zapisałam.
- Dzięki - powiedział.
- Masz zapisz sobie mój. - Podał mi ponownie swój telefon, na którym był wyświetlony jego numer.
Zapisałam go jako `Harold :*` .
Dojechaliśmy do niewielkiej willi. Wysiadłam. Oczywiście Harry mi otworzył drzwi.
Zabrał moje walizki.
Weszłam do środka. Było pięknie i bardzo przytulnie.
- Chodź na górę - zawołał.
Poszłam za nim.
- Tu jest pokój gościnny, ale teraz jest twój - powiedział.
Weszłam.
- Pięknie, dziękuję. - powiedziałam.
Włożył walizki na podłogę, koło teraz mojego łóżka.
Rozpakuj się, i zejdź na dół.
Zrobiłam tak jak kazał. Po jakichś 35 min. zeszłam na dół.
Łał.... - powiedziałam.
Nas stole była rozłożona kolacja dla dwojga.
- Usiądź prosze. - powiedział romantycznie.
- Ale Harry, zobacz co ja mam na sobie.. - powiedziałam chwytając bluzkę.
- Ubiór nie ma znaczenia .
- A z jakiej to okazji ?
- Nie bądź taka ciekawska.... Zaraz się wszystkiego dowiesz - odpowiedział, odsuwając mi krzesło abym usiadła.
**************************
Proszę o komentarze :33
************************************************
Dobre 2 godziny spędziłam na necie w komórce. Ktoś zapukał do drzwi.
- Dzień dobryyyy.. - wszedł.
To Harry !
- Co ty tu robisz ? Przecież teraz masz lekcje ! - odpowiedziałam, lekko podnosząc ton.
- Spytałem się wczoraj lekarza, kiedy będziesz mogła wyjść, odpowiedział, że już dziś ! Więc postanowiłem, że nie pójdę do szkoły, tylko jak najszybciej odbiorę cię z tego okropnego miejsca - od razu spojrzał na Nick'a.
- Ale ja nie mam ciuchów na przebranie... - odpowiedziałam.
- Tak wiem.... Dopiero w drodze do hotelu, spostrzegłem się, że nie masz ciuchów, żeby dziś wyjść.. Więc postanowiłem wziąść swoje i ci pożyczyć.
Jakie to miłe... - pomyślałam.
Dał mi jakąś wielką koszule i duże spodnie.
- wziąłem najmniejsze jakie miałem - zaśmiał się. Ja razem z nim.
- No to idź się przebrać - oznajmił.
Bez odpowiedzi, ruszyłam w stronę wyjścia z pokoju. Harry razem ze mną.
- A ty gdzie ?
- Idę cię wypisać.
- Ahaaa.. dobra. :D
Ja ruszyłam w stronę toalety, a Harry w drugą stronę. Szybko się przebrałam w te wielkie ale pięknie pachnące nim ciuchy. Wychodząc zauważyłam, że Harold rozmawia jeszcze z lekarzem. Weszłam do pokoju i zaczęłam pakować rzeczy.
- odwiedzisz mnie jeszcze ? - spytał cicho.
- No pewnie. - usiadłam na jego łóżku.
- Obiecujesz ? - przybliżył się do mnie.
- Taak... - odsunęłam się.
Znów się przybliżył. Zaczął łuskać palcami mój policzek. Zrobiłam dziwną minę. Przybliżył się jeszcze bardziej.
Odsunęłam się.
- Nick, nie wiem co ty sobie pomyślałeś po wczoraj... ale ja nic do ciebie nie czuje. - powiedziałam.
Odsunął się. Wstałam z jego łóżka.
Do pokoju wszedł Harry.
- gotowa ? - spytał.
- tak, a co tak długo trwała ta twoja rozmowa z lekarzem ? - spytałam.
- aa... tak się zagadaliśmy nic wielkiego....
Dziwnie na niego spojrzałam.
- To idziemy już ? - spytał ponownie.
- Tak, już. - wstałam, i pokierowałam się w stronę wyjścia. - To narazie Nick.. - obróciłam się i mu pomachałam.
- To narazie.. - odpowiedział smutno.
Wyszliśmy ze szpitala. Harry wziął mnie za rękę i szybko pobiegł do przodu.
- Gdzie tak biegniemy ?!
- Przed siebie ! - krzyknął uradowany.
- Co ci jest, że jesteś taki szczęśliwy ? - spytałam.
- Po prostu cieszę się... że już wyszłaś !
Zaśmiałam się.
Doszliśmy do hotelu.
- Zaraz przyniosę ci twoje ciuchy.
- Okej.
Weszliśmy do swoich pokoi. Poszłam się wykąpać i przebrać.
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do Harry'ego.
- Proszę wejść ! - zawołał.
Weszłam i zamknęłam drzwi.
- Boże Harry, ubierz się ! - krzyknęłam, zasłaniając oczy.
Zastałam go w samych bokserkach.
- Zaraz ...... - odpowiedział idąc do łazienki.
- Przyszłam oddać ci ciuchy.
- Rozgość się ! - krzyknął z łazienki.
- Usiadłam na jego łóżku. Zaczęłam się rozglądać. Na łóżku leżały jakieś cuchy. Wzięłam koszule Polo, przytuliłam się do niej i moocno powąchałam. Jak ona pięknie pachniała.....
- Ide ! - krzyknął z łazienki.
Szybko rzuciłam ją z powrotem w to samo miejsce gdzie była.
- Sorry za ten bałagan - zaczął zbierać rzeczy z całego pokoju, w tym te z łóżka i wrzucił do walizki.
- spoko. Czemu się pakujesz ? Wyjeżdżasz ? - spytałam zdenerwowana.
- Właśnie chciałem ci powiedzieć ! Kiedy się wyprowadzałem od mamy i ojczyma, chciałem iść do swojego domu.
- Zaraz zaraz, domu ?! Nic nie mówiłeś , że masz dom !! - krzyknęłam przerywając mu.
- Nie chciałem się przechwalać ! Sama kazałaś mi się nie wywyższać ! Więc chciałem iść do swojego domu, ale oni go dopiero kończyli remontować.. więc przyszedłem do hotelu... Ale dziś dostałem telefon, że wszystko jest skończone, i mogę się wreszcie wprowadzić !
- To super... - odpowiedziałam.
- A wiesz co jest w tym wszystkim naaaajlepsze ? - Spytał podekscytowany.
- co ?
- Ty wprowadzasz się ze mną !!!!!
- Jak to ?!?! Nigdzie się do ciebie nie wprowadzę ! Nie mogę !
- A właśnie że możesz, musisz !
- Niby dlaczego muszę ?!
- No bo ja się muszę tobą opiekować ! Tym razem nie zawalę !
- Ale przecież już wszystko jest prawie okej !
- No właśnie prawie... Nie wybaczyłbym sobie, gdyby cokolwiek by ci się jeszcze stało... - odpowiedział.
- Ale Harry ja nie powinnam... Znamy się zaledwie pare dni..
- Ale czuję, jakbym znał cię od zawsze... Już tyle razem przeżyliśmy... - Usiadł się blisko koło mnie.
- Ale ja serio nie mogę.... nie przekonasz mnie...
Zaczął się do mnie przybliżać. W końcu mnie delikatnie pocałował.
- Teraz cię przekonałem ? - spytał słodko.
- Mhm...... nie wiem , nie wiem.... - odpowiedziałam.
Znów mnie pocałował.
- A teraz ? - spytał ponownie.
- Teraz chyba tak.... - odpowiedziałam, pacząc mu w te wielkie zielone oczy.
Uśmiechnął się wstając.
- To idź się pakować , za 20 min. jedziemy. - oznajmił.
- Ale Harry no....
Wstałam.
I znowu mnie pocałował idąc do przodu, a ja szłam do tyłu. Ciągle nie odrywając ust. Lekko uderzyłam plecami o ścianę. Harry Ciągle nie odrywał ust. W końcu to zrobił.
- idź już się pakować - powiedział uśmiechając się.
Ja też się do niego nieśmiało uśmiechnęłam i wyszłam.
Nagle zza drzwi usłyszałam krzyki.
- Jest ! Jest ! Jest !
Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do pokoju. Zaczęłam się pakować. Po 25 min. wszedł Harry.
- Gotowa ? - spytał.
- Tak... ale ja nadal nie wiem czy to najlepszy pomysł. - odpowiedziałam pod nosem.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
Wziął moje walizki. Na korytarzu stały jego. Zniósł moje do samochodu a potem swoje. Nawet nie zdziwiłam się, że stało tu pewnie jego auto.
- Daj, odniosę nasze klucze - powiedział.
Dałam mu swój klucz. Czekałam na niego przy samochodzie. Po 5 min. przyszedł.
- Panie przodem - otworzył mi drzwi.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
W samochodzie podał mi swój telefon.
- Masz, zapisz mi swój numer. - powiedział.
Bez odpowiedzi, wzięłam i zapisałam.
- Dzięki - powiedział.
- Masz zapisz sobie mój. - Podał mi ponownie swój telefon, na którym był wyświetlony jego numer.
Zapisałam go jako `Harold :*` .
Dojechaliśmy do niewielkiej willi. Wysiadłam. Oczywiście Harry mi otworzył drzwi.
Zabrał moje walizki.
Weszłam do środka. Było pięknie i bardzo przytulnie.
- Chodź na górę - zawołał.
Poszłam za nim.
- Tu jest pokój gościnny, ale teraz jest twój - powiedział.
Weszłam.
- Pięknie, dziękuję. - powiedziałam.
Włożył walizki na podłogę, koło teraz mojego łóżka.
Rozpakuj się, i zejdź na dół.
Zrobiłam tak jak kazał. Po jakichś 35 min. zeszłam na dół.
Łał.... - powiedziałam.
Nas stole była rozłożona kolacja dla dwojga.
- Usiądź prosze. - powiedział romantycznie.
- Ale Harry, zobacz co ja mam na sobie.. - powiedziałam chwytając bluzkę.
- Ubiór nie ma znaczenia .
- A z jakiej to okazji ?
- Nie bądź taka ciekawska.... Zaraz się wszystkiego dowiesz - odpowiedział, odsuwając mi krzesło abym usiadła.
**************************
Proszę o komentarze :33
wtorek, 28 sierpnia 2012
Rozdział 9 :)
Przepraszam, ale nie wiem czy w najbliższym czasie dodam kolejny rozdział. Postaram się jak najszybciej.
*****************************************************
Harry wyszedł po wodę.
- A mówiłaś, że to nie jest twój chłopak ! Co za kolega, mówiłby 'kochanie' do koleżanki ?! - krzyknął Nick.
- Ale ja nie wiem dlaczego tak powiedział ! Nigdy tak do mnie nie mówił ! Chyba myśli, że coś między nami jest dlatego się tak zachowuje ! Z resztą, dlaczego zrobiłeś się taki nerwowy ?!
- Nie zrobiłem !
- To czemu krzyczysz ! - wrzasnęłam.
Nagle wszedł Harry.
- Co tutaj są za krzyki ? Na korytarzu was słychać. - powiedział Harry.
- A nic, taka mała sprzeczka. Nic wielkiego. - odpowiedziałam.
Podał mi wodę, od razu się napiłam.
- wow, chyba mocno chciało ci się pić. - powiedział robiąc zdziwioną minę.
Wypiłam pół 1,5L butelki.
- A no trochę. Od kiedy tu przyjechałam, nic nie piłam.
- Dlaczego nie mówiłaś wczoraj ?! Przecież bym ci poszedł kupić ! - lekko krzyknął Harry.
- Aaaa, nie chciałam robić kłopotu.
- Ty mi nigdy nie sprawisz kłopotu . - uśmiechnął się. Ja do niego również.
Chwycił mnie za rękę.
- Niedługo wyzdrowiejesz, zobaczysz. - oznajmił.
- Skąd wiesz ?
- Bo wiem i już. - odpowiedział.
Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół.
Nick ciągle nam się przyglądywał.
Nagle coś spadło na ziemię. To gazeta Nicka.
- Och ! Przepraszam, że wam przeszkodziłem ! - powiedział sarkastycznie.
- taa... - odpowiedział Hazza. - Będę już leciał [t.i] , dziś mamy próbę z chłopakami.
- Szkoda....
- Oooo, przecież jutro wrócę. - uśmiechnął się, wstał i pokierował się w stronę wyjścia.
- Poczekaj ! - krzyknęłam.
- Co jest ? - spytał.
- podejdź na chwilę.
Podszedł. Wahając się trochę, dałam mu wieeeelki uścisk i pocałowałam go w policzek. Chciałam, żeby Nick sie wkurzył.
- oooooo, z jakiej to okazji ? - spytał szczerząc ząbki.
- A tak na pożegnanie. - puściłam mu oczko.
- To narazie ślicznotko. - odpowiedział otwierając drzwi.
- Papa - uśmiechnęłam się.
Boże..... jakim cudem uzbierałam odwagę, żeby to zrobić..... Ale było warto, bo Nick już się w sobie zagotował. :D
Uśmiechnęłam się do siebie.
- Z czego sie cieszysz ? - spytał Nick.
- A z niczego.
- phyh....
Zaśmiałam się.
- Możesz przestać ?! - krzyknął.
- To powiedz mi o co tobie chodzi ?! O co ty sie wkurzyłeś ?!
- O nic !
- Przecież widziałam, jak się zagotowałeś jak byłam z Harrym !
- No bo... A nie ważne !
- No powiedz !
- Nie ! - krzyknął.
- Powiedz !
- Nie powiem !
- Jak chcesz !
- Tak chcę !
Wzięłam gazetę, i zaczęłam czytać, od miejsca gdzie skończyłam.
Po chwili przyszedł lekarz do Nick'a.
- Wszystko u pana w porządku ? Jakieś bóle w nodze ?
- Nie nie...
A u pani ? - spytał mnie.
- Nie, a kiedy będę mogła wyjść ?
- Już jutro, myślę, że będzie pani mogła wyjść. - powiedział do mnie.
- To super.
- A ja ? - spytał Nick lekarza.
- Pan jeszcze długo tu poleży. Jeszcze nie jest pan w dość stabilnym stanie, by opuścić szpital. Musimy panu poza tym, przeprowadzić niedługo tą operację kolana.
- mhm... - posmutniał.
Zrobiło mi się go żal....
Lekarz wyszedł.
- Nie martw się. Szybko zleci.... Będziesz miał nowego współlokatora...
- Ale to już nie o to chodzi.... Boję się o moje zdrowie... że nie będę mógł już nigdy uprawiać sportu...
Wstałam i usiadłam na jego łóżko.
- Trenujesz coś ? - spytałam.
- Biegi na 1000 metrów... Mogłem sie szybciej zgłosić do lekarza... Może by coś poradził na ten ból.... Gdybym go nie zignorował, to bym teraz tu nie leżał ! Ale jest jeden plus.
- Jaki ?
- Poznałem ciebie. Mimo tej kłótni, i tak się cieszę, że cie poznałem...
- Dzięki... Ale nie martw się, jesteś silny ! Dasz radę ! Przejdziesz przez to !
- Dziękuję ci za to wsparcie.
Przytuliłam go. On mocno się we mnie wtulił.
Po dobrej chwili oderwałam sie od niego i wróciłam na swoje łóżko.... Myślałam, że już nigdy się od niego nie oderwę, tak mnie trzymał.
Zaczęłam czytać ponownie. Przeczytałam pare gazet, które dał mi Nick. Zasnęłam.
*Następny dzień*
Wcześnie rano obudziły mnie pielęgniarki, przynoszące śniadanie.
- Dzień dobry - powiedział mi Nick, uśmiechając się zalotnie.
Nie wiedziałam o co mu chodzi... Chyba nie wyobraził sobie za dużo po wczoraj....
- Cześć - odpowiedziałam.
Jedząc przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów ! W czym ja dzisiaj wyjdę ?! A nie miałam numeru do Harry'ego...
*****************************************************
Harry wyszedł po wodę.
- A mówiłaś, że to nie jest twój chłopak ! Co za kolega, mówiłby 'kochanie' do koleżanki ?! - krzyknął Nick.
- Ale ja nie wiem dlaczego tak powiedział ! Nigdy tak do mnie nie mówił ! Chyba myśli, że coś między nami jest dlatego się tak zachowuje ! Z resztą, dlaczego zrobiłeś się taki nerwowy ?!
- Nie zrobiłem !
- To czemu krzyczysz ! - wrzasnęłam.
Nagle wszedł Harry.
- Co tutaj są za krzyki ? Na korytarzu was słychać. - powiedział Harry.
- A nic, taka mała sprzeczka. Nic wielkiego. - odpowiedziałam.
Podał mi wodę, od razu się napiłam.
- wow, chyba mocno chciało ci się pić. - powiedział robiąc zdziwioną minę.
Wypiłam pół 1,5L butelki.
- A no trochę. Od kiedy tu przyjechałam, nic nie piłam.
- Dlaczego nie mówiłaś wczoraj ?! Przecież bym ci poszedł kupić ! - lekko krzyknął Harry.
- Aaaa, nie chciałam robić kłopotu.
- Ty mi nigdy nie sprawisz kłopotu . - uśmiechnął się. Ja do niego również.
Chwycił mnie za rękę.
- Niedługo wyzdrowiejesz, zobaczysz. - oznajmił.
- Skąd wiesz ?
- Bo wiem i już. - odpowiedział.
Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół.
Nick ciągle nam się przyglądywał.
Nagle coś spadło na ziemię. To gazeta Nicka.
- Och ! Przepraszam, że wam przeszkodziłem ! - powiedział sarkastycznie.
- taa... - odpowiedział Hazza. - Będę już leciał [t.i] , dziś mamy próbę z chłopakami.
- Szkoda....
- Oooo, przecież jutro wrócę. - uśmiechnął się, wstał i pokierował się w stronę wyjścia.
- Poczekaj ! - krzyknęłam.
- Co jest ? - spytał.
- podejdź na chwilę.
Podszedł. Wahając się trochę, dałam mu wieeeelki uścisk i pocałowałam go w policzek. Chciałam, żeby Nick sie wkurzył.
- oooooo, z jakiej to okazji ? - spytał szczerząc ząbki.
- A tak na pożegnanie. - puściłam mu oczko.
- To narazie ślicznotko. - odpowiedział otwierając drzwi.
- Papa - uśmiechnęłam się.
Boże..... jakim cudem uzbierałam odwagę, żeby to zrobić..... Ale było warto, bo Nick już się w sobie zagotował. :D
Uśmiechnęłam się do siebie.
- Z czego sie cieszysz ? - spytał Nick.
- A z niczego.
- phyh....
Zaśmiałam się.
- Możesz przestać ?! - krzyknął.
- To powiedz mi o co tobie chodzi ?! O co ty sie wkurzyłeś ?!
- O nic !
- Przecież widziałam, jak się zagotowałeś jak byłam z Harrym !
- No bo... A nie ważne !
- No powiedz !
- Nie ! - krzyknął.
- Powiedz !
- Nie powiem !
- Jak chcesz !
- Tak chcę !
Wzięłam gazetę, i zaczęłam czytać, od miejsca gdzie skończyłam.
Po chwili przyszedł lekarz do Nick'a.
- Wszystko u pana w porządku ? Jakieś bóle w nodze ?
- Nie nie...
A u pani ? - spytał mnie.
- Nie, a kiedy będę mogła wyjść ?
- Już jutro, myślę, że będzie pani mogła wyjść. - powiedział do mnie.
- To super.
- A ja ? - spytał Nick lekarza.
- Pan jeszcze długo tu poleży. Jeszcze nie jest pan w dość stabilnym stanie, by opuścić szpital. Musimy panu poza tym, przeprowadzić niedługo tą operację kolana.
- mhm... - posmutniał.
Zrobiło mi się go żal....
Lekarz wyszedł.
- Nie martw się. Szybko zleci.... Będziesz miał nowego współlokatora...
- Ale to już nie o to chodzi.... Boję się o moje zdrowie... że nie będę mógł już nigdy uprawiać sportu...
Wstałam i usiadłam na jego łóżko.
- Trenujesz coś ? - spytałam.
- Biegi na 1000 metrów... Mogłem sie szybciej zgłosić do lekarza... Może by coś poradził na ten ból.... Gdybym go nie zignorował, to bym teraz tu nie leżał ! Ale jest jeden plus.
- Jaki ?
- Poznałem ciebie. Mimo tej kłótni, i tak się cieszę, że cie poznałem...
- Dzięki... Ale nie martw się, jesteś silny ! Dasz radę ! Przejdziesz przez to !
- Dziękuję ci za to wsparcie.
Przytuliłam go. On mocno się we mnie wtulił.
Po dobrej chwili oderwałam sie od niego i wróciłam na swoje łóżko.... Myślałam, że już nigdy się od niego nie oderwę, tak mnie trzymał.
Zaczęłam czytać ponownie. Przeczytałam pare gazet, które dał mi Nick. Zasnęłam.
*Następny dzień*
Wcześnie rano obudziły mnie pielęgniarki, przynoszące śniadanie.
- Dzień dobry - powiedział mi Nick, uśmiechając się zalotnie.
Nie wiedziałam o co mu chodzi... Chyba nie wyobraził sobie za dużo po wczoraj....
- Cześć - odpowiedziałam.
Jedząc przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów ! W czym ja dzisiaj wyjdę ?! A nie miałam numeru do Harry'ego...
niedziela, 26 sierpnia 2012
Rozdział 8 :)
Obudziłam się w szpitalu. Usiadłam trzymając się za głowę i trochę jęcząc z bólu.
- aaaaaał.... - powiedziałam, robiąc kwaśną minę.
- [t.i] ! - podleciał do mnie Harry.
Usłyszałam otwierające się drzwi. To lekarz wchodził.
- O widzę, że się pani obudziła.
- Taak.. Ile spałam ?
- 2 dni.
- ILE ?! - krzyknęłam z niedowierzaniem.
- 2 dni. - powtórzył spokojnie lekarz. - Miała pani małą operacje.
- Jaką operacje ?! - chwyciłam tył głowy. - ałaaaaaaa..... - powiedziałam cicho.
- Miała pani małą operacje.. Nie wiadomo, co mogłoby się stać gdybyśmy jej nie przeprowadzili. Miała pani guza. Po tym jak uderzyła pani po raz kolejny w to samo miejsce, pojawił się na nim kolejny guz. - panie Styles, mógłby pan na chwilkę wyjść ? - spytał z nie nacka.
- yyy... tak, oczywiście.. - odpowiedział.
Gdy wyszedł lekarz powiedział mi:
- Siedział tutaj przez przez cały czas od kiedy tu panią przywieźliśmy
- Przywieźliśmy ? -spytałam.
- tak, przyjechała tu pani karetką.
- łoł...... - odpowiedziałam...
- No więc, siedział tutaj od kiedy panią przywieźliśmy. Cały dzień i noc. Ciągle trzymał panią z rękę i czasem przy tym płakał i coś do siebie mówił. Nie chciał ani kroku od pani odstępować. Od czasu do czasu usiadł się na krzesło i się zdrzemnął.
Nic nie odpowiedziałam. W pewniej chwili w głowie miałam tysiące myśli... A jeśli on też coś do mnie czuje ? Ale znamy się tylko pare dni ! A jeśli jednak ? A może robi to wszystko tylko z litości ?
- w każdym razie, będzie musiała pani tu zostać jeszcze przez pare dni. - powiedział wstając z krzesła obok.
- jeśli to konieczne...
Wychodząc widziałam, że lekarz mówił coś Harry'emu. On po chwili od razu do mnie podbiegł.
- i co ? - spytał chwytając mnie mocno za rękę.
- I nic... będę musiała zostać tu jeszcze pare dni..- powiedziałam.
- Będę do ciebie przychodził codziennie po lekcjach !
Zarumieniłam się.
- Teraz jeszcze się prześpij. Musisz odpoczywać.
- Ale ja nie chcę spać ! - krzyknęłam.
- Musisz odpocząć . - powiedział spokojnie.
- Ale będziesz przy mnie jak będę zasypiać ? - spytałam cicho.
- Oczywiście. - pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam oczy. Ścisnęłam jego rękę, która ciągle mnie trzymała.
Obudziłam się Harry leżał na moim brzuchu, ciągle trzymając moją dłoń.
Spojrzałam w telefon. Była godzina 22.00 i 3 nieodebrane od mamy 1 od Nicole. Pomyślałam, że oddzwonię jutro.
- Harry... Harry, obudź się ! - szeptałam, szturchając go.
- Co, co, co sie dzieje .. - wstał ocierając oczy.
- Musisz już iść jest 22.00 a jutro masz szkołę .
- nie nie zostawię cię...
- ja sobie poradzę, przecież jutro mnie odwiedzisz.
- no dobrze...
Wstał i zabrał rzeczy.
- Dobranoc księżniczko - szepnął mi do ucha i pocałował w czoło.
- Dobranoc - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Po chwili znów zasnęłam.
*Następny Dzień*
Rano obudził mnie lekarz. Przyszedł założyć mi kroplówki.
- Będzie miała pani współlokatora.
- Tak ? Kiedy ?
- przyjdzie niedługo.
Wyszedł. Zaczęłam czytać jakąś gazete, którą zostawił Hazza. Po jakiejś godzinie czytania ktoś wszedł.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- Jestem Nick, kazali mi tu przyjść.
- A tak, słyszałam. Tu masz swoje łóżko.
- Haha, dzięki.
Zaczął się rozpakowywać. Położył się na swoim łóżku, i zaczął robić coś na telefonie. nagle spytał:
- Skąd jesteś ? Bo nie wyglądasz na tutejszą.
- Jestem z Polski. Mam na imię [t.i]
- A co ci się stało, że teraz tutaj leżysz ?
- miałam na głowie guza i na nim kolejnego.. a długa historia.
- Mamy czas, możesz mi opowiedzieć.
Skoro chciał, to zaczęłam opowiadać. Trochę to trwało.
- No to niezły jest ten twój chłopak. - zaśmiał się.
- Ale to nie mój chłopak ! - walnęłam go poduszką.
Zaczęliśmy się śmiać. Potem on opowiedział mi swoją historię trafienia tu.
Był bardzo sympatyczny i z humorem. Umiał rozbawić ;D
Ktoś otworzył drzwi. To Harry !
- Cześć [t.i] - wszedł patrząc na Nick'a.
Podszedł do mnie.
- Przepraszam cię , że tak późno ale fanki mnie zatrzymały.
- Ano... nic się nie stało...
- A ty, to kto ?! - spojrzał na chłopaka, robiąc zazdrosną minę.
- To jest Nick. Przyszedł tu niedawno. - wtrąciłam się.
- Aha. - spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Pójść ci po wodę kochanie ? - spytał.
Kochanie ? Przecież nigdy dotąd tak do mnie nie mówił ! Chyba chciał wywrzeć zazdrość na Nick'u... Ale chyba nie widział , że między mną a nim nic nie ma..... !
- Jeśli możesz - odpowiedziałam..
*****************************************
PROSZĘ O KOM !
- aaaaaał.... - powiedziałam, robiąc kwaśną minę.
- [t.i] ! - podleciał do mnie Harry.
Usłyszałam otwierające się drzwi. To lekarz wchodził.
- O widzę, że się pani obudziła.
- Taak.. Ile spałam ?
- 2 dni.
- ILE ?! - krzyknęłam z niedowierzaniem.
- 2 dni. - powtórzył spokojnie lekarz. - Miała pani małą operacje.
- Jaką operacje ?! - chwyciłam tył głowy. - ałaaaaaaa..... - powiedziałam cicho.
- Miała pani małą operacje.. Nie wiadomo, co mogłoby się stać gdybyśmy jej nie przeprowadzili. Miała pani guza. Po tym jak uderzyła pani po raz kolejny w to samo miejsce, pojawił się na nim kolejny guz. - panie Styles, mógłby pan na chwilkę wyjść ? - spytał z nie nacka.
- yyy... tak, oczywiście.. - odpowiedział.
Gdy wyszedł lekarz powiedział mi:
- Siedział tutaj przez przez cały czas od kiedy tu panią przywieźliśmy
- Przywieźliśmy ? -spytałam.
- tak, przyjechała tu pani karetką.
- łoł...... - odpowiedziałam...
- No więc, siedział tutaj od kiedy panią przywieźliśmy. Cały dzień i noc. Ciągle trzymał panią z rękę i czasem przy tym płakał i coś do siebie mówił. Nie chciał ani kroku od pani odstępować. Od czasu do czasu usiadł się na krzesło i się zdrzemnął.
Nic nie odpowiedziałam. W pewniej chwili w głowie miałam tysiące myśli... A jeśli on też coś do mnie czuje ? Ale znamy się tylko pare dni ! A jeśli jednak ? A może robi to wszystko tylko z litości ?
- w każdym razie, będzie musiała pani tu zostać jeszcze przez pare dni. - powiedział wstając z krzesła obok.
- jeśli to konieczne...
Wychodząc widziałam, że lekarz mówił coś Harry'emu. On po chwili od razu do mnie podbiegł.
- i co ? - spytał chwytając mnie mocno za rękę.
- I nic... będę musiała zostać tu jeszcze pare dni..- powiedziałam.
- Będę do ciebie przychodził codziennie po lekcjach !
Zarumieniłam się.
- Teraz jeszcze się prześpij. Musisz odpoczywać.
- Ale ja nie chcę spać ! - krzyknęłam.
- Musisz odpocząć . - powiedział spokojnie.
- Ale będziesz przy mnie jak będę zasypiać ? - spytałam cicho.
- Oczywiście. - pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam oczy. Ścisnęłam jego rękę, która ciągle mnie trzymała.
Obudziłam się Harry leżał na moim brzuchu, ciągle trzymając moją dłoń.
Spojrzałam w telefon. Była godzina 22.00 i 3 nieodebrane od mamy 1 od Nicole. Pomyślałam, że oddzwonię jutro.
- Harry... Harry, obudź się ! - szeptałam, szturchając go.
- Co, co, co sie dzieje .. - wstał ocierając oczy.
- Musisz już iść jest 22.00 a jutro masz szkołę .
- nie nie zostawię cię...
- ja sobie poradzę, przecież jutro mnie odwiedzisz.
- no dobrze...
Wstał i zabrał rzeczy.
- Dobranoc księżniczko - szepnął mi do ucha i pocałował w czoło.
- Dobranoc - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Po chwili znów zasnęłam.
*Następny Dzień*
Rano obudził mnie lekarz. Przyszedł założyć mi kroplówki.
- Będzie miała pani współlokatora.
- Tak ? Kiedy ?
- przyjdzie niedługo.
Wyszedł. Zaczęłam czytać jakąś gazete, którą zostawił Hazza. Po jakiejś godzinie czytania ktoś wszedł.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- Jestem Nick, kazali mi tu przyjść.
- A tak, słyszałam. Tu masz swoje łóżko.
- Haha, dzięki.
Zaczął się rozpakowywać. Położył się na swoim łóżku, i zaczął robić coś na telefonie. nagle spytał:
- Skąd jesteś ? Bo nie wyglądasz na tutejszą.
- Jestem z Polski. Mam na imię [t.i]
- A co ci się stało, że teraz tutaj leżysz ?
- miałam na głowie guza i na nim kolejnego.. a długa historia.
- Mamy czas, możesz mi opowiedzieć.
Skoro chciał, to zaczęłam opowiadać. Trochę to trwało.
- No to niezły jest ten twój chłopak. - zaśmiał się.
- Ale to nie mój chłopak ! - walnęłam go poduszką.
Zaczęliśmy się śmiać. Potem on opowiedział mi swoją historię trafienia tu.
Był bardzo sympatyczny i z humorem. Umiał rozbawić ;D
Ktoś otworzył drzwi. To Harry !
- Cześć [t.i] - wszedł patrząc na Nick'a.
Podszedł do mnie.
- Przepraszam cię , że tak późno ale fanki mnie zatrzymały.
- Ano... nic się nie stało...
- A ty, to kto ?! - spojrzał na chłopaka, robiąc zazdrosną minę.
- To jest Nick. Przyszedł tu niedawno. - wtrąciłam się.
- Aha. - spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Pójść ci po wodę kochanie ? - spytał.
Kochanie ? Przecież nigdy dotąd tak do mnie nie mówił ! Chyba chciał wywrzeć zazdrość na Nick'u... Ale chyba nie widział , że między mną a nim nic nie ma..... !
- Jeśli możesz - odpowiedziałam..
*****************************************
PROSZĘ O KOM !
Rozdział 7 :)
Gdy nauczycielka kazała nam wejść do klasy, od razu to zrobiliśmy. Ja weszłam przed Harry'm. Zajęłam miejsce w 3 ławce w środkowym rzędzie. Harry tuż obok mnie. Nagle mnie zawołał.
- Ej [t.i] ....
- O nie nie ! Panie Styles, pana zapraszam tam ! - krzyknęła nauczycielka, wskazując mu ostatnią ławkę pod ścianą.
Ja uśmiechnęłam się do niego z rumieńcami na policzkach. Obróciłam się z powrotem do tablicy.
- Proszę pani, ja wzięłam ze sobą książkę od biologii, mogę się pouczyć ? -spytałam niepewnie.
- Mhm... Ale podejdź do tablicy. Zobaczymy co umiesz. - oznajmiła nauczycielka, opierając się o krzesło.
- Nie nie chcę.. Chyba jednak zostanę na miejscu... - odpowiedziałam, ze spuszczoną głową w dół.
- Ale natychmiast podejdź ! Nie wiesz, że jak nauczyciel coś każe, to trzeba to zrobić ?! - zdenerwowała się.
- tak już wstaję...
I po chwili wyszłam z ławki. Podeszłam do tablicy. Obróciłam się do niej tyłem.
- Co mam robić ? - spojrzałam na nauczycielkę.
- Powiedz.....
Zaczęłam wpatrywać się w piszącego coś na karce Hazzę. Był bardzo skupiony na tym co robił. Wyglądał tak słodko i uroczo, że aż nie chciałam odrywać od niego wzroku.
- A więc ? Odpowiesz mi ? - spytała, a nawet lekko krzyknęła nauczycielka.
- aa.. a... Powtórzy pani ? - spytałam, budząc się z transu.
- Nie słuchałaś ?!
- Przepraszam....
Nagle Harry się na mnie spojrzał. Ja szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam słuchać nauczycielki powtarzającej pytanie. Odpowiedziałam na nie. Ona zaczęła zadawać mi kolejne. Odpowiedziałam na wszystkie. Potem kazała mi narysować coś na tablicy. Narysowałam, to o co prosiła.
- No prosze, widzę, że .....
Ja znów spojrzałam na Harry'ego, który chyba rysował coś na kartce.
- Dlaczego pani się ciągle wpatruje w pana Styles'a ?! - wrzasnęła nauczycielka.
Harry od razu na mnie spojrzał. Ja otworzyłam szeroko gały, i szybko opuściłam głowę w dół.
- Nie wpatruję.... - szepnęłam, zagotowana.
- Przecież widziałam ! - odpowiedziała.
- .....
- Zajmij miejsce. - odpowiedziała wzdychającym głosem.
Ja ruszyłam w stronę ławki, ciągle ze spuszczoną głową. Usiadłam. Przez ostanie 15 min. kozy, ani razu się nie obróciłam.
Zadzwonił dzwonek. Ja jak najszybciej wyszłam z klasy. Prawie biegłam w stronę wyjścia, nie zauważając, że wzięłam ze sobą książkę. Wybiegłam ze szkoły. Słyszałam krzyki.
- [t.i] poczekaj ! poczekaj no ! - krzyczał biegnący za mną Harry.
Ja przyśpieszyłam.
Nagle coś mnie szarpnęło i obróciło. Twarz moja i Hazzy były bardzo blisko. Widziałam jak spoglądał raz na mnie, raz na moje usta. Byliśmy siebie coraz bliżej, coraz bliżej....
Nagle dryndnął przejeżdżając rower. Odeszliśmy trochę od siebie.
- Przepraszam cię... - powiedział.
- Nie, nie masz za co - niepewnie uśmiechnęłam się do niego.
- Wcale nie, bo mam. Prze zemnie po raz kolejny uderzyłaś głową, tym razem o róg szafki. Prze zemnie płakałaś. Prze zemnie masz teraz głowę w bandażu. Prze zemnie siedziałaś dodatkową godzinę w kozie, gdzie pytała cię nauczycielka. MAM ZA CO PRZEPRASZAĆ !
- okej, okej. Masz za co. - odpowiedziałam.
- Tak strasznie mi przykro, że tyle prze ze mnie wycierpiałaś. - odpowiedział, ze łzami w oczach.
Mnie również zaczęły spływać łzy.
Ale zaczęły mi spływać, nie przez Hary'ego. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa. Tam z tyłu, gdzie mam tego guza....
- To co wybaczysz mi ? Obiecuję, że teraz będę się tobą opiekować. Nie zostawię cię już więcej razy ! - powiedział.
Nagle przykucnęłam płacząc i trzymając głowę.
- [t.i] co ci jest ? [t.i] !
- Moja głowa... - wyjąkałam.
- Wstań szybko !
Wstałam, ale od razu potem upadłam. Straciłam przytomność. Słyszałam tylko krzyki Harry'ego, wołające o pomoc.
*******************************************************
Jeśli ci się podoba, to PROSZĘ skomentuj, bo nie wiem czy pisać dalej.....
- Ej [t.i] ....
- O nie nie ! Panie Styles, pana zapraszam tam ! - krzyknęła nauczycielka, wskazując mu ostatnią ławkę pod ścianą.
Ja uśmiechnęłam się do niego z rumieńcami na policzkach. Obróciłam się z powrotem do tablicy.
- Proszę pani, ja wzięłam ze sobą książkę od biologii, mogę się pouczyć ? -spytałam niepewnie.
- Mhm... Ale podejdź do tablicy. Zobaczymy co umiesz. - oznajmiła nauczycielka, opierając się o krzesło.
- Nie nie chcę.. Chyba jednak zostanę na miejscu... - odpowiedziałam, ze spuszczoną głową w dół.
- Ale natychmiast podejdź ! Nie wiesz, że jak nauczyciel coś każe, to trzeba to zrobić ?! - zdenerwowała się.
- tak już wstaję...
I po chwili wyszłam z ławki. Podeszłam do tablicy. Obróciłam się do niej tyłem.
- Co mam robić ? - spojrzałam na nauczycielkę.
- Powiedz.....
Zaczęłam wpatrywać się w piszącego coś na karce Hazzę. Był bardzo skupiony na tym co robił. Wyglądał tak słodko i uroczo, że aż nie chciałam odrywać od niego wzroku.
- A więc ? Odpowiesz mi ? - spytała, a nawet lekko krzyknęła nauczycielka.
- aa.. a... Powtórzy pani ? - spytałam, budząc się z transu.
- Nie słuchałaś ?!
- Przepraszam....
Nagle Harry się na mnie spojrzał. Ja szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam słuchać nauczycielki powtarzającej pytanie. Odpowiedziałam na nie. Ona zaczęła zadawać mi kolejne. Odpowiedziałam na wszystkie. Potem kazała mi narysować coś na tablicy. Narysowałam, to o co prosiła.
- No prosze, widzę, że .....
Ja znów spojrzałam na Harry'ego, który chyba rysował coś na kartce.
- Dlaczego pani się ciągle wpatruje w pana Styles'a ?! - wrzasnęła nauczycielka.
Harry od razu na mnie spojrzał. Ja otworzyłam szeroko gały, i szybko opuściłam głowę w dół.
- Nie wpatruję.... - szepnęłam, zagotowana.
- Przecież widziałam ! - odpowiedziała.
- .....
- Zajmij miejsce. - odpowiedziała wzdychającym głosem.
Ja ruszyłam w stronę ławki, ciągle ze spuszczoną głową. Usiadłam. Przez ostanie 15 min. kozy, ani razu się nie obróciłam.
Zadzwonił dzwonek. Ja jak najszybciej wyszłam z klasy. Prawie biegłam w stronę wyjścia, nie zauważając, że wzięłam ze sobą książkę. Wybiegłam ze szkoły. Słyszałam krzyki.
- [t.i] poczekaj ! poczekaj no ! - krzyczał biegnący za mną Harry.
Ja przyśpieszyłam.
Nagle coś mnie szarpnęło i obróciło. Twarz moja i Hazzy były bardzo blisko. Widziałam jak spoglądał raz na mnie, raz na moje usta. Byliśmy siebie coraz bliżej, coraz bliżej....
Nagle dryndnął przejeżdżając rower. Odeszliśmy trochę od siebie.
- Przepraszam cię... - powiedział.
- Nie, nie masz za co - niepewnie uśmiechnęłam się do niego.
- Wcale nie, bo mam. Prze zemnie po raz kolejny uderzyłaś głową, tym razem o róg szafki. Prze zemnie płakałaś. Prze zemnie masz teraz głowę w bandażu. Prze zemnie siedziałaś dodatkową godzinę w kozie, gdzie pytała cię nauczycielka. MAM ZA CO PRZEPRASZAĆ !
- okej, okej. Masz za co. - odpowiedziałam.
- Tak strasznie mi przykro, że tyle prze ze mnie wycierpiałaś. - odpowiedział, ze łzami w oczach.
Mnie również zaczęły spływać łzy.
Ale zaczęły mi spływać, nie przez Hary'ego. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa. Tam z tyłu, gdzie mam tego guza....
- To co wybaczysz mi ? Obiecuję, że teraz będę się tobą opiekować. Nie zostawię cię już więcej razy ! - powiedział.
Nagle przykucnęłam płacząc i trzymając głowę.
- [t.i] co ci jest ? [t.i] !
- Moja głowa... - wyjąkałam.
- Wstań szybko !
Wstałam, ale od razu potem upadłam. Straciłam przytomność. Słyszałam tylko krzyki Harry'ego, wołające o pomoc.
*******************************************************
Jeśli ci się podoba, to PROSZĘ skomentuj, bo nie wiem czy pisać dalej.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)