poniedziałek, 5 listopada 2012

Rozdział 14 :)

Obym się tylko wyrobiła..........
Od razu poszłam się ubrać i ruszyłam do sklepu. Kupiłam potrzebne rzeczy i szybkim krokiem ruszyłam do domu.
Weszłam jak słoń przez drzwi.
- Co ci ? - spytał podchodząc.
- Muszę się wyrobić! - krzyknęłam podenerwowana krzątając się bezradnie w kuchni.
Harry do mnie podszedł i chwycił moje trzęsące sie z nerwów ręce.
- Co ci jest? Czym sie tak denerwujesz? Przecież to tylko obiad... - rzekł całując moje ręce.
- No bo... boje sie tego spotkania... Widziałam ich tylko raz.... i nawet z nimi prawie nie gadałam... a do tego będzie jeszcze Danielle, Eleanor i Perrie! Boje sie że mnie nie polubią... - oznajmiłam smutno.
- Nie masz się czym martwić. Oni na pewno cie polubią! Takie świetnej dziewczyny nie da sie nie lubić... ! - odpowiedział.
- oo, słoooodki jesteś! I za to cię kocham - odpowiedziałam całując go.
Całowaliśmy się przez dłuższą chwilę. Harry zaczął pchać mnie do tyłu.
- Harry przestań. Musze zacząć przygotowywać wszystko... - bełkotałam, przez jego usta.
- Jeszcze chwile.... - odpowiedział.
- Nie Harry! - odpowiedziałam, odpychając go i biorąc się za rozpakowywanie zakupów.
On rozczarowany odszedł.... :D
W dwie godziny cudem udało mi się wszytko przygotować. Harry pomógł mi nakryć do stołu. O godzinie 13:45 zaczęłam wszystko zanosić na stół. o 14:00 z minutami chłopcy zaczęli się schodzić... w raz z swoimi dziewczynami.
- Cześć - powiedzieli wszyscy po kolei, rozbierając się.
Zaczęło bić mi szybciej serce. Zdenerwowałam się.
- przestań się denerwować kochanie. - powiedział mi szeptem na ucho Hazza. - wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Uśmiechnęłam się ironicznie do niego.
Wszyscy zaczęli się ze mną witać. pierwsza podeszła do mnie Perrie.
- Cześć, jestem Perrie. - powiedziała bardzo miło.
Tak samo zrobiła reszta. Zrobiło mi się już lepiej.
- No to siadajmy - zaproponował Harold.
Wszyscy posłusznie rozsiedli się. Ja siedziałam pomiędzy Hazzą a Eleanor. Na przeciwko mnie była Perrie, koło niej Danielle itd.
Bardzo miło nam się rozmawiało. Dziewczyny okazały się bardzo fajne, a chłopcy bardzo zabawni.
Po jakiejś półtorej godziny rozmowach i jedzeniu, zaczęłam wszystko zbierać ze stołu. Dziewczyny momentalnie wstały i mi pomogły. Bardzo szybko uwinęłyśmy się ze zmywanie i sprzątaniem. Gdy skończyłyśmy Harry zaproponował:
- Może pójdziemy na spacer?
Wszyscy sie zgodzili. Poszliśmy się ubrać. Wyszliśmy. Razem z Hazzą poszliśmy na przód.
- No i co? Wcale nie są tacy straszni ;).
Uśmiechnęłam się tylko do niego.
- Piękne to niebo. Całe w gwiazdach. Ahh, od zawsze marzyłam pojechać kiedyś na jakiś biwak i zasnąć przy gwieździstym niebie.... - powiedziałam, rozglądając się.
Harreh patrzył na moje rozświetlone w lampach oczy.
- Załatwione. W następny piątek. Do niedzieli. nawet się nie sprzeczaj - uprzedził.
- Nie, nie, nie! Harry! - pokręciłam głową zatykając mu usta, wiedząc co zamierza zrobić.
On niestety wziął je ze swoich warg, mocno ścisnął jedną ręką a drugą zatkał mi usta.
- Ej! w następny piątek jedziemy na biwak! Mam kawałek drogi stąd domek w lesie. - powiedział z uśmiechem na twarzy do wszystkich.
- Hmm... Jasne ! - powiedział Louis.
Cała reszta tez się zgodziła.
- Jak mogłeś! - powiedziałam do niego szeptem gdy już mnie puścił...
- Jeszcze mi podziękujesz.
Gdy wróciliśmy do domu, wszyscy zaczęli się zbierać.
- Dziękujemy za obiad i za wszytko było super. - powiedziała Dan.
- Nie ma sprawy, wpadajcie kiedy chcecie! - powiedziałam.
- To do biwaku! - powiedział blondas.
- Narazie. ;) - odpowiedział Harreh.
Gdy juz wszyscy wyszli , westchnęłam.
- uhh!
- haha, mówiłem , że będzie fajnie. - powiedział Harry.
- Ale z tym biwakiem to przesadziłeś. To było tylko takie marzonko.
- Ale kocham cie uszczęśliwiać. - odpowiedział przytulając się.
Wtuliłam się w niego.
- No nic, będę się zbierać kąpać. Jutro juz do szkoły... :D Ah, stęskniłam się za wszystkimi.. po tej przerwie, którą zalecił mi lekarz, żeby przez jakiś czas nie chodziła do szkoły i nie wysilała się. ale juz jest duzo lepiej!
- Tak wiem , wiem.
- Dziękuję ci, że tyle ze mną przesiedziałeś, opiekowałeś się mną, i sam nie chodziłeś do szkoły... kocham cie....
- Jak ciebie, też kochanie, ja ciebie tez. <3
Poszłam na góre umyć się, ubrać w piżamę i poszłam zmęczona dniem spać.

*********************************************************
Ta dam. :D Macie 14 rozdział :) Komentujcie PLS <3 !
Tutaj akurat Liam jest z Danielle, nie jak w realu... (Tak osobiście.. to bardzo mi ich brakuje.... :c)

piątek, 2 listopada 2012

INFOO!!!!!!!

Mam taka sprawę. Według mnie, nie ma to sensu pisać dla 3-4 osób... W kom, napisz co myślisz....