piątek, 21 września 2012

Informacja .

Hej wam :)
Nie wiem, czy uda mi się dodać w ten weekend kolejny rozdział, bo mam zawody :(
Postaram się, ale niczego nie obiecuję (:

sobota, 15 września 2012

Rozdział 13 :)

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału. Nie miałam czasu. 
A, i jeśli chcecie, abym dodała kolejny proszę skomentować. Bo jeśli nie będzie komentarzy to nie dodam nexta.
Miłego czytania <3
****************************************************************
Miałam łzy w oczach, ale nie było ich widać przez ciągle nie ustający deszcz.
- Proszę cię.... Powiedz mi co się z tobą dzieje... - spytał trzymając mnie za barki.
- Nic . - odpowiedział tylko. Miejąc tyle do powiedzenia, powiedziałam głupie NIC.
Wyrwałam się z jego objęć i ruszyłam szybko przed siebie.
- Stój ! - zatrzymał mnie.
- Czego chcesz ? - wyjąkałam.
- Nigdzie nie pójdziesz. - powiedział.
Zrobiłam dziwną minę.
Pocałował mnie. Bardzoooooooo namiętnie. A ja właśnie tego chciałam uniknąć !
Powoli oderwał swoje usta.
- Wiem, że znamy się tak krótko.. Ale ja nie potrafię żyć z tobą w przyjaźni... Już dłużej tego nie zniosę.- powiedział.
Zamurowało mnie.
- [t.i] Proszę cię, daj mi tą jedną, jedyną szansę ! - powiedział podnosząc ton.
Otworzyłam usta nabierając oddechu. Chciałam coś powiedzieć, ale po chwili je zamknęłam.
- [t.i] proszę cię, wiem że miałaś to wszystko przemyśleć, bo nie jesteś gotowa czy coś.... ale ja nie dam rady już ciągle trwać tylko w przyjaźni... Chcę czegoś więcej. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie... [t.i]....
Przerwałam mu.
- Dobrze. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Cz-cz-czyli... zgadzasz się ? Chcesz być ze mną ? - spytał niepewny, ale szczęśliwy.
Znów się do niego uśmiechnęłam. Chwyciłam go za rękę ciągnąc w stronę domu.
- zaczekaj.. - przyciągnął mnie do siebie.
Powoli przestawało już padać, a zza chmur zaczęło wychodzić słońce.
- Powiedz mi tylko, czy się zgadzasz... - spytał niepewnie.
Lekko go pocałowałam.
- Taka odpowiedź ci wystarczy ? - spytałam z uśmieszkiem.
- t-t-taak... ! - odpowiedział uradowany.
Po chwili mnie wziął na barana.
- Tooooo idzeeeemy!! - krzyczał.
- hahahahaha, uspokój się ! - zaczęłam się śmiać i mocno objęłam jego szyję.
Byłam taka szczęśliwa ! I on na to wygląda, że też.
Doszliśmy i weszliśmy do domu. Ściągnęłam buty i kurtkę.
- Pójdę się przebrać na górę, w jakieś suche ciuchy. - powiedziałam.
- Ja też zaraz pójdę się przebrać. A, i jak już się przebierzesz, to zejdź na dół, oglądniemy jakiś film. Przygotuję popcorn i takie tam.
- heh, okej. - uśmiechnęłam się.
Puścił mi oczko.
Poszłam na górę. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Zeszłam na dół. Harry już czekał.
- Kiedy ty zdążyłeś kupić to wszystko ? - spytałam z niedowierzaniem.
Na stole były 3 duże miski popcornu, 2 duże butelki picia, jakieś żelki, czekolady...
- Nie było cię z godzinę. Wiec w tym czasie zdążyłem jeszcze pójść do sklepu - odpowiedział patrząc na filmy.
- To co oglądamy ? - spytałam podchodząc do niego.
- A co byś chciała ?
Wstał i położył swoje ręce w mojej talii. Ja zawiesiłam swoje na jego szyli.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Mi to obojętne.
Uśmiechnął się pocałował mnie dalej z uśmiechem na twarzy.
- To super, oglądamy bambi. - powiedział.
- Co ?! Przecież to jakaś bajka ! - oburzyłam się.
- Nie przesadzaj, to jest super.
Wzięliśmy koc, popcorn i żelki. Rozsiedliśmy się na kanapie.
Ja już po paru minutach miałam łzy w oczach.... Prawie przez cały film przytulałam się do Hazzy... Heh, ale chyba o to mu w końcu chodziło... ;)
Obejrzeliśmy jeszcze parę filmów, trochę horrorów, trochę komedii.... I zasnęłam na jego kolanach.

*Następny dzień*
Obudziłam się w swoim łóżku. Ogarnęłam trochę włosy, i zeszłam w piżamie na dół.
Harry jeszcze spał. Włączyłam telewizję, ale nie za głośno, alby śpiącego królewicza nie obudzić. Zaczęłam przygotowywać sobie tosty i kawę. Pomyślałam, że Harry też niedługo się obudzi, więc też zrobię mu śniadanie. I nie myliłam się. Po jakimś czasie, wszedł do kuchni Hazza. Ja wkładałam tosty na talerz.
- Bu... - powiedział chwytając mnie za talie od tyłu.
Uśmiechnęłam się. Obróciłam tylko głowę, i złożyłam małego całusa na ustach.
Po chwili dałam mu talerz.
- proszę, oto twoje śniadanie. - uśmiechnęłam się dumnie.
- ooooo, dziękuję. - odpowiedział siadając do stołu. - Dziś poznasz chłopaków, przyjdą do nas na obiad. - oznajmił z jedzeniem w ustach.
- Cooo ?! Czemu nie mówiłeś wczoraj ! - krzyknęłam. - Na którą ma być ?!
- na 14. - powiedział spokojnie.
- A jest 11 !
Szybko ruszyłam w stronę swojego pokoju.
Musiałam się szybko ubrać, iść do sklepu po zakupy. Wszystko przygotować ! Obym się tylko wyrobiła...........

            ----->Przeczytaj to co jest na górze<-----

wtorek, 4 września 2012

Info

sora napisałam11 zamiast 12 rozdział ;D

Rozdział 11 :)

Niestety teraz rozdziały będę pisać w weekendy i może jak się uda to w środku tygodnia... Sami wiecie, szkoła przyszła (:

**************************************************


[t.i].... - powiedział.
Niestety nie zdążył dokończyć bo nagle podbiegły do niego 2 piszczące dziewczyny. Od razu wiedziałam, że to jego fanki....
- Harry ! Harry ! Możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie ?! Prosimy ! - przekrzykiwały się.
Ja ruszyłam przed siebie, rozglądając się przez Londyński Park. W okół było pełno drzew i ptaków. To było piękne. Ja kochałam naturę. To zawsze mnie rozluźniało.
Po chwili dobiegł już do mnie Hazza.
- Przepraszam cię za nie - powiedział.
- Nie masz za co przepraszać. Nigdy nie odmawiaj im autografu czy zdjęcia. To są twoje oddane fanki przecież.
- A na co ty tak patrzysz ? - spytał zmieniając temat.
Zaczął rozglądać się dookoła.
- Na drzewa, ptaki. To mnie zawsze uspokaja....
- Ja tam nie widzę nic w tym fascynującego. - powiedział, robiąc skrzywioną minę.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę trochę się śmiejąc.
Rozpadało się na dobre.
- Może wracajmy, już jestem cała przemoczona. - powiedziałam odwracając się i idąc w stronę domu.
Widziałam, że Harry nie poszedł bezpośrednio za mną, więc przyśpieszyłam kroku. wiedziałam, że przyszło mu coś pewnie głupiego do głowy.
Nagle coś obróciło mnie za rękę. To Harry... Chwycił moją dłoń. Serce zaczęło mi mocniej bić. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Przyłożył moją rękę, do swojej piersi. Jego serce tak mocno waliło.... Aż mi motyle w brzuchu zaczęły latać. Ciągle lało i lało coraz mocniej.... Wiedziałam, do czego Harry zmierza. Ja nie chciałam mu ulec... Nie dlatego, że go nie "lubię" ale dla tego, że by pokazać mu jaka jestem. Że nie będę jak inne co mu ulegają !
- Nie ! - krzyknęłam.
- Co ?! Co się stało ? - spytał.
- Ja nie chcę....
I pobiegłam w stronę domu. Harry biegł za mną. Kur... nie miałam kluczy. Podbiegł.
- Otwórz te drzwi ! - krzyknęłam.
- Nie ! Do puki mi nie powiesz co się z tobą stało ! - odpowiedział tym samym tonem.
- Otwórz je !
- Jeśli mi nie powiesz, to będziemy tak tu stać !
- Spadam stąd ! - powiedziałam wkurzona idąc przed siebie.
Szłam bardzo szybkim krokiem.
- O co ci chodzi ?! Co się z tobą dzieje ?! - szarpnął mnie obracając w swoją stronę Harry.
Miałam łzy w oczach.......

PRZEPRASZAM STRASZNIE, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE NIE MAM CZASU ! JAK MI SIE UDA TO JAK NAJSZYBCIEJ DODAM KOLEJNY, DŁUŻSZY.
PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ !


sobota, 1 września 2012

Rozdział 11 :)

Nie wiem czy pisać dalej..... skomentujcie ten rozdział jeśli w ogóle czytacie tego bloga.... komentarzy jest zaledwie 5... nie wiem czy jest sens to dalej ciągnąć...

Ps. przepraszam, że taki krótki.
***************************************

Usiedliśmy przy stole. W pokoju było ciemno, tylko 2 świece i jedzenie.
- Harry, nie wiem  co powiedzieć. To jest piękne. -wydukałam.
Zaczęliśmy jeść. Po 5 min. ciszy Harry zaczął:
- nie wiem od czego zacząć. - powiedział.
- To zacznij od najważniejszego.
- KOCHAM CIĘ. - walnął prosto z mostu.
Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
- Wiedziałem, wiedziałem, że nie powinienem był ci tego mówić, bo nie odwzajemnisz mojego uczucia ! - wykrzykiwał odchodząc od stołu.
Poszłam za nim.
- Harry to nie tak !
Obróciłam go i zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Ja muszę to wszytko przemyśleć... Nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.. Daj mi trochę czasu...
Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. To nie tak, że nie chciałam być z Harry'm. Po prostu nie mogłam uwierzyć w fakt, że zakochał się we mnie Harry Styles ! Prawdziwy Harry Styles z 1D ! Że z pośród tylu dziewczyn na świecie, on wybrał akurat mnie... że to akurat mnie się tak poszczęściło...Ale dla mnie z drugiej strony nie miało to znaczenia. Mnie nie obchodził `Harry Styles z One Direction`  Dla mnie ważny był ten loczek, o zielonych oczach.
Było już troszkę późno. Więc w przemyśleniach zasnęłam.
Wstałam rano. Na dół zeszłam w ciuchach w których zasnęłam wczoraj. Był już tam Harry. Smażył chyba jajecznicę na patelni.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Siadaj, zaraz podam śniadanie.
Zrobiłam tak jak kazał.
- Nie jesteś zły za wczoraj ? - spytałam niepewnie.
- Myślałem całą noc i rozumiem, że potrzebujesz czasu.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Podał mi jajecznicę na talerzu.
- Chcesz soku ? - spytał.
- Tak, poproszę.
Usiadł się koło mnie ze swoim talerzem pełnym jajecznicy.
Spróbowałam trochę.
- Jaka pyszna ! - krzyknęłam.
Zaśmiał się.
- Przepraszam...
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - nikogo z nami nie ma. Więc możesz krzyczeć ile chcesz.
Nastała krępująca cisza. Po chwili zjadłam już swoją porcję, Harry też.
- Daj, pozmywam. - powiedziałam, chwytając jego talerz.
- Nie. - odpowiedział cicho, chwytając za moją rękę.
Poczułam masę motyli w brzuchu.
- Zostaw, jesteś gościem, nie będziesz sprzątać - dokończył, po czym wstał i włożył nasze talerze i kubki do zlewu i sam zaczął sprzątać.
Bez słowa, poszłam ubrać się na górę. Wzięłam prysznic. Na dworze padał deszcz, więc ubrałam szare rurki i krótką bluzkę w czarno-białe wzorki. Włosy spięłam w niedbałego koka. W między czasie zadzwoniłam do mamy. Pogadałam z nią przez dłuższy czas. Trochę na mnie nakrzyczała, że nie dzwoniłam tak długo, ale wszystko było okej.
Zeszłam na dół.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ni stąd ni zowąd powiedziałam, że idę się przejść.
- Przecież pada. - powiedział Harry.
- Tak... ale ja lubię takie przechadzki w deszczu ;) - odpowiedziałam, zakładając moje convers'y za kostkę.
- Mogę iść z tobą ? - spytał.
- taa.. pewnie. - powiedziałam oschle, bo wolałam iść sama, ale już się zgodziłam.
założył swoje buty i wziął kurtkę. Ja też wzięłam moją skórzaną kurtkę.
Szliśmy po parku w ciszy. Obydwoje mieliśmy ręce w kieszeniach.
Po raz kolejny nastała krępująca cisza... mi tam pasowało, ale Harry'emu chyba nie.
Nagle zaczął.
- [t.] ............................