sobota, 19 października 2013

CZEŚĆ I CZOŁEM:)

Dawno mnie tu nie było. :o po prostu uznałam, że prawie nikt nie czytał bloga i nie było sensu go kontynuować.
Jest tu jeszcze ktoś?

piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 15 :)

Rano obudził mnie budzik. Zaspana, ledwie wylazłam z łóżka. Poszłam obudzić Hazze.
- Kochanie, wstawaj.. - szturchałam go, szepcząc mu na ucho.
- Już za chwile... daj mi rękę. - powiedział.
Podałam mu ją. A on gwałtownie wciągnął mnie do swojego łóżka pod kołdrę.
- Już stąd nie wyjdziesz...
Objął mnie i nie mogłam się ruszyć.
- Harry musimy wstawać, do szkoły. - powiedziałam niechętnie, bo było mi z nim tak dobrze..
- Jeszcze chwile..
- Teraz, puść mnie, proszę.
- Jeśli dasz mi namiętnego całusa. - powiedział chytrze.
- Ojej...
Przybliżył się, i się pocałowaliśmy.
- Dobra, no to już wstawaj! - powiedziałam, odrywając się.
- Jeszcze nieeee....
- Dalej! Bo cię zwale!
- Tylko spróbuj.
Kopnęłam go lekko nogami a on zleciał z łóżka. Zaczęłam się śmiać. Harry szybko wstał, i wskoczył na łóżko. Usiadł się na mnie. Leżałam na brzuchu. a on siedział tak jakby na moich plecach, no, na dupie :D
Wziął moje ręce do tyłu i zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się coraz bardziej.
- Dobra Harry przestań już! - krzyczałam, ciągle się śmiejąc.
- A masz za swoje! - śmiał się.
W końcu udało mi się go zwalić z siebie.
Zobaczyłam na swoim telefonie godzinę. Była 7.30!
- Harry, zaraz się spóźnimy!! - krzyknęłam zdenerwowana.
Wyleciałam z jego pokoju i zaczęłam się szybko ubierać. Po 10 min. zeszłam na dół. Harry już czekał.
Szkoła była kawałek od domu, więc pojechaliśmy autem Hazzy.
Spóźniliśmy się. Wparowałam do klasy z numerem 203.
Cała klasa wraz z nauczycielem spojrzała się na nas.
- No prosze, kogo my tu mamy.. - powiedziała nauczycielka.
- Już siadamy na miejsce. - powiedziałam.
Całą lekcje siedzieliśmy cicho, nie pisząc do siebie, ani nic.Gdy zadzwonił dzwonek, wyszłam pierwsza.
- Ejejejej! Nie poczekasz? - spytał Harry.
- A tak, chodźmy. - odpowiedziałam.
Cała szkoła na nas patrzyła. Ja, nowa, przeciętna dziewczyna, z sławnym Harry'm Styles'em.
To dziwne... ale jednak wspaniałe połączenie.  - pomyślałam.
Cały tydzień jakoś zleciał, zwyczajnie.

*Dzień wyjazdu na biwak*
- Spakowana? - zapytał loczek.
- Tak, chodzmy. - oznajmiłam.
Bardzo cieszyłam się na ten biwak! :)
Razem z El, Dan, Perrie, Liam'em, Louis'em, Niall'em i Zayn'em mielismy się spotkać pod domem Harry'ego, ponieważ oni nie wiedzieli jak dojechać. Jechaliśmy 2 samochodami. Ja z Hazzzą, Eleanor  Louis'em i Niall'em, A Liam z Danielle, Zayn'em i Perrie. Dojechaliśmy po jakichś 40 minutach. Było około godziny 16.00. Wszyscy się rozpakowaliśmy. Niall zaczął wyciągać kiełbaski i rozpalać grilla.
- Nie za wcześnie? - spytał Zayn.
- Na jedzenie jest zawsze pora! - odpowiedział. - Poza tym, zgłodniałem.
Wszyscy się zaśmialiśmy.
Po jakichś 30 min. rozmów z dziewczynami, Niall zawołał:
- Gotowe! Chodzcie jeść!
- Mmmm, pięknie pachnie. - powiedziała El.
Niall się uśmiechnął.
Gdy wszyscy zaczynaliśmy jeść.
- Gdzie Zayn? - spytała Perrie.
Po chwili przyszedł.
- No to impreza! - powiedział , z skrzynkami alkoholu w rękach.
- Miałeś tego nie brać... - powiedziała zawstydzona Perrie.
- Oooo! - Ucieszyli się na tel widok alku chłopcy.
Wszystkie widziałyśmy , że to dobrze nie wróży. Ale po jakimś czasie, same sobie nalałyśmy.

*Koło 22:00*
- Ej, dziewczyny! Może zagramy w butelke? - spytał zalany Niall.
My też byłyśmy trochę wstawione, oprócz Danielle. Ona bardzo mało wypiła.
- Jasne! - zgodziła się za nas Eleanor.
Wszyscy rozsiedliśmy się w kółku. Pierwszy kręcił blondyn. Wypadło na mnie.
- No więc [t.i] , pocałuj... mnie! - powiedział.
Bez wahania to zrobiłam. Po prostu dałam mu małego niewinnego całuska w usta.
Ja zaczęłam kręcić. Wypadło na Zayn'a.
- Mhm... Zayn.... Zrób malinkę na szyi Perrie!
On wstał, o mało się po drodze nie wywalając, podszedł do Perrie, i zrób i jej malinkę. Baaaardzo dużą. Ona uśmiechnięta popijała kieliszek z wódką.
Robiło się coraz goręcej...
Zaczął kręcić Zayn. Wypadło znów na mnie.
- Pocałuj Nialla! - krzyknął.
-Eh....
- Ale czekaj, z językiem. - dopowiedział.
Wstałam, podeszłam do Irlandczyka. Spojrzałam na Harry'ego. On ledwie co widział na oczy. Ja też byłam wstawiona, więc bez namysłu zrobiłam to. Nie myśląc o niczym, i żadnych konsekwencjach.
Wszyscy zaczęli krzyczeć :
- uuuuuuuuu!
Dalej, nie pamiętam co było, chyba urwał mi sie film.

***********************************************************************
Chyba troche nie wyszedł ;///
komentować ;c

czwartek, 6 grudnia 2012

; ) x

Mam dodać rozdział 15, w weekend?
Jeśli tak, to tylko skomentuj, dla cb to tylko chwila, dla mnie wiele znaczy. Od komentarzy zależy czy będzie kolejny rozdział. 

poniedziałek, 5 listopada 2012

Rozdział 14 :)

Obym się tylko wyrobiła..........
Od razu poszłam się ubrać i ruszyłam do sklepu. Kupiłam potrzebne rzeczy i szybkim krokiem ruszyłam do domu.
Weszłam jak słoń przez drzwi.
- Co ci ? - spytał podchodząc.
- Muszę się wyrobić! - krzyknęłam podenerwowana krzątając się bezradnie w kuchni.
Harry do mnie podszedł i chwycił moje trzęsące sie z nerwów ręce.
- Co ci jest? Czym sie tak denerwujesz? Przecież to tylko obiad... - rzekł całując moje ręce.
- No bo... boje sie tego spotkania... Widziałam ich tylko raz.... i nawet z nimi prawie nie gadałam... a do tego będzie jeszcze Danielle, Eleanor i Perrie! Boje sie że mnie nie polubią... - oznajmiłam smutno.
- Nie masz się czym martwić. Oni na pewno cie polubią! Takie świetnej dziewczyny nie da sie nie lubić... ! - odpowiedział.
- oo, słoooodki jesteś! I za to cię kocham - odpowiedziałam całując go.
Całowaliśmy się przez dłuższą chwilę. Harry zaczął pchać mnie do tyłu.
- Harry przestań. Musze zacząć przygotowywać wszystko... - bełkotałam, przez jego usta.
- Jeszcze chwile.... - odpowiedział.
- Nie Harry! - odpowiedziałam, odpychając go i biorąc się za rozpakowywanie zakupów.
On rozczarowany odszedł.... :D
W dwie godziny cudem udało mi się wszytko przygotować. Harry pomógł mi nakryć do stołu. O godzinie 13:45 zaczęłam wszystko zanosić na stół. o 14:00 z minutami chłopcy zaczęli się schodzić... w raz z swoimi dziewczynami.
- Cześć - powiedzieli wszyscy po kolei, rozbierając się.
Zaczęło bić mi szybciej serce. Zdenerwowałam się.
- przestań się denerwować kochanie. - powiedział mi szeptem na ucho Hazza. - wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Uśmiechnęłam się ironicznie do niego.
Wszyscy zaczęli się ze mną witać. pierwsza podeszła do mnie Perrie.
- Cześć, jestem Perrie. - powiedziała bardzo miło.
Tak samo zrobiła reszta. Zrobiło mi się już lepiej.
- No to siadajmy - zaproponował Harold.
Wszyscy posłusznie rozsiedli się. Ja siedziałam pomiędzy Hazzą a Eleanor. Na przeciwko mnie była Perrie, koło niej Danielle itd.
Bardzo miło nam się rozmawiało. Dziewczyny okazały się bardzo fajne, a chłopcy bardzo zabawni.
Po jakiejś półtorej godziny rozmowach i jedzeniu, zaczęłam wszystko zbierać ze stołu. Dziewczyny momentalnie wstały i mi pomogły. Bardzo szybko uwinęłyśmy się ze zmywanie i sprzątaniem. Gdy skończyłyśmy Harry zaproponował:
- Może pójdziemy na spacer?
Wszyscy sie zgodzili. Poszliśmy się ubrać. Wyszliśmy. Razem z Hazzą poszliśmy na przód.
- No i co? Wcale nie są tacy straszni ;).
Uśmiechnęłam się tylko do niego.
- Piękne to niebo. Całe w gwiazdach. Ahh, od zawsze marzyłam pojechać kiedyś na jakiś biwak i zasnąć przy gwieździstym niebie.... - powiedziałam, rozglądając się.
Harreh patrzył na moje rozświetlone w lampach oczy.
- Załatwione. W następny piątek. Do niedzieli. nawet się nie sprzeczaj - uprzedził.
- Nie, nie, nie! Harry! - pokręciłam głową zatykając mu usta, wiedząc co zamierza zrobić.
On niestety wziął je ze swoich warg, mocno ścisnął jedną ręką a drugą zatkał mi usta.
- Ej! w następny piątek jedziemy na biwak! Mam kawałek drogi stąd domek w lesie. - powiedział z uśmiechem na twarzy do wszystkich.
- Hmm... Jasne ! - powiedział Louis.
Cała reszta tez się zgodziła.
- Jak mogłeś! - powiedziałam do niego szeptem gdy już mnie puścił...
- Jeszcze mi podziękujesz.
Gdy wróciliśmy do domu, wszyscy zaczęli się zbierać.
- Dziękujemy za obiad i za wszytko było super. - powiedziała Dan.
- Nie ma sprawy, wpadajcie kiedy chcecie! - powiedziałam.
- To do biwaku! - powiedział blondas.
- Narazie. ;) - odpowiedział Harreh.
Gdy juz wszyscy wyszli , westchnęłam.
- uhh!
- haha, mówiłem , że będzie fajnie. - powiedział Harry.
- Ale z tym biwakiem to przesadziłeś. To było tylko takie marzonko.
- Ale kocham cie uszczęśliwiać. - odpowiedział przytulając się.
Wtuliłam się w niego.
- No nic, będę się zbierać kąpać. Jutro juz do szkoły... :D Ah, stęskniłam się za wszystkimi.. po tej przerwie, którą zalecił mi lekarz, żeby przez jakiś czas nie chodziła do szkoły i nie wysilała się. ale juz jest duzo lepiej!
- Tak wiem , wiem.
- Dziękuję ci, że tyle ze mną przesiedziałeś, opiekowałeś się mną, i sam nie chodziłeś do szkoły... kocham cie....
- Jak ciebie, też kochanie, ja ciebie tez. <3
Poszłam na góre umyć się, ubrać w piżamę i poszłam zmęczona dniem spać.

*********************************************************
Ta dam. :D Macie 14 rozdział :) Komentujcie PLS <3 !
Tutaj akurat Liam jest z Danielle, nie jak w realu... (Tak osobiście.. to bardzo mi ich brakuje.... :c)

piątek, 2 listopada 2012

INFOO!!!!!!!

Mam taka sprawę. Według mnie, nie ma to sensu pisać dla 3-4 osób... W kom, napisz co myślisz....

piątek, 21 września 2012

Informacja .

Hej wam :)
Nie wiem, czy uda mi się dodać w ten weekend kolejny rozdział, bo mam zawody :(
Postaram się, ale niczego nie obiecuję (:

sobota, 15 września 2012

Rozdział 13 :)

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału. Nie miałam czasu. 
A, i jeśli chcecie, abym dodała kolejny proszę skomentować. Bo jeśli nie będzie komentarzy to nie dodam nexta.
Miłego czytania <3
****************************************************************
Miałam łzy w oczach, ale nie było ich widać przez ciągle nie ustający deszcz.
- Proszę cię.... Powiedz mi co się z tobą dzieje... - spytał trzymając mnie za barki.
- Nic . - odpowiedział tylko. Miejąc tyle do powiedzenia, powiedziałam głupie NIC.
Wyrwałam się z jego objęć i ruszyłam szybko przed siebie.
- Stój ! - zatrzymał mnie.
- Czego chcesz ? - wyjąkałam.
- Nigdzie nie pójdziesz. - powiedział.
Zrobiłam dziwną minę.
Pocałował mnie. Bardzoooooooo namiętnie. A ja właśnie tego chciałam uniknąć !
Powoli oderwał swoje usta.
- Wiem, że znamy się tak krótko.. Ale ja nie potrafię żyć z tobą w przyjaźni... Już dłużej tego nie zniosę.- powiedział.
Zamurowało mnie.
- [t.i] Proszę cię, daj mi tą jedną, jedyną szansę ! - powiedział podnosząc ton.
Otworzyłam usta nabierając oddechu. Chciałam coś powiedzieć, ale po chwili je zamknęłam.
- [t.i] proszę cię, wiem że miałaś to wszystko przemyśleć, bo nie jesteś gotowa czy coś.... ale ja nie dam rady już ciągle trwać tylko w przyjaźni... Chcę czegoś więcej. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie... [t.i]....
Przerwałam mu.
- Dobrze. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Cz-cz-czyli... zgadzasz się ? Chcesz być ze mną ? - spytał niepewny, ale szczęśliwy.
Znów się do niego uśmiechnęłam. Chwyciłam go za rękę ciągnąc w stronę domu.
- zaczekaj.. - przyciągnął mnie do siebie.
Powoli przestawało już padać, a zza chmur zaczęło wychodzić słońce.
- Powiedz mi tylko, czy się zgadzasz... - spytał niepewnie.
Lekko go pocałowałam.
- Taka odpowiedź ci wystarczy ? - spytałam z uśmieszkiem.
- t-t-taak... ! - odpowiedział uradowany.
Po chwili mnie wziął na barana.
- Tooooo idzeeeemy!! - krzyczał.
- hahahahaha, uspokój się ! - zaczęłam się śmiać i mocno objęłam jego szyję.
Byłam taka szczęśliwa ! I on na to wygląda, że też.
Doszliśmy i weszliśmy do domu. Ściągnęłam buty i kurtkę.
- Pójdę się przebrać na górę, w jakieś suche ciuchy. - powiedziałam.
- Ja też zaraz pójdę się przebrać. A, i jak już się przebierzesz, to zejdź na dół, oglądniemy jakiś film. Przygotuję popcorn i takie tam.
- heh, okej. - uśmiechnęłam się.
Puścił mi oczko.
Poszłam na górę. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Zeszłam na dół. Harry już czekał.
- Kiedy ty zdążyłeś kupić to wszystko ? - spytałam z niedowierzaniem.
Na stole były 3 duże miski popcornu, 2 duże butelki picia, jakieś żelki, czekolady...
- Nie było cię z godzinę. Wiec w tym czasie zdążyłem jeszcze pójść do sklepu - odpowiedział patrząc na filmy.
- To co oglądamy ? - spytałam podchodząc do niego.
- A co byś chciała ?
Wstał i położył swoje ręce w mojej talii. Ja zawiesiłam swoje na jego szyli.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Mi to obojętne.
Uśmiechnął się pocałował mnie dalej z uśmiechem na twarzy.
- To super, oglądamy bambi. - powiedział.
- Co ?! Przecież to jakaś bajka ! - oburzyłam się.
- Nie przesadzaj, to jest super.
Wzięliśmy koc, popcorn i żelki. Rozsiedliśmy się na kanapie.
Ja już po paru minutach miałam łzy w oczach.... Prawie przez cały film przytulałam się do Hazzy... Heh, ale chyba o to mu w końcu chodziło... ;)
Obejrzeliśmy jeszcze parę filmów, trochę horrorów, trochę komedii.... I zasnęłam na jego kolanach.

*Następny dzień*
Obudziłam się w swoim łóżku. Ogarnęłam trochę włosy, i zeszłam w piżamie na dół.
Harry jeszcze spał. Włączyłam telewizję, ale nie za głośno, alby śpiącego królewicza nie obudzić. Zaczęłam przygotowywać sobie tosty i kawę. Pomyślałam, że Harry też niedługo się obudzi, więc też zrobię mu śniadanie. I nie myliłam się. Po jakimś czasie, wszedł do kuchni Hazza. Ja wkładałam tosty na talerz.
- Bu... - powiedział chwytając mnie za talie od tyłu.
Uśmiechnęłam się. Obróciłam tylko głowę, i złożyłam małego całusa na ustach.
Po chwili dałam mu talerz.
- proszę, oto twoje śniadanie. - uśmiechnęłam się dumnie.
- ooooo, dziękuję. - odpowiedział siadając do stołu. - Dziś poznasz chłopaków, przyjdą do nas na obiad. - oznajmił z jedzeniem w ustach.
- Cooo ?! Czemu nie mówiłeś wczoraj ! - krzyknęłam. - Na którą ma być ?!
- na 14. - powiedział spokojnie.
- A jest 11 !
Szybko ruszyłam w stronę swojego pokoju.
Musiałam się szybko ubrać, iść do sklepu po zakupy. Wszystko przygotować ! Obym się tylko wyrobiła...........

            ----->Przeczytaj to co jest na górze<-----